1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Ponieważ zdecydowałem, że 15 lipca zamykam możliwość zamieszczania komentarzy pod opublikowanymi rozdziałami przyszłej książki o zbrodni na Narożniku, postanowiłem – po dłuższym namyśle – opublikować raz jeszcze rozdział I tej książki. Na decyzję tę wpłynął fakt, że od pewnego czasu przerabiam (kolejny już raz) to, co do tej pory napisałem. Skłoniła mnie do tego analiza wielu komentarzy, a zwłaszcza (chociaż – co podkreślam szczególnie - nie tylko) tych podpisywanych nickami AB i Ina, która daje mi podstawy, aby sądzić, iż nie wszystko to, co do tej pory napisałem, jest dla czytelnika na tyle zrozumiałe, aby skłonić go do przyjęcia, iż opisuję zdarzenia tak, jak miały one miejsce, a więc, że opisuję fakty i nasze decyzje właśnie na nich oparte. Bo tylko fakty i ich rzetelna, poparta doświadczeniem i wiedzą, analiza, a nie domysły oparte jedynie na bardziej lub mniej wybujałej wyobraźni, mogły i stanowiły podstawę do wyznaczania kierunków naszych czynności operacyjnych i całego śledztwa.

Zrezygnowałem więc z próby „fabularyzowania” wydarzeń, co w moim zamyśle miało przybliżyć i wyjaśnić czytelnikom, chociażby tylko w jakimś niewielkim stopniu powody, dla których takie, a nie inne wnioski przyjmowaliśmy i takie a nie inne podejmowaliśmy działania.

Zmieniłem też tok narracji, tak aby czytelnik zapoznając się z treścią książki, w każdym momencie lektury posiadał taką samą wiedzę, jaką myśmy dysponowali każdego dnia. Myślę, że w ten sposób ułatwię zrozumienie tego, co się wówczas wydarzyło, a zwłaszcza zrozumienie przyczyn popełnionych przez nas błędów i niedociągnięć. Bo to właśnie one – pomijając przyczyny jak najbardziej obiektywne – stały się w pewnym stopniu powodem naszej porażki.

W zasadzie mojej porażki, bo nie mam żadnych problemów tym, aby tą jedną, w całym w moim policyjnym życiu, sprawę kryminalną uznać za osobistą porażkę, bo w wielu momentach mogłem być bardziej zdecydowanym i upartym. Myślę, że przy tej sprawie tego jakoś mi zabrakło.

Nie wiem, czy uda mi się wszystko to jakoś bardziej czytelnie przedstawić i dlatego oczekuję na poważne komentarze i opinie, pozbawione kolejnych wydumanych lub spiskowych teorii, dotyczących naszych działań i osiąganych wówczas ich efektów.