1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

W nocy (28/29.01.2020) wróciłem z Warszawy, gdzie przebywałem od poniedziałku, ponieważ zostałem zaproszony do udziału w programie TVP 1 z cyklu "997". Mój kolega Marek przestrzegał mnie, abym do jaskini Kurskiego nie jechał, bo to uczciwemu Polakowi nie przystoi. Ja jednak kierując się dobrem sprawy - bo bardzo na sercu leży mi wszystko, co może pomocnie przyczynić się do wyjaśnienia zbrodni popełnionej 17 sierpnia 1997 roku na szczycie Narożnika w PNGS - koleżeńskiej porady nie posłuchałem.

No i pojechałem na Woronicza 17 F, gdzie miałem przyjemność poznać młodego pracownika tej telewizji, krajana z Wrocławia, z którym bardzo miło mi się przed i po nagraniu rozmawiało. Tym bardziej, że wykazał się sporą wiedzą na temat zabójstw popełnianych w latach 70, 80 i 90 - tych XX wieku na terenie b. woj. wałbrzyskiego.

Jadąc tam byłem przekonany, że w programie zostanie wykorzystany materiał z programu "997", który latem 2001 roku (a może 2000 - już nie pamiętam) zrealizowany został przez ekipę "997" Michała Fajbusiewicza (TVP 1 Telewizja Łódź), w którym brałem (na żywo - bo wtedy tak było) udział. No i przeżyłem coś w rodzaju szoku. Bo oto zobaczyłem przygotowaną przez obecną ekipę tego programu rekonstrukcję zbrodni według ich własnego autorskiego pomysłu. Rekonstrukcję, która z rzeczywistością miała tyle wspólnego, co ja z PiS-em i Jarosławem Kaczyńskim, czyli absolutne nic.

To co ujrzałem, z miejsca odczytałem jako drugą część niedawno pokazywanego przez TVN 24 reportażu, dotyczącego obchodzonych gdzieś na Górnym Śląsku urodzin Hitlera. Tylko, że reportaż ten pokazywał nagą prawdę, a to co ujrzałem na Woronicza było tylko nagą bzdurą.

Będziecie mogli obejrzeć to "dzieło" 13 lutego 2020 w I programie TVP 1 w cyklu "Magazyn kryminalny "997", ale w dwóch słowach opiszę. Otóż w jakimś lesie (chyba w Lasku Bielańskim) pali się wielkie ogniska, wokół którego zgromadziło się kilku facetów w kompletnych mundurach Gestapo, bredzących coś o tym, że Sudety zawsze należały do Niemców i Niemcy tu jeszcze powrócą. Dziwne tylko, że owi Niemcy czystą polszczyzną te swoje marzenia artykułowali. Później zaczęli wznosić okrzyki na cześć Rudolfa Hessa, bo okazało się, że to leśne spotkania zorganizowali z okazji 10 rocznicy jego śmierci, a więc 17 sierpnia 1997 roku. I na to wszystko natrafili studenci, którzy dla podniesienia rangi tego eventu, zostali zastrzeleni.

Starałem się wytłumaczyć, że tzw. wersja neonazistów była tylko jedną z wielu wersji przyjętych przez nas do sprawdzenia i pojawiła się najpóźniej, bo dopiero w 2001 roku, i że nigdy nie twierdziłem, że jest to jedyna prawdziwa wersja, tylko, że jest to jedyna wersja, która nie została sprawdzona do końca. A stało się tak,bo ówczesny naczelnik wydziału kryminalnego KWP we Wrocławiu – który w Policji powinien co najwyżej pracować w pionach pomocniczych – w marcu 2003 roku wydał mi kategoryczne polecenie służbowe, abym sprawę (operacyjną, bo śledztwo zostało umorzone w marcu 1998 roku) złożył do archiwum.

Nie wiem, co z tego co mówiłem, zostanie wyemitowane, ale coś mi podpowiada, że wszystko zostanie tak zgrabnie zmontowane, iż wyjdzie na to, że ta niedorzeczna rekonstrukcja jest efektem moich przekonać, co do tego, że ta pokazana, jest jedyną prawdziwą wersją,do której do dziś jestem jedynie przekonany. A tak absolutnie nie jest i gdyby nawet to faktycznie neonaziści zastrzelili Annę i Roberta, to na pewno byli ubrani w cywilne ubrania i żadnych guseł na terenie Parku nie odprawiali.

Jedyne co w tym wszystkim jest pozytywne, to to, że otrzymaną nauczkę, aby w każdej dziedzinie zadawać się jedynie z profesjonalistami, zapamiętam na zawsze.