Janusz "Bartek" Bartkiewicz

TRYBUNA MYŚLI NIESKRĘPOWANEJ

środa, 09 sierpień 2023 15:09

TO TYLKO FASADA

  •  
Oceń artykuł
(2 głosów)

Po dokładnej analizie akt sprawy i konsultacjach z pełnomocniczka procesowa W. Pyłki, do Sądu Najwyższego został skierowany wniosek o wznowienie prawomocnie zakończonego postępowania sądowego. Wniosek opierał się na przepisie art. 540 § 1 pkt 2 lit. a, który stanowi, że po wydaniu orzeczenia ujawnią się nowe fakty lub dowody wskazujące na to, że skazany nie popełnił czynu albo czyn jego nie stanowił przestępstwa lub nie podlegał karze. Jednakże mimo wskazania na takie fakty sądowi wcześniej nie znane, Sąd Najwyższy odrzucił kasację, wydając bardzo – w mojej ocenie – pokrętne orzeczenie. Jednocześnie łaskawie poradził, że Wojciech Pyłka może się przecież starać o wniesienie skargi nadzwyczajnej.

Wygląda na to że sąd niezbyt wnikliwie analizował nie tylko złożony wniosek ale też same akta sprawy. Przecież faktu, że z dowodów zebranych w sprawie jasno wynika, iż po przyjętej dacie zgonu obydwa telefony Janusza Leszczyńskiego były czynne przez trzy dni, a ani policja, ani prokuratura, nie sprawdziła, kto prowadził przez te dni korespondencję za pomocą SMS.


Orzeczenie to to jest efektem intelektualnego wysiłku sędziów wywodzących się z czasów dawno minionych, którzy zgodnie z prawem winni zażywać uroków sędziowskiej emerytur, ale niestety prezydent przychylił się do ich prośby i zezwolił im jeszcze przez dwa lata sądzić. A w tym ich sądzeniu można jedynie dostrzec niesamowity formalizm, który absolutnie przesłania człowieka, ale przede wszystkim fakty wskazujące na to, że istnieje mocno uzasadnione podejrzenie, że czynu za który go skazano Wojciech Pyłka się nie dopuścił.
W tragedię Tomasza Komendy sędziowie SN to dostrzegli tylko dlatego, że sprawa nabrała medialnego charakteru, przez co ten niesamowicie skrzywdzony przez organa ścigania i wymiaru sprawiedliwości oraz panujący w Polsce system penitencjarny człowiek miał olbrzymie szczęście. Otrzymał wielomilionowe odszkodowanie, które i tak absolutnie nie rekompensuje tego co dzięki tym organom przeżył i utracił. Czyżby w sprawie Wojtka Pyłki zaważyła ewentualność wypłacenia mu takiego samego odszkodowania?
Wznowienie prawomocnie zakończonego postępowania na podstawie ujawnienia tzw. novum, to szansa na wykazanie przed sądem, że sprawca został przez organa ścigania "wydrukowany' dla szybkiego i łatwego sukcesu. Dowody a w zasadzie ich całkowity brak, przedstawione przez prokuraturę, nowi obrońcy Wojciecha Pyłki byliby w stanie rozjechać jak czołgiem, wykazując, że Są Okręgowy w Świdnicy poszedł po najmniejszej linii opory i przyjął rozwiązanie podsunięte przez prokuraturę, bez dogłębnych analiz treści zeznań najważniejszych świadków, w tym policjantów, traktując je en block, w sytuacji kiedy trzeba było podzielić je na chronologicznie ustawione fragmenty, co zapewne pozwoliłoby, przy wsparciu obrony zeznania te właściwie odczytać.
Analiza treści postanowienia SN pozwala na uzasadnione podejrzenie, że prawie emeryci w togach po prostu umyli ręce spychając możliwość ustalenia prawdy za pomocą skargi nadzwyczajnej. Tylko, że we wniosku nie o poradę chodziło o elementarną sprawiedliwość opartą nie tylko na przepisach k.p.k.
Ale to tylko fasada.

2549340