1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Zastanawiam się nad wyglądem tego „rozdziału” mojego Dziennika Szarego Obywatela i treścią, jaką będę tu chciał zamieszczać. Prawdopodobnie nazwę ją DRZEWEM ABSURDÓW, na którym – jak liście – wisieć będą najprzeróżniejsze absurdy, jakie serwuję nam III Rzeczpospolita, czyli generalnie PO-PiS, a które uda mi się uchwycić. Pomysł ten narodził się na kanwie mojego felietonu pt. Drzewo absurdów, zamieszczonego w tygodniku DB2010 z 5 maja 2016.

Polityka i zmiany, jakie szykuje nam obecnie panujące Prawo i Sprawiedliwość, doprowadza niektórych do absurdalnej tezy, że oto powraca wielkimi krokami rzeczywistość, jakiej doświadczaliśmy w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, albowiem szereg zmian planowanych, a niekiedy już wprowadzanych, jest jakby żywcem z czasów PRL skopiowanych. Dowodzi to, że nie wszystko, co w czasach PRL ustanowiono i co funkcjonowało (dla dobra obywateli) złe nie było, a niekiedy nawet było czymś bardzo dobrym. Było, niestety.

Przykład pierwszy (być może najważniejszy) z brzegu:

W czasach PRL najważniejszym politykiem decydującym w państwie o wszystkim był I sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W III RP politykiem takimprezes Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości.

Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że faktycznie, w pewnych obszarach, PRL można by zacząć porównywać z III RP czasów Jarosława Kaczyńskiego, czyli de facto IV RP. Przy bliższym jednak przyjrzeniu się tym wszystkim już wprowadzonym i planowanym zmianom, muszę stwierdzić, że PRL i III oraz IV RP dzieli przepaść bez dna, co poprzez zestawienie różnych absurdów starać będę się wykazać. I aby to uczynić, będę tu absurdy te zamieszczał, bez żadnych moich autorskich komentarzy. Wychodzę bowiem z założenie, iż człowiek inteligentny zrozumie, a z „inteligentnymi inaczej” nie warto wdawać się w jakąkolwiek polemikę, co w zasadzie byłoby jeno zwykłą pyskówką na poziomie magla.

Nie podejrzewam, aby DRZEWO ABSURDÓW stało się zaczynem jakiejś – prowadzonej W TYM miejscu – poważnej dyskusji, ale czynić tak będę dla własnej przyjemności i z potrzeby OCZYSZCZENIA UMYSŁU z tego śmietnika, który nam wszystkim zaserwowała - pozwolę sobie na sparafrazowanie znanego klasyka rodem z PiS - dzisiejsza oczywista rzeczywistość, czy też rzeczywista oczywistość.

A więc już niedługo, a właściwie to zaraz … za dni parę.