Janusz "Bartek" Bartkiewicz

TRYBUNA MYŚLI NIESKRĘPOWANEJ

wtorek, 15 sierpień 2023 14:27

WYBORY 2023

  •  
Oceń artykuł
(6 głosów)

Nie przekonał mnie Leszek Miller, że w sytuacji niedogadania się opozycji w sprawie jednej listy wyborczej, listy która miałaby szansę wygrać z kaczystami, polscy demokraci powinni stworzyć jedną listę obywatelską. Jest to oczywiście nazwa umowna, a chodzi konkretnie o to, aby jak najwięcej wyborców oddało swój głos na najsilniejsza partię, która wystawiła swych kandydatów na parlamentarzystów. I Leszek Miller namawia wszystkich ludzi lewicy, aby tak jak on oddali swój głos na Koalicję Obywatelską.

Jest to bardzo przewrotny apel.

Miller zwrócił uwagę na to, że zgodnie z powszechnie respektowanymi zasadami, władzę w kraju obejmuje partia (koalicja), która w wyniku wyborów uzyska największą liczbę mandatów. Ale przypomniał, że są to mimo wszystko tylko zasady, których Kaczyński na 100% nie będzie przestrzegał, a pisząc Kaczyński mam na myśli Dudę oczywiście. Prawdą jest, że zgodnie z art. 154 ust. 1 konstytucji Prezydent RP na Prezesa Rady Ministrów może desygnować każdego dowolnego posła, a zwłaszcza będącego szefem partii politycznej, która w sejmie posiada swych przedstawicieli, chociażby nawet będących w mniejszości. Ale to nie oznacza, że przegrywając wybory Kaczyński będzie dalej mógł w Polsce rządzić, ponieważ konstytucja zawiera takie unormowania, które sytuację taką uniemożliwiają.

Dlatego Leszek Miller myli się bardzo, albo działa z premedytacją, i tym swoim apelem bardzo szkodzi wszystkim opozycyjnym partiom politycznym startującym do wyborów z własną listą kandydatów.

A rzecz ma się następująco.

W sytuacji kiedy liczba mandatów wszystkich partii opozycyjnych będzie większą niż liczba mandatów uzyskanych przez PiS (razem z przystawkami, czyli Konfederacją), to kiedy tylko partie demokratyczne jakie weszły do sejmu, zawiążą koalicję sejmową (chociażby tylko na czas rozpisania nowych sprawiedliwych i demokratycznych wyborów), tę wspomnianą rafę wynikającą z art 154 ust. 1 konstytucji łatwo ominą. Gwarantuje to art. 154 ust. 3 konstytucji, który stanowi, że jeżeli sejm nie udzieli pisowskiemu premierowi i jego rządowi wotum zaufania, to sejm ten (koalicja sejmowa partii antykaczystowskich) wybierze własnego premiera oraz zatwierdzi przedstawiony skład Rady Ministrów. Wyboru tego sejm dokonuje bezwzględną większością głosów, co w sytuacji kiedy wszystkie kluby będą miały w sumie więcej niż 50%, a więc chociażby 231 głosów, wybór premiera i rządu, który będzie w stanie przywrócić demokrację i rozliczyć powszechnie panujące złodziejstwo, korupcję i protekcjonizm (nepotyzm), będzie już tylko formalnością. Wprawdzie normalne funkcjonowanie rządu i jego ważnych organów (przede wszystkim ścigania i wymiaru sprawiedliwości) będzie mógł blokować prezydent, ale zawsze będzie istniała szansa, aby prezydenta postawić przed Trybunałem Stanu i w ten sposób odebrać mu prezydenturę.

Tak więc krokodyle łzy Leszka Millera gdyby omamiły lewicowych wyborców, mogłyby się w rezultacie okazać łabędzim śpiewem Lewicy, bo przeniesienie swoich głosów na Koalicję Obywatelską może doprowadzi do tego, że Lewica nawet progu 5% nie przekroczy. Czy o to chodzi Leszkowi Millerowi? Czy jego poczucie krzywdy (dla mnie jak najbardziej zrozumiałe) i nieprzemożna chęć zemsty daje mu prawo do mieszania ludziom w głowach w celu doprowadzenia tej partii likwidacji ?

Lepiej byś niedźwiedziu w mateczniku siedział ….

2572476