1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Ponieważ 17 sierpnia w tym roku wypadło w środę, dla wielu spośród nas, którzy co roku w tym dniu spotykają się na Narożniku, termin ten był nie do przyjęcia. Postanowiliśmy więc, że spotkamy się 15 sierpnia o godzinie 1200,a z spotkanie, tak samo jak w 2020 roku, odbędzie się w Pasterce, gdzie udaliśmy się po uroczystości postawienia na Narożniku nowej kapliczki, poświęconej Annie i Robertowi. Zresztą w tym roku roku nie dałbym chyba rady wejść na ten szczyt, z uwagi na moją jeszcze nie do końca odzyskaną, po COVID-19, pełną kondycję fizyczną.

No więc spotkaliśmy się w Pasterce, pogoda była piękna, a że nie było nas zbyt wielu (szkoda), po 3 godzinach postanowiliśmy pojechać do Łężyc do pana Roberta, z którym na spotkanie umówiony byłem już wcześniej. Zbyt długo tam nie posiedzieliśmy, albowiem z żoną i braćmi musiał dokończyć zbieranie z łąk siana dla 5 koni i dwóch źrebaków, które hoduje dla swojej przyjemności. Poza nami, w budynku była też spora gromadka gości, ponieważ Robert (jesteśmy od pewnego czasu na ty) prowadzi z żoną rodzinne gospodarstwo agroturystyczne „Pod Narożnikiem”. W 1997 roku wraz z kilkoma pracownikami w rejonie Narożnika zajmował się wycinką drzew, ale 15,16 i 17 sierpnia nikt z nich nie był na wyrębie z uwagi na wolne od pracy dni. Ponieważ jednak 17 sierpnia pomagał komuś z rodziny przy sianokosach na nieodległych od Narożnika łąkach, no i z uwagi na prowadzone przez niego prace leśne na Narożniku, został wraz z tymi ludźmi przesłuchany w charakterze świadka. Przesłuchaliśmy go w takim charakterze, ponieważ nikomu z nas - z uwagi na wszelkie okoliczności tej sprawy, uwiecznione w aktach – nawet do głowy nie przyszło, aby podejrzewać go o cokolwiek, a już o zabójstwo studentów w szczególności.

Przez 24 lata pozostawał więc w błogim przeświadczeniu, że nikomu mającemu chociaż odrobinę zdrowego rozsądku, nie przyjdzie do głowy, aby go postawić w kręgu osób podejrzewanych o to, że pomagał sprawcom w ukryciu dowodów zbrodni, lub co gorsza podejrzewać go o jej dokonanie. No i się pomylił.

Pod koniec 2019 roku umorzone śledztwo przejął Małopolski Wydział Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie, a konkretnie komórka zwana potocznie Archiwum X. W rzeczywistości jest to jakaś wyznaczona grupa policjantów z wydziału kryminalnego i dochodzeniowo-śledczego KWP w Krakowie. W jednostce tej (jak chyba i w całej Polsce) nie ma takiej struktury organizacyjnej, co można sprawdzić na stronie stronie internetowej tej komendy, gdzie coś takiego jak Archiwum X nie widnieje. Tak więc sławetne Archiwum X (nazwa nieoficjalna, stworzona przez media) to policjanci, którzy pod nadzorem wyznaczonego prokuratora z tegoż Małopolskiego Wydziału (etc. etc.), zaczęli analizować akta, które były efektem działalności Grupy Operacyjnej krypt. Narożnik, powołanej w sierpniu 1997 roku rozkazem Komendanta Wojewódzkiego w Wałbrzychu (rozwiązana w drugiej połowie grudnia 1998) i reaktywowanej w czerwcu 2000 roku przez ówczesnego z-cą komendanta wojewódzkiego we Wrocławiu.