1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Rozpoczynam drugą część mych wspomnień, obejmującą okres od czerwca 2000 do marca 2003 roku, w którym to czasie, wraz z trzema moimi kolegami (niestety później już tylko dwoma) podjąłem próbę rozwiązania tajemnicy zbrodni pod skałą Narożnik 17 sierpnia 1997 roku. I chociaż w połowie marca 2003 roku sprawa zastała zamknięta decyzją o zakończeniu wszelkich działań operacyjnych i złożeniem akt do archiwum, to jednak dla mnie nie skończyła się praktycznie nigdy. Myślę, że trzeci akt tego dramatu uda mi się napisać już być może po kilku miesiącach. Czas pokaże, czy pewne nowe informacje uda mi się skutecznie wyjaśnić, czy też będę zmuszony uznać moją porażkę.

Ktoś zapyta, dlaczego akurat ta sprawa tak mi doskwiera? Przecież nie tylko sprawcy tego zabójstwa nie zostali wykryci w ciągu tylu lat, kiedy zmagałem się z tymi problemami? Zgoda, ale tylko w tej sprawie miałem przekonanie, że nie ustaliliśmy sprawców wyłącznie dlatego, iż popełniliśmy zbyt wiele błędów, a także dlatego, że błędów tych nie pozwolono mi naprawić.

Zapewne ci, którzy do tej pory wpisywali swoje komentarze i uwagi, zauważyli, że teraz każdy taki wpis musi przejść przez moderatora – czyli muszę go przed opublikowaniem zatwierdzić. Stalo się tak dlatego, że zostałem (w innych zakładkach) zaatakowany przez grupę prymitywnych hejterów i tylko w ten sposób mogę ochronić to miejsce przed zaśmiecaniem go przez ludzi prymitywnych, z którymi człowiek honoru nic wspólnego mieć nie chce. Zdając sobie sprawę z powstałego utrudnienia, wyrażam nadzieję, że tak jak dotychczas zechcecie dzielić się ze mną (i innymi czytelnikami) swoimi uwagami, postrzeżeniami i wątpliwościami. Czekam na Wasze opinie naprawdę z dużą ciekawością.