1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Żyjemy w państwie, w którym absurd stał się racją, a rację postrzega się jako zjawisko całkowicie absurdalne

Janusz „Bartek” Bartkiewicz – maj 2016

  Nie ukrywam, że do napisania tego tekstu natchnął mnie Jerzy Urban, a konkretnie artykuł Jego autorstwa zamieszczony w tygodniku NIE nr 4/2018 pt. „Prezes z góry Synaj”. Nie będę streszczał jego treści, albowiem chcę jedynie wskazać na to, że cała pisowska doktryna etyczno-prawna oparta na fundamentalnych przykazaniach wiary, jest jednym wielkim totalnym absurdem, który leży u podstaw tego systemu.

Jerzy Urban słusznie założył, że wszystkie nakazy podyktowane na górze Synaj Mojżeszowi przez samego Boga osobiście, są względem siebie równoważne, a więc w jednakowy sposób obowiązują nie tylko wszystkich wyznawców Boga, ale także wszystkich ludzi, którzy z różnych powodów znaleźli się we władztwie tych pierwszych.

Otóż ci wyznawcy Boga uważają, że to, co podyktował Mojżeszowi, to prawo moralne, które z racji swego pochodzenia MUSI być nad prawem, które człowiek sam sobie ustanowił. Twierdzą tak nie tylko liczni kapłani, wtrącający się w polskie ustawodawstwo, ale także spora liczba parlamentarzystów, chociażby na przykład taki poseł Kornel Morawiecki, tatuś namaszczonego przez prezesa obecnego premiera polskiego rządu, od lat bredzący o wyższości prawa moralnego nad prawem stanowionym.

Dlaczego zatem polskie ustawodawstwo ma respektować tylko cztery boskie przykazania, a osobliwie to, którego naruszenie - w przypadku aborcji – ma zostać karane więzieniem nie tylko lekarza, ale też i kobiety, a nawet osoby, która zapłodnioną niewiastę zawiezie na zabieg?

Aby zatem Boga nie obrażać, polski parlament winien uchwalić specustawę, której kwintesencją będą kary więzienia za naruszenie pozostałych punktów Dekalogu, takich jak:

1. Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną - każdy, kto wierzy w innego Boga niż Bóg, do wiezienia lub do ciężkich robót.

2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno – kto przywołuje Boga, jako gwaranta, że coś uczyni, a później tego czynić nie zamierza lub nie potrafi, do wiezienia lub do ciężkich robót.

3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił – każdy, kto w niedzielę podejmuje pracę (Bóg wyjątków nie wskazał), do wiezienia lub do ciężkich robót.

4. Czcij ojca swego i matkę swoją – każdy kto rodziców nie szanuje i np. nie okazuje im należnego posłuszeństwa i pomocy w potrzebie, do wiezienia lub do ciężkich robót.

5. Nie cudzołóż – każdy kto seksualnie używa nie poślubioną przed Bogiem kobitkę, do wiezienia lub do ciężkich robót.

6. Nie pożądaj żony bliźniego twego – każdy kto lubieżnie pomyśli lub spojrzy na żonę innego, do wiezienia lub do ciężkich robót. Tu jest problem, bo chyba panny i kawalerowie, wdowy i wdowcy, mają chyba jakiś immunitet.

7. Ani żadnej rzeczy, która jego jest - każdy, kto zazdrości komuś samochodu lub telewizora , do wiezienia lub do ciężkich robót.

Przykazanie 5,6,7 i 8 jest już od dawno w kodeksie karnym, dlaczego więc, pisowcy pozwalają na dyskryminację pozostałych boskich nakazów? Trzeba to szybko naprawić i dopiero wówczas będziemy żyć w prawdziwie wolnej i demokratycznej ojczyźnie.