Z komunikatu prokuratury wynika, że Pinior jest podejrzany o przyjęcie 40 tys. złotych za załatwienie w instytucjach państwowych i samorządowych korzystnego rozstrzygnięcia spraw biznesmena inwestującego na Dolnym Śląsku. Ponadto prokuratura zarzuca mu przyjęcie 6 tys. zł za podjęcie się załatwienia koncesji na wydobywanie kopalin oraz powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych. Nie lubię Piniora, zwłaszcza za to, jak zawzięcie bronił oprawców z CIA, którzy torturowali więźniów-terrorystów (w większości domniemanych) na terenie bazy w Starych Kiejkutach, którą Jankesi wydzierżawili od Polski. Obrona jankeskich oprawców polegała na tym, iż Pinior w Parlamencie Europejskim zwalał winę na Kwaśniewskiego i Millera, żądając dla nich kary pozbawienia wolności, tak jakby to oni wydali polecenie stosowania tortur. Nie mniej jednak z tyłu głowy stoją mi oskarżenia ziobrowej prokuratury wobec posłanki Małgorzaty Piotrowskiej (SLD), a także Barbary Blidy (SLD), które również zostały oskarżone o korupcję. Po latach z oskarżeń tych zostały wióry, ale Barbara Blida w ich wyniku straciła życie, a sprawa ta nigdy nie została wyjaśniona. I nie pamiętam, aby J. Pinior w obronie działaczek SLD stanął. One go w ogóle nie obchodziły.

* * *

Jutro od 16:00 do 20:00 na ul. Wiejskiej,przed Sejmem, odbędzie się pikieta zorganizowana przez Prezydenta Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP, w proteście przeciwko zmianom w ustawie o zaopatrzeniu emerytalnym służb mundurowych oraz zwalniania policjantów ze służby. Wczoraj rozmawiałem ze Zdzisławem przez telefon i zwróciłem jego uwagę na to, ze cała akcja protestu podejmowana przez związki policyjne (i inne mundurowe) skierowana jest w głównej mierze na tych policjantów, którzy w PRL przepracowali dosyć krotki okres, a następnie w III RP służyli przez wiele lat. Ale jakoś nikt nie wspomina o tych, którzy przeszli do Policji i służyli tam przez okres lat kilku do kilkunastu. Chodzi oczywiste o tych funkcjonariuszy MO, którzy mieli tego pecha i zostali skierowani na kursy oficerskie w ramach Studium Podyplomowego ASW, przez co jakiś bal;wan opracowujący tekst sławetnego art. 15c, zaliczył ich do grona funkcjonariuszy Służby bezpieczeństwa. „Dzięki” temu bałwanowi, służący w tym samym wydziale kryminalnym tej samej komendy mają dziś całkowicie odmienną sytuację, w zależności gdzie w latach 80—tych zdobywali oficerskie szlify, albowiem Szkoła Oficerska MO w Szczytnie na liście „aparatu totalitarnego państwa” się nie znajduje.

* * *

Dziwne jest też trochę dla mnie, że prawie nic się nie mówi o tym, iż pozbawieni środków do życia zostaną również komendanci do szczebla miejskiego włącznie, tylko dlatego, że w czasach PRL komendantami byli. A kto niby miał te funkcje pełnić? Towarzysze z NKWD? Pisu uważają, że w czasie PRL nie powinny działać szkoły, poczta, prokuratura, służba więzienna, wojsko, sądy, straż pożarna, SOK, Straż Przemysłowa, no i przede wszystkim Policja. Bo wg nich Prawdziwi Polacy Patrioci powinni odmawiać wykonywania takich obowiązków. Wynika z tego, że funkcje te powinny zostać oddane w pacht specjalistom radzieckim, z czego wynika, że dzisiejsi Prawdziwi Polscy Patrioci sikaliby ze szczęście, gdyby Polska była jedną z radzieckich republik. I jak tu nie wołać: raz z buta, raz nahajem, bolszewicka zgraję?

* * *

Posłowie Pisu przyznali sobie (przy nikłych proteścikach opozycji) kwotę wolną od podatku w wysokości 30 tys. zł. I słychać powszechne na Wiejskiej tłumaczenie, że taki przywilej im się należy, bo oni bardzo ciężko pracują. Tu już tak przegięli tak, że muszę mięsem rzucić, aby sobie chociaż trochę ulżyć To co, do kurwy nędzy, robili funkcjonariusze MO i Policji przez wszystkie lata służby? Gruchy w sadzie obijali? Taki jeden z drugim bęcwał będzie mi opowiadał o „szczególnych policyjnych przywilejach”, które trzeba koniecznie ukrócić, a zaraz potem leci głosować za swoimi przywilejami za ciężką ponad ich siły pracę. I jak tu nie wołać: raz z buta, raz nahajem ...

Napisz komentarz (11 Komentarzy)

Zadzwoniłem wczoraj do Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie, chcąc uzyskać adres ich ogniwa, które będzie w stanie wydać mi zaświadczenie, że w latach 1980-1990 nie byłem funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa. W rozmowie z jakąś miłą nawet panią zaznaczyłem wyraźnie, że nie chodzi o zaświadczenie, że nie byłem tajnym współpracownikiem SB, tylko, co wyraźnie podkreśliłem dwukrotnie, nie byłem funkcjonariuszem tej służby. Pani zapytał się mnie z jakiego pochodzę województwa, a kiedy powiedziałem jej, że z dolnośląskiego, zafrasowała się bardzo i poprosiła , abym jej powiedział jakie w tym województwie jest większe miasto, to znaczy – poprawiła się – jak nazywa się miasto wojewódzkie, ponieważ wniosek muszę skierować do tamtejszej delegatury. Udzieliłem jej informacji zgodnie z prawdą, ale od razu zacząłem żałować, iż nie powiedziałem jej, że Berlin. No cóż, wiadomo nie od dzisiaj, że kadry są siłą napędowa każdej władzy. Już Lenin twierdził, że kucharka może być ministrem, więc niby dlaczego jakiś niedouk nie może być sekretarką?

* * *

Do Biura Kadr MSWiA oraz KGP wysłałem pismo o następującej treści:

Zwracam się z uprzejmą prośbą o przesłanie mi kopii bądź odpisu dokumentów służbowych, w tym rozkazów personalnych, aktów nominacji w stopniach oficerskich, oraz innych dokumentów poświadczających, że w latach 1980-1990 byłem oficerem Służby Bezpieczeństwa w rozumieniu ustawy o funkcjonariuszach SB i MO z 31 lipca 1985 roku.

Natomiast w piśmie do Archiwum IPN, do tekstu tego dodałem:

W przypadku gdyby jednak uznano, iż byłem takim funkcjonariuszem, to proszę o przysłanie mi:

1. rozkazów personalnych, z których wynika, że skierowany zostałem do tej formacji;

2. wykazu jednostki i wydziałów SB , w których służbę pełniłem;

3. wykazu instytucji, które w świetle ówczesnego ustawodawstwa i przepisów resortowych zaliczane były do Służby Bezpieczeństwa, a do których czasowo lub na stałe byłem delegowany lub skierowany na jakiekolwiek kursy i szkolenia.

* * *

Każdy, kto się tematem chociaż trochę interesuje domyśla się, co spowodowało taka moja reakcję. Ale pozostałym, którzy być może tego nie wiedza, wyjaśnię. Otóż wprowadzona nowelizacja do ustawy emerytalnej służb mundurowych (z 14 listopada 2016) do jednego worka wrzuciła byłych funkcjonariuszy SB, z oficerami Policji, którzy przed 31 lipca 1990 roku uczestniczyli w kursach oficerskich (dla funkcjonariuszy posiadających wyższe wykształcenie zdobyte na cywilnych uczelniach) na Studium Podyplomowym Akadami Spraw Wewnętrznych, przez co ich obecne emerytury nie będą mogły przekraczać 1650 zł. W takim rozumieniu tej nowelizacji, oficer policji, który przed 31 lipca 1990 roku ukończył szkołę policyjną w Szczytnie nie jest objęty tą nowelizację, bo według pomysłodawców nie służył „totalitarnemu państwu”, chociaż służył w tej samej formacji (MO), co funkcjonariusz zdobywający szlify oficerskie na Studium Podyplomowym ASW. Co autorzy tej „perełki” legislacyjnej mają w głowach zamiast mózgu? Trociny?

* * *

Noszę się z zamiarem powiadomienia organów ścigania, że wskazane imiennie osoby – działając wspólnie i w porozumieniu - dopuściły się czynu zabronionych polegającym na:

1. świadomym wprowadzeniu w błąd Prezydium Rady Ministrów poprzez skierowanie do zatwierdzenia projektu, w którym tysiącom funkcjonariuszy Policji (w tym mnie osobiście) niezgodnie z faktami i przepisami prawa, przypisano przynależność do organów bezpieczeństwa publicznego (SB), gdy faktycznie byli oni (jak ja) funkcjonariuszami organów porządku publicznego (MO);

2. powyższe działania miały na celu doprowadzenie do znacznego uszczuplenia ich środków finansowych, pochodzących z przyznanych zgodnie z ustawodawstwem III RP emerytur i rent,co w sposób istotny godzi w podstawy bytowe tychże funkcjonariuszy;

3. naruszeniu w istotny sposób konstytucyjnych praw obywateli, a także naruszanie ładu konstytucyjnego państwa.

Oczywiście, muszę to jeszcze doprecyzować od strony prawnej i faktograficznej, ale mniej więcej taki jest główny zarys mojego zamiaru. I namawiam wszystkich tych, którym Pisu chce skręcić ich pieniądze, aby postąpili tak samo. Zdaje sobie doskonale sprawę, że takie zawiadomienie wyląduje w koszu, ale będzie na pewno ciekawostką dla wszelkich niereżimowych mediów. I na to liczę.

Napisz komentarz (13 Komentarzy)

Doda pokazała Dudzie dupę na imprezie Super Expresu. Tuba prezydenta, niejaki Magierowski, powiedział, że prezydent wziął udział w tej imprezie w wyrazie szacunku dla 659 tys. Czytelników SE. I SZACUNEK TEN ZOSTAŁ SPOINTOWANY wspólną fotografią prezydenta Dudy z gołą Dupa Dody. To co zrobiła Doda było bardzo przemyślanym gestem. Otóż w jej zachowaniu zawarty został cały ostatni rok prezydentury. W kampanii Duda obiecywał ciastka i słodycze, a po wyborach odwrócił się do nas dupą, tak jak Doda do niego. I wyszło szydło z worka.

* * *

Gdy wieje wiatr historia wznosi w górę orły i trzęsie gacie pętaków – słowa poety przypomniał jakiś telewidz w czasie programu TVN 24 „Szkło kontaktowe” w dniu 24.11.2016 i spointował to następująco: Dzisiaj taki wiatr podnosi w górę tylko śmieci. Bardzo mi się to spodobało, więc przypomnę w całości ostatnią zwrotkę „Ballady o trzęsących się portkach”, napisanej w 1953 roku przez Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

GDY WIEJE WIATR HISTORII,
LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM
ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST
TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM.

* * *

Pisiory rozpoczęły brudną wojnę, a na to może być tylko adekwatna odpowiedź. Pisiory boją się kwitów, jakie byli oficerowie SB i WSW mają dobrze ukryte. Czas więc aby je ujawnić. Myślę, że byłoby dobrze, gdyby różnym wysoko postawionym pisiorom powiedzieli wyraźnie: wy nam pięścią między oczy, no to my wam kopa w siedzenie. Byłoby ciekawie. Po tym jak pisiory zostaną przegonieni rozpocznie się depisizacja, a następnie trzeba będzie postawić im zarzuty działania w zorganizowanej grupy mającej na celu przestępstwo na szkodę publiczną i prywatną. Tak jak oni zrobili to generałowi Jaruzelskiemu i Kiszczakowi. Funkcjonariuszom którzy łamali prawo i niszczyli ludzi, postawimy zarzuty karne i polityczne.

* * *

Mówią, że Polacy są antysemitami. Bzdura totalna bo od wieków królową Polski jest Żydówka, a ostatnio na króla Polski intronizowany został jej syn. Również Żyd i to nie tylko po matce, ale i po ojcu. Przynajmniej oficjalnie, bo jak wiadomo, syn Marii był z tak zwanego nieprawego łoża, ale Józef ojcostwo wziął na siebie. Wybór nowego króla spowodował automatycznie detronizację dotychczasowej królowej. Zastanawiam się, czym tak sobie wśród polskich prawdziwych patriotów tak nagrabiła. Może za mało zachwycała się wojennymi planami pisiorów?

* * *

Surrealizm sięga szczytów. Odbiera się emerytury za służbę dla totalitarnego państwa (co jest bzdurą, bo totalitarna była III Rzesza, ZSRR za czasów Stalina i Breżniewa, może też i NRD, ale na pewno nie Polska Ludowa), a jednocześnie ściąga się do Polski, z zamiarem państwowego pochówku ze wszelkimi państwowymi honorami, doczesne szczątki pułkownika Ignacego Matuszewskiego, który karierę wojskową rozpoczął w armii cara Rosji, a więc w zaborczym wojsku jak najbardziej. W czasie I wojny światowej był oficerem wywiadu, czyli w służbach specjalnych. Jednym słowem, jako Polak zaprzedał się zaborcy, przez co dzisiejsi hurra patrioci powinni jeździć do USA, aby pluć na jego grób. A tu masz. Wykopią go z amerykańskiej mogiły i na koszt podatników do Polski przywiozą i z honorami pochowają. A przecież, trzymając się prymitywnej logiki dzisiejszych prawdziwych patriotów z MSWiA i IPN, nie są ważne zasługi dla wolnej ojczyzny. Liczy się tylko to, że żyjąc w zupełnie innej rzeczywistości, służyło się władzy, jaka w tamtym czasie istniała, bo innej nie było.

* * *

Znalazłem w Necie:

Może przyszedł czas najwyższy i zacząć podsumowywać 28 lat reżimu władz III RP w którym to bestie w różnych mundurach i okolicznościach przy wyrafinowanych metodami pozyskanych z arsenału NATO-wskiego i amerykańskiego dokonują morderstw w stylu nowoczesnego sytemu ustrojowego. Już tylko pijani tracą życie i tysiące dokonuje samobójstw na skutek sytuacji w jaki zapędził ich "nowoczesny" system ustrojowy pod nazwą krwiożerczego kapitalizmu. Róbmy statystyki ile Polaków już zginęło w znanych i nieznanych okolicznościach, bo z GUS-u znikają wszystkie informacje statystyczne, które mówią o tym bestialskim systemie ustrojowym.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Pojechałem przedwczoraj do Nowej Rudy i Barda na umówione spotkania z moimi dawnymi dwoma kolegami, którzy tak jak ja, ale od paru lat wcześniej, zajmowali się tropieniem sprawców przeróżnych zbrodni kryminalnych. W Nowej Rudzie usłyszałem opowieść o zbrodni mającej miejsce w 1976 roku i o tym w jaki niesamowity sposób, prowadzone przez mojego kolegę, śledztwo zostało zakończone. Historia warta kamery filmowej. Usłyszałem ją po raz pierwszy, latem 1980 roku, od „Dziadka”, kiedy wracając z Polanicy (zabójstwo Walczyńskiego i Zagrodzkiej) wstąpiliśmy do jednej znajomej moich nowych kolegów. Była to bardzo atrakcyjna blondynka mieszkająca chyba w Głuszycy, która w wydarzeniach tych odegrała nader istotną rolę. Jednakże historia, jaką opowiedział mi „Dziadek” znacznie różni się od tej, jaką usłyszałem przedwczoraj, chociaż obie są prawdziwe i sobie nie zaprzeczają. Jutro jadę na kolejne spotkanie, aby wysłuchać (i nagrać) wspomnień kolejnego mojego kolegi, który w tamtych wydarzeniach brał osobisty udział. Nie wiem czy istnieją jeszcze akta tej sprawy, ale jeżeli tak, to koniecznie będę musiał do nich dotrzeć. No i po przeczytaniu kryminału „Śmierć podróżowała autostopem” jestem już pewny, że red. Daleszak nie na tej sprawie się wzorował.

* * *

Nasze media z lubością powtarzają, że syryjski reżim bombarduje Aleppo, przez co giną cywile, w tym małe dzieci. Ale jakoś nikt nie dodaje, że bombardowane jest miasto opanowane przez islamistów. Jak więc można ich pokonać i z miasta wygnać? Zaskakujące jest to, że największe oburzenie wyrażają ci, którzy skazali na zagładę Warszawę i 200 tysięcy cywilów, którzy ponieśli śmierć w wyniku beznadziejnego powstania wznieconego przez dzisiejszych narodowych bohaterów narodowych. Zero refleksji. Oni sobie nawet nie zdają sprawy z tego, co mówią.

* * *

Nie można jednocześnie głosić haseł o życiu jako najwyższej wartości, przez co podlega ono bezwzględnej bożej, a więc i prawnej ochronie,a jednocześnie odprawiać religijne obrzędy ze święceniem wszystkiego tego, co żołnierzom służy do zabijania. Myśl taka przyszła mi do głowy zaraz tylko kiedy się obudziłem, bo śniło mi się, że rozmawiałem z wojskowym kapelanem, który odprawiał modły do Boga, aby pozwolił swoim owieczkom (podopiecznym owego kapelana) zabić swych wrogów w jak największej ilości, czyli mówiąc bardziej eufemistycznie, pokonać ich i odnieść wspaniałe zwycięstwo. Kiedy już ze snu się otrząsnąłem, myśl ta nie dawała mi spokoju, przez co doszedłem do dosyć – moim ateistycznym zdaniem – ciekawych konstatacji.Jeżeli to Bóg wywołuje wojny między ludźmi i dopuszcza zabijanie dzieci w wyniku bombardowań czy ostrzału, to raczej nie powinien mieć za złe, kiedy ktoś zdecyduje się, że przerwa biologiczny proces i usuwa zarodek ludzki, przez co uniemożliwia mu rozwinięcie się w człowieka. Ale jeżeli wojny wywołują ludzie, to oznacza, że naruszają boski zakaz odbierania innym życia i święcenie broni przez kapłanów i modły o zwycięstwo, są jawną kpiną z Boga, jego nauk oraz przykazań. Kościół zatem odprawiając te obrzędy, nie ma prawa czynić tego w imieniu w imieniu Boga, bo są one jak najbardziej grzeszne. I tak rodzi się pytanie: czy Bóg może grzeszyć, a jeżeli tak, to kto mu te grzechy odpuszcza i daje rozgrzeszenie?

* * *

Przeciwnicy powrotu do starych zasad emerytalnych rozpaczają, że w 2040 będzie praktycznie tylu emerytów, co pracujących zawodowo, czyli jeden pracujący będzie przypadał na jednego emeryta. A ja się pytam, co to ma wspólnego z wysokością emerytury, bo wysokość emerytury zależy od wysokości zarobków przede wszystkim. Dajcie ludziom godziwie zarobić, to i ich emerytury będą wysokie.

* * *

Wszystko co nie zakazane jest dozwolone, ogłasza premier Morawiecki. Może nie wie, ze dopuszcza się plagiatu, bo to program ministra Wilczak i premiera Rakowskiego z czasów PRL. A zaszokowany red. Rafał Ziemkiewicz pyta się publicznie, czy PiSu wie, że socjalizm umarł.

Napisz komentarz (4 Komentarze)

Tak się złożyło, iż wczoraj z braku innego wyboru, przełączyłem się na kanał TVN 24 w czasie kiedy emitowany był program Moniki Olejnik (Kropka nad I), której jakoś nie jestem w stanie stawić. Akurat prowadziła rozmowy z Lechem Wałęsą, byłym polskim prezydentem z podstawowym wykształceniem, uzupełnionym o nauki pobierane na kursach elektrycznych w Państwowym Ośrodku Maszynowym. O Olejnikowej nie mam nic do powiedzenia poza tym, że jak zwykle zadawało naiwno-durnowate pytania, co nawet na końcu L. Wałęsę trochę wkurzyło. Miedzy innymi pani redaktor o mało się nie popłakała z rozpaczy, że oto amerykański prezydent elekt zadzwonił do prezydenta Rosji i prowadził z nim bardzo interesującą rozmowę, co oczywiście jest prawie równoznaczne z tym, że Rosja już jutro – no najdalej pojutrze – na Polskę napadnie i zniewoli do woli. Na to Wałęsa odpowiedział jej mniej więcej w ten sposób, że jeżeli Trup rozmawia z Rosja, to oznaczać może, że chce się z nią dogadać, zamiast eskalować niebezpieczeństwo wojny. Polscy i unijni politycy i dziennikarze – tłumaczył blondwłosej dziennikarce jak chłop krowie na między - wołają, że Trup jest szalony a przez to niebezpieczny, bo nie zdają sobie sprawy, że dzisiejszy świat jet inny niż onegdaj. Dzisiejszy świat wprost wymaga tego, żeby ludzie się porozumiewali, zamiast sobie do oczu z szabelką skakać. I okazuje się że np. taki były chłoporobotnik jak Wałęsa dostrzega to, czego nie mogą w stanie dostrzec, rzekomo intelektualne, tuzy TVN 24.

* * *

Jak się później dowiedziałem (a czego chyba też nie wiedziała jeszcze Olejnikowa i Wałęsa), drugim telefonem do obcej głowy państwa, jaki Trump wykonał, był telefon do Sekretarza Generalnego Komunistycznej Partii Chin, z którym również sobie porozmawiał. Z doniesień agencyjnych wynika, że rozmowy te dotyczyły możliwości dla podjęcia dialogu mającego na celu doprowadzenie do uzdrowienia wzajemnych stosunków. Znaczy to zapewne, że Trump chciałby bardzo mocno zredukować groźbę ewentualnego konfliktu zbrojnego pomiędzy mocarstwami. I bardzo dobrze, trzymam za niego kciuki, wbrew wszelkim czarnowidzom z UE i Polski.

* * *

Myślę, że Trump wie co robi, bo zdaje się dla świata szczęściem jest, iż prezydentem USA został nie polityki, a bardzo skuteczny biznesmen, który wie, ze wojna między mocarstwami nie jest dla żadnej ze stron jakimkolwiek biznesem. Bo taka wojna to droga do faktycznego końca naszego świata. Jak biznesmen wie więc doskonale, że najważniejsze mocarstwa świata winny się dogadać w taki sposób, aby podzielić się strefami wpływów tak, by sobie nawzajem nie zagrażać. Przecież na innych konfliktach toczonych poza USA, Rosją, Chinami i Unią Europejską można doskonale zarabiać najpierw sprzedając broń, a następnie pobierać sowity haracz za udzielenie pomocy w odbudowie. Zdaje się, że Trump w sposób już rzeczywisty chce zrealizować słynne powiedzenie innego prezydenta USA, Billa Clintona, po pierwsze ekonomia głupcze. Mówiąc bardziej swojskim jerzykiem, kasa, misiu, kasa. Wiadomo, że na wojnie można zarobić, pod warunkiem, że będzie to wojna cudza. Polityk myśli zupełnie inaczej, ponieważ polityk politykę prowadzi z reguły nie w oparciu o pieniądze własne, więc i perspektywę ma inna.

* * *

To, że Trump najpierw zatelefonował do Rosji i Chin zdaje się wskazywać na jego pragmatyzm, co dla pokoju na świecie ma kolosalne znaczenie. Do przywódców UE nie zadzwonił, ponieważ dobrze wie, że z tej strony nic USA przecież nie grozi, a ponadto to oni są na jego łasce. Wszak 70% całego potencjału NATO pochodzi nie skądinąd jak z USA, a więc to przywódcy unijni powinni ustawić się w kolejkę, aby moc swego dobrodzieja w makiet cmoknąć. I tak też będzie, chociaż jeszcze do dziś niektórzy straszne brzydkie rzeczy o Trumpie opowiadają. Ale wkrótce przestaną.

* * *

Z antyrosyjskiego, chorego wręcz, zacietrzewienia budzą się też powoli kraje Europy Środkowowschodniej, które zaczynają mieć serdecznie dosyć wszechobecnej histerycznej antyrosyjskiej nagonki. Na przykład w ostatnich dniach – w czym polskie media oczywiście nie informują – w Mołdawii i Bułgarii odbyły się wybory prezydenckie, które zdecydowanie wygrali kandydaci otwarcie domagający się poluzowania politycznych i ekonomicznych unijnych cugli i zacieśnienia współpracy z Rosją. Politykę takiego zacieśnienie prowadzi już od dłuższego czasu prezydent Węgier i Słowacji, przy czym ten ostatni chce z Rosją współpracować w zakresie energetycznym i wojskowym. Tak się dziwnie złożyło, że polityka ta bardzo dobrze wpasowuje się w prawdopodobną „rosyjską politykę” Trampa, co krajom tym zapewne przyniesie wkrótce bardzo pozytywne skutki. I tylko Polska będzie stać ciągle na przedzie tych, którzy bezrozumnie dążą do wywołania konfliktu z Rosją, bo jak mawia niejaki Macierewicz, Rosji trzeba otrzeć nosa i pokazać gdzie jest jej miejsce. Ale gdyby Macierewicz w szkole na fizyce uważał, to może by pamiętał, że istnieje coś takiego jak masa krytyczna, a ściśnięta sprężyna bardzo gwałtownie się rozpręża, kiedy siła ucisku osłabnie. Tak więc raczej nie warto sprężynę ściskać, kiedy się sił odpowiednich nie ma. No cóż, rozum, głupcze ...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Chyba w niedzielę oglądałem po 20-tej na TVN 24 program „Arena Idei” poświęcony w całości szukaniu odpowiedzi na pytanie, czy nacjonalizm to patriotyzm. W charakterze dyskutantów wystąpił niesamowicie nielubiany przeze mnie Piotr Semka i takiż sam Marek Kochan. W zasadzie to oni, afirmując nacjonalizm jako wyraz patriotyzmu, zawładnęli całą przestrzenią czasową audycji. Z rzadka tylko głos mogli dać dwoje pozostałych gości, czyli Anna Materska-Sosnowska i Stefan Chwin, którzy starali się prezentować swoje wyważone i obiektywne sądy i spostrzeżenia. Jednakże szczególna nadaktywność Semki, wspomagana przez Marka Kochana próby te niweczyła w zarodku. Nie obejrzałem audycji do końca, bo zwyciężyła ciekawość, jak będą grać nasze orły z boiska i przerzuciłem się na kanał I TVPisu. A może drugi? Sam już nie wiem. Uczyniłem to bez żalu, kiedy wspomniany Marek Kochan, udając głuchego na jedno ucho, nie odpowiedział na bardzo ważkie pytanie, jakie padło z sali wypełnionej widzami. Otóż starszy siwy pan zapytał się rzeczonego Kowala, kto dokonał rzezi Polaków na Wołyniu i Podolu: patrioci czy nacjonaliści, a także, co rozumie pod pojęciem „prawdziwy patriota”. Kowal udał, że pierwszego pytania nie było i zaczął się rozwodzić (strasznie uczenie, ale niesamowicie nudnie) nad tym, co owe określenie oznacza. Szkoda, że ani Anna Materska-Sosnowska, ani Stefan Chwin (jak również prowadzący program redaktor) nie przypomnieli Kochanowi, że miał odpowiedzieć na dwa, a nie jedno tylko pytanie. Ten starszy siwy pan siedział z wielce zrezygnowaną miną, co stało się kolejnym bodźcem, do przełączenia się na mecz, które „nasze orły” wymęczyły na remis.

* * *

Jeżeli już przy Ukrainie jestem, to nie mogę nie wspomnieć o corocznej konferencji poświęconej polityce bezpieczeństwa pomiędzy Unia Europejska a NATO i Rosją, zorganizowana przez fundację im. Kazimierza Puławskiego. Odbyła ie ona pod hasłem Warsaw. Security Starts Here, co po polsku znaczy: Warszawa. Bezpieczeństwo zaczyna się tutaj. Jeden z dyskutantów (ze Szwecji) stwierdził, ze Ukraina postrzegana jest w Europie jako najbiedniejsze i najgorzej zarządzane państwo. Państwo prawie upadłe. Na co odpowiedział przedstawiciel Ukrainy, że jest tak z winy Putina (nadprezes drugiej IV RP Jarosław powiedziałby, że to wina Tuska) i dlatego UE winna sankcje wobec Rosji utrzymać, a nawet eskalować. Wsparł go -i to całkiem na poważnie – Paweł Kowal, który za pierwszej IV RP za sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw zagranicznych (u niejakiej pani Fotyga) robił. Otóż uczony ten mąż (historyk i doktor nauk humanistycznych) oświadczył, że Ukraina nadal nie ma silnych struktur proreformatorskich, więc trzeba je stworzyć i aktywizować. A według niego taką potencjalną proreformatorska siłą może być na Ukrainie wojsko oraz służby bezpieczeństwa. I on to mówił całkiem poważne, więc na zakończenie tak podsumował całą debatę: „Ukraina jest ostatnim bastionem rosyjskiego imperium kolonialnego.”, wzywając jednoczesne liderów UE i USA, aby wspierali armię ukraińską, potencjalną silę reformatorską i antykolonialną, która doprowadzi Ukrainę do Europy turecką drogą. Wygląda na to, ze nie tylko bezpieczeństwo, ale i jakaś polityczna paranoja w Warszawie bierze swój początek.

* * *

Jeżeli jestem już przy „tureckiej drodze do Europy”, to tak jakoś przypomniało mi się, że 20 lipca 1974 r. armia turecka rozpoczęła inwazję na suwerenną Republikę Cypryjską, członka ONZ. Piechota i spadochroniarze zajęli turecką część Nikozji. Walczyli siłą 40 tys. żołnierzy, 300 dział i czołgów, przeciwko 18 tys. żołnierzy cypryjskiej Gwardii Narodowej, 950 regularnym żołnierzom greckim i kilkuset bojownikom z EOKA. Dokonano wielu krwawych zbrodni, których ofiarami stali się cywile. Strach przed okrucieństwem najeźdźców wypędził z domów 180 tys. cypryjskich Greków. Turcja zażądała podziału państwa na część grecka i turecką. Po odmowie wznowiła ataki i w 48 godzin zajęła 1/3 wyspy. 16 sierpnia 1974 roku podpisano zawieszenie broni, wyznaczając granicę w postaci linii demarkacyjnej. Grecja, aby okazać swoje niezadowolenie z polityki USA, wystąpiła z NATO a na terenach zajętych przez Turków powstało nieuznawane przez nikogo prócz Turcji państwo republika Turecka Cypru Północnego, która do dnia dzisiejszego jest na pełnym tureckim utrzymaniu. Kiedy więc w 2004 roku Cypr wszedł do UE, traktat akcesyjny obejmował całą wyspę, czego Turcja nie uznaje. Jednakowoż nie przeszkadza to w prowadzeniu rozmów akcesyjnych z Turcją, mimo, że dzisiejsza „turecka droga” to dyktatura i łamanie podstawowych praw człowieka. I taką drogę Paweł Kowal przewiduje dla Ukrainy, kiedy tylko armia i służba bezpieczeństwa stanie się forpocztą ukraińskich reform wspieranych przez UE i USA.

* * *

Jeżeli już jestem przy zbrojnym oderwaniu części terytorium jakiegoś państwa, przy aprobacie nie tylko UE, czy USA, ale też i ONZ jak i Trybunału Sprawiedliwości, to przypomnę NATO-wską agresję na suwerenną Serbię i oderwanie od niej siłą jej historycznej prowincji Kosowa, oraz utworzenie samodzielnego (ponoć, bo na garnuszku UE i ONZ) państwa. Na Cyprze mieszkają dwie społeczności, Greccy i Turcy. Turcja dokonała agresji, dzięki czemu od lat prowadzone są rozmowy akcesyjne mające Turcję wprowadzić do Unii. W serbskim Kosowie mieszkali autochtoni (Serbowie) i napływowa ludność albańska. W wyniku zbrojnej agresji na Serbię wyrwano jej kawał terytorium, a cała społeczność tzw. demokratycznego świata nawet okiem nie mrugnęła. Na Krymie od wieków zamieszkują (oprócz Tatarów) w zdecydowanej większości Rosjanie i ukraińska mniejszość. Kiedy zdecydowana większość obywateli Krymu w referendum ogłosiła oderwanie się od Ukrainy (bez jednej chociażby ofiary śmiertelnej), Rosję obłożono sankcjami. Kiedy zdecydowana większość rosyjskich obywateli Ukrainy zażądała wolności i suwerenności, sankcję na Rosją zwielokrotniono. Gdzie w tym demokratycznym świecie jest miejsce na zasadę wzajemności, która w prawie międzynarodowym oznacza, że podmioty tego prawa przyznają sobie lub swoim obywatelom takie same przywileje i prawa.

* * *

Jeżeli na podstawie decyzji obywateli republik związkowych, część tych republik wyszła ze struktur suwerennego państwa ZSRR, na co świat spoglądał z podziwem, że nie wywołało to zbrojnej reakcji Moskwy, to dlaczego teraz określone narodowości nie mogą uczynić tegoż samego?

Napisz komentarz (1 Komentarz)