Janusz "Bartek" Bartkiewicz

TRYBUNA MYŚLI NIESKRĘPOWANEJ

sobota, 06 sierpień 2022 14:30

Nihil novi

  •  
Oceń artykuł
(27 głosów)

   Już prawie pół roku upłynęło od czasu, kiedy krakowskie Archiwum X połączyło ze sprawą podwójnego zabójstwa na Narożniku – na podstawie tylko sobie znanych powodów – ze sprawą podwójnego zabójstwa w Kudowie. Obydwa te zdarzenia dzieli prawie 25 lat, a jedyną – jak dotychczas i cechą wspólną jest fakt, że wszystkie ofiary zostały zastrzelone z broni palnej, a konkretnie z pistoletów. Oczywiście nie tych samych. No i być może to, ze miały miejsce w tym samym rejonie.

Napisałem, że te dwie podwójne zbrodnie zostały przez Prokuraturę Krajową Oddział Zamiejscowy w Krakowie połączone, ale co do tego pewności nie mam. Jest to tylko moje przypuszczenie oparte na analizie faktów. Prowadzący śledztwo „Narożnika” musieli dysponować jakimiś przesłankami, aby śledztwo w sprawie zabójstwa kudowskiego małżeństwa zabrać Prokuraturze Okręgowej w Świdnicy, bo chociaż Prokuratura Krajowa może bez tłumaczenia przejęć do własnego prowadzenia każde śledztwo prowadzone w Polsce, to jednak w Polsce prowadzonych jest setki spraw dotyczących zabójstw. A przecie Prokuratura Krajowa ich nie przejmuje. Musiało być więc jeszcze coś innego. Co takiego, tego nie wiem, ale mogę się tylko domyślać.

Upłynęło już pół roku, a nie ma żadnego sygnału, aby komuś zostały postawione zarzuty zabójstwa Anny Kembrowskiej i Roberta Odżgi, nie ma żadnej informacji o tym, aby śledczy zabezpieczyli nowe dowody zbrodni wskazujące na sprawców, ani nie ma żadnych sygnałów, aby zabezpieczone przez nas ślady biologiczne (wprawdzie nieliczne, ale jednak) zostały na nowo „odczytane” za pomocą najnowocześniejszej aparatury, jaką współczesna kryminalistyka dysponuje.

Czyli w sprawie nie ma niczego nowego.

Twierdzę tak, ponieważ wiem doskonale, że gdyby było inaczej, to Prokuratura Krajowa już dawno by się tym pochwaliła. Chyba że ma zamiar pochwalić się sukcesem na 25 lecie tej zbrodni, co mi się raczej w głowie nie mieści

Tymczasem w sprawie „Narożnika” zaczynają się różne dziwne rzeczy. Otóż dowiedziałem się, że prawo do publikowania czegokolwiek w tej sprawy rości sobie red. Iza Michalewicz, która wytacza publiczny zarzut wobec Marcina Myszki (autora i twórcy podcastu Kryminatorium), że w tym podcaście ukradł jej intelektualny dorobek, opierając swoje materiały na rozdziale jej książki poświęconej zabójstwu na Narożniku.

Wiem o tym dzięki mailowi Marty Glanc z Onetu, która napisała do mnie:

Dobry wieczór

Piszę w sprawie Marcina Myszki i sprawy zabójstwa z Gór Stołowych. Myszka uważa, że z panem na ten temat rozmawiał, ale znalazłam pana komentarz, że było inaczej. Prosiłabym o kontakt w tej sprawie. Pozdrawiam Marta Glanc.

Odpisałem więc, że nie wiem o jakim moim komentarzu wspomina, ponieważ nie wydaje mi się, abym kiedykolwiek zaprzeczał, że z panem Marcinem rozmawiałem, w sytuacji kiedy nie tylko nagrywał moje spotkanie z grupą osób (poświęcone tej zbrodni) w Pasterce, ale także udzieliłem mu wywiadu, który on dokumentował kamerą. I żęe prawdopodobnie, źle zrozumiała jakąś moją fragmentaryczna wypowiedź.

Kiedy zaraz po tym pani Marta do mnie zadzwoniła, wyjaśniłem jej, że pretensje red. Michalewicz są absurdalne. Ona sama o działaniach policji w czasie śledztwa dot. "Narożnika" dowiedziała się ode mnie i nie ma żadnego prawa pierwszeństwa w tej sprawie. Mój komentarz zamieszczony na podcaście pana Marcina dotyczył jakości nagrania i wyjaśniłem pani M. Glanc, że chodziło w nim o nagranie naszego spotkania, które oczywiście nie było wywiadem, ale że zaraz po tym spotkaniu pan Marcin przeprowadził ze mną wywiad do kamery. Zaraz po tej rozmowie zauważyłem, że pani Marta Glanc dokonała zmiany w tekście i napisała, potwierdzam to, co mówi pan Marcin.

I tak wielu o Narożniku pisze, ale tylko nieliczni piszą, że wszelkie informacje dotyczące śledztwa prowadzonego w sprawie „Narożnika” pochodzą tylko z jednego źródła, więc spora grupa dopuszcza się właśnie kradzieży intelektualnej. I dlatego nie chcę i nie mam zamiaru publikować tu (odpowiadać na niektóre pytania) informacji, jakie do tej pory (na szczęście) jeszcze się w obiegu medialnym nie znalazły. Pojawią się jedynie wówczas, kiedy zdecyduję się na publikację książki, albo kiedy ostateczne zakończenie ogłosi krakowskie Archiwum X.

Coś mi się jednak wydaje, że NIESTETY będę pierwszy. A szkoda, ponieważ ja nie wiem, kto tej okrutnej podwójnej zbrodni się dopuścił. A chciałbym wiedzieć.

 

2436962