1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Żyjemy w państwie, w którym absurd stał się racją, a rację postrzega się jako zjawisko całkowicie absurdalne

Janusz „Bartek” Bartkiewicz – maj 2016

Jak wiadomo minister Błaszczyk kilka dni temu zaprezentował nowy projekt ustawy w sprawie tzw. emerytur mundurowych. Generalnie chodzi o to, aby funkcjonariuszom służb mundurowych III RP, którzy mieli chociażby tylko krótkotrwały epizod związany ze służbą w aparacie bezpieczeństwa państwa i służba wojskowa w czasach PRL, odebrać część im emerytur i rent i w ten sposób doprowadzić do realizacji „dziejowej sprawiedliwości społecznej”, cokolwiek miałoby to oznaczać.

Jakby ktoś się nie domyślił samodzielnie o co biega, to podpowiem, że jest to akt zemsty dziejowej na tak zwanych „komuchach”, którzy mieli czelność służyć Polsce w latach kiedy znajdowała się (nie ze swej woli przecież) w strefie wpływów politycznych, gospodarczych i militarnych Wielkiego Brata ze wschodu. Rządząca dziś prawica, czyli w dalszym ciągu istniejący POPiS, uznała tych ludzi a niegodnych miana „prawdziwego Polaka” i w związku z tym odbiera im pełnię praw obywatelskich, za to, że się komunie wysługiwali.

Jednakże z drugiej strony, obrzydzenie „komuną” i jej „sługusami” wcale nie przeszkadza, że dzisiejsi „władcy III, a może już IV bis RP, znoszą się z chińskimi komuchami, z którymi robić chcą intratne interesy gospodarcze. Nie sadzę, że są tak skretyniali, aby nie wiedzieć, że w ślad za chińskim biznesem, trafi do Polski chiński wywiad gospodarczy i wojskowy (tzw. osłona wywiadowcza), albowiem Polska będzie krajem, który chińską komunę wpuści do Unii Europejskiej. Dla chińskiego komuszego wywiadu to niesamowita gratka.

Obrzydzenie do „komuszych sługusów” nie jest jednak aż tak pryncypialne, aby odstręczało ich od prawdziwych gnid, czyli tych, którzy w czasach PRL za niewielkie pieniądze lub przywileje donosili aparatowi bezpieczeństwa PRL na swoich, a już szczególnie obrzydliwie, gdy tacy „usłużni” znajdowali się w łonie antykomuszego ze swej natury Kościoła Katolickiego. I oto okazuje się, że "W swoim pokazowym antykomunizmie rząd byłby bardziej wiarygodny, gdyby nie przymykał oczu na ludzi skażonych we własnym środowisku" - ocenia w komentarzu opublikowanym w dzisiejszej "Rzeczpospolitej" Andrzej Stankiewicz.

Słusznie zwraca uwagę, że z jednej strony PiS chce odebrania wysokich emerytur funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa PRL, a szef MSW Mariusz Błaszczak, zapowiada, jako prawdziwą sanację, usunięcie tych wszystkich, którzy zaczynali pracę" w czasach PRL w służbach specjalnych i mundurówkach. Jednocześnie w niedzielnych uroczystościach, które miały miejsce na Jasnej Górze, z okazji 25. Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja, ks. Tadeusz Rydzyk fetował obecność Konrada Hejmo, opiekuna pielgrzymów w Rzymie, wskazanego przez IPN jako współpracownika SB, a premier Beata szydło radośnie świętowała to zdarzenie w jego (tego agenta bezpieki) towarzystwie.

O tempora o mores ...