1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Żyjemy w państwie, w którym absurd stał się racją, a rację postrzega się jako zjawisko całkowicie absurdalne

                   Janusz „Bartek” Bartkiewicz – maj 2016

Przyjechali do Polski najważniejsi chińscy komuniści i zostali z wielką atencją przyjęci przez samego antykomunistycznego, aż do krwi ostatniej, pana prezydenta antykomunistycznej, jak najbardziej, Polski, a także przez innych – równie antykomunistycznych – polskich oficjeli i kapitalistów. No i z onymi komunistami, nasi komuniści, którzy swój antykomunizm wypili z mlekiem matki, podpisali szereg umów gospodarczych, które mają niesamowicie wspomóc polską gospodarkę. No i dobrze. Tylko, że to wszystko jawi mi się jako polityczne i etyczne rozdwojenie jaźni. Ale w Polsce istniejącej od 4 czerwca 1989 roku to normalka.

* * *

Aktualnie, ale wiadomo, że już od dłuższego czasu, UE negocjuje ze Stanami Zjednoczonymi umowę dotyczącą Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP), co doprowadzi do bankructwa małe firmy, (80% polskiego przemysłu) i rolnictwo (zwłaszcza polskie), poprzez zalew tanich amerykańskich produktów przemysłowych i rolnych, przede wszystkim genetycznie zmodyfikowane tzw. GMO, które jeszcze do UE nie można wpuścić z powodu niedotrzymywania wyśrubowanych unijnych norm. Jak TTIP wejdzie w życie, to nasi producenci i rolnicy pójdą z torbami. Poza tym TTIP wprowadza system, w którym wielkie korporacje (głównie amerykańskie) będą miały prawo decydującego wpływu na ustawodawstwo każdego unijnego państwa, a prywatny arbitraż korporacyjny będzie rozstrzygał pozwy korporacji przeciwko państwom, których ustawy "naruszają" interes tychże amerykańskich korporacji. Według jednakowej opinii znawców tematu umowa TTIP jest wymierzona przede wszystkim w Chiny, czyli w rosnącą w silę chińską gospodarkę. Wielkim zwolennikiem TTIP jest wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki.

* * *

Polskiej ekipie rządowej, a zwłaszcza nadprezesowi RP Jarosławowi, absolutnie nie przeszkadza, że tak „po królewsku” goszczony prezydent ChRL jest też od 2012 roku sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Chin (KPCh), która zwycięsko kroczy pod czerwonym sztandarem, na którym widnieje żółty sierp i młot. Nie przeszkadza nawet to, że dla polskiego IPN, przewodniczący (czyli po naszemu prezydent) Chińskiej Republiki Ludowej, jest „kontynuatorem najbardziej zbrodniczego systemu w historii ludzkości”. Jednocześnie ta sama ekipa stawia przed sądem członków Komunistycznej Partii Polski, a także szefa partii „Zmiana”, któremu zarzucono szpiegostwo na rzecz Rosji, albo Chin właśnie. Ta sama ekipa prowadzi „dekomunizację” przestrzeni publicznej, odbiera emerytury ludziom, którzy służyli w organach bezpieczeństwa państwa w czasach PRL, wyrzuca wszystkich oficerów służb mundurowych i innych funkcjonariuszy państwowych, którzy chociażby przez moment służyli w PRL.

* * *

Negocjowane z USA TTIT ma swoje zdecydowane antychińskie cele, albowiem rosnąca potęga - nie tylko gospodarcza – zaczyna zagrażać Stanom Zjednoczonym, które są największym sojusznikiem Polski. To właśnie Jankesom Polska od lat (jak stwierdził minister od zagranicy z PO Radek Sikorski) z wielkim samozaparciem robi nieustanna laskę. Gdzie tu sens, gdzie logika?