1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Żyjemy w państwie, w którym absurd stał się racją, a rację postrzega się jako zjawisko całkowicie absurdalne

Janusz „Bartek” Bartkiewicz – maj 2016

Jak niektórzy być może zapamiętali, 27 sierpnia 2016 roku w 31 Bazie Lotnictwa Taktycznego Poznań-Krzesiny, odbyły się Centralne Obchody Święta Lotnictwa Polskiego, 10-lecia służby samolotów F-16 w Siłach Powietrznych, oraz Święto 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego. Przemawiał pięknie pan prezydent IV RP Andrzej Duda, który przypomniał olbrzymie zasługi prezydenta III RP Lecha Kaczyńskiego, któremu polskie lotnictwo zawdzięcza to, że polscy lotnicy mogą sobie polatać na nieuzbrojonych amerykańskich samolotach starszej generacji, czyli sławetnych F-16, których aż 36 sztuk Polska zakupiła za ciężkie pieniądze i nigdy niezrealizowany offset od Jankesów. A tak naprawdę to do wyboru jankeskiej oferty i podpisania umowy doprowadził w marcu 2003 roku ówczesny minister ON Jerzy Szmajdziński (rząd L. Millera) i ówczesny prezydent III RP Aleksander Kwietniewski (z SLD). Późniejszy prezydent Lech Kaczyński, w trakcie zorganizowanych prze siebie uroczystości z okazji 11 listopada 2006 „odebrał” pierwsze cztery polskie F-16, które z wielkimi kłopotami przeleciały przez Atlantyk. Ostatnie trzy maszyny dostarczono 12 grudnia 2008 r. Ale według prezydenta Dudy, to wyłącznie prezydentowi Kaczyńskiemu, polscy lotnicy zawdzięczają możliwość latania na tych „cudach” techniki lotniczej maszynach. Ręce i szczęka opadają pospołu. Ale to jeszcze nie wszystko.

* * *

W trakcie tychże uroczystości dokonano odsłonięcia pomnika gen. Andrzeja Błasika, którego, pozostająca w nieutulonym żalu, małżonka w dniu 26 sierpnia wygłosiła przemowę do setek polskich lotników, oraz najwyższych rangą dowódców, zgromadzonych na terenie tej bazy. I wczas to, w ich przytomności, dopuściła się obrazy oficerów, którzy brali udział w wyjaśnianiu przyczyny katastrofy lotniczej na łące zwanej lotniskiem pod Smoleńskiem, na której rozbił się polski Tu-154M w wyniku czego na miejscu zginęło 96 osób, w tym prezydent L. Kaczyński z małżonką, oraz wspomniani wyżej minister Jerzy Szmajdziński i gen. Andrzej Błasik, Dowódca Sił Powietrznych RP. Temu ostatniemu w Krzesinach pomnik postawiono.

* * *

Tuż przed startem Tu-154M 10 kwietnia 2010 roku, na płycie lotniska na Okęciu, stała się rzecz dziwna. Otóż w przypadku kiedy głównym pasażerem jest prezydent RP, meldunek o gotowości samolotu i załogi do lotu, składa dowódca owego statku powietrznego. Jednak w dniu tym taki meldunek złożył w imieniu dowódcy samolotu nie kto inny, jak gen. Andrzej Błasik. Tym samym, jako Dowódca Sił Powietrznych RP, odpowiedzialny za wszystko, co się w lotnictwie wojskowym dzieje, gen. Błasik wprowadził prezydenta Kaczyńskiego w błąd. Wprowadził, ponieważ doskonale wiedział, że spośród czterech członków załogi, aż trzech nie miało uprawnień do tego typu lotu, a nawigator nie znał języka rosyjskiego, co było niezbędne do prawidłowej komunikacji z rosyjską obsługą naziemną, przywiezioną okazyjnie na tą łąkę.

* * *

Nie od rzeczy będzie przypomnienie, że jedną z bezpośrednich przyczyn tej katastrofy był brak szkoleń członków prezydenckiego samolotu na symulatorach lotu Tu-154M. Szkolenie to wstrzymano w czasach pierwszej IV RP PiS (2005-2007) tylko z tego powodu, że szkolenie takie odbywało się w Rosji.

* * *

My, Polacy, kochamy się w mitach i na potęgę sami je tworzymy, a tych, których mitów z prawdę uznać nie chcą, obwołujemy sprzedawczykami i jakimiś zielonymi ludzikami. Wiec jeżeli chodzi o polskich asów przestworzy, to w ostatnich latach wyprodukowaliśmy sobie kilu nowych herosów:

1. pilot mjr Marek Miłosz – wobec karygodnych błędów doprowadził do rozbicia helikoptera na pokładzie którego leciał ówczesny premier Leszek Miller – nie został ukarany, a media uczyniły go bohaterem.

2. Pilot samolotu PLL LOT Boeing 67,Tadeusz Wrona, który (2011) wystartował z lotniska w USA zdając sobie sprawę, że po starcie nastąpiła awaria głównego układu hydraulicznego. Jakimś cudem przeleciał przez Atlantyk i wylądował bez podwozia na lotnisku w Polsce – jako medialny bohater został wyróżniony wysokim odznaczeniem państwowym.

3. O generale Błasiku i jego pomniku piszę wyżej

* * *

Natomiast w obecności najwyższej kadry dowódczej i setki wojskowych pilotów, w bazie lotniczej w Krzesinach, nieutulona w żalu wdowa, w milczącej obecności najwyższych dowódców lotnictwa wojskowego i setki takich pilotów, poniżała m.in. następcę gen. Błasika, gen. Lecha Majewskiego, który zlikwidował bałagan w szkoleniu pilotów i przestrzeganiu procedur lotnictwa wojskowego i nie dopuścił do tego, aby od 2010 roku w polskim lotnictwie zdarzyła się jakaś kolejna katastrofa. Być może nie każdy już pamięta, albo wie, że 19 kwietnia 2007 to właśnie prezydent RP Lech Kaczyński awansował Andrzeja Błasika na stopień generała dywizji i mianował dowódcą Sił Powietrznych RP, a 15 sierpnia 2007 awansował go na stopień generała broni. Być może nie każdy pamięta, że to za czasów jego dowództwa siłami powietrznymi, 23 stycznia 2008 roku wydarzyła się katastrofa lotnicza w Mirosławcu, kiedy podchodząc do lądowania we mgle, rozbił się samolot CASA C-295 nr 019 na pokładzie którego znajdowało się 16 najważniejszych polskich oficerów lotnictwa wojskowego i 4 członków załogi. To właśnie niedoszkolona załoga doprowadziła podczas lądowania do nadmiernego przechylenia samolotu, powodując tym samym zanik siły nośnej i utratę kierunku. Wszyscy zginęli.

* * *

27 sierpnia 2016 roku odsłonięto pomnik temu, za którego dowodzenia ginęli najważniejsi w państwie dowódcy i politycy, a bezkarnie i przy milczącej obecności najwyższych oficerów lotnictwa i setki polskich pilotów wojskowych, lży się tego, który od katastrof i burdelu, polskie lotnictwa wojskowe uchronił. Absurdalne jest państwo, w którym takie coś jest możliwe.