Na wschodzie, czyli na Ukrainie bez zmian. Bez mian także i na zachodzie, chociaż jakby pierwsze jaskółki zaczęły wiosnę wieszczyć. Na ten przykład w TVN24 w dniu dzisiejszym podano zadziwiającą w swej pokrętności informację dotycząca częściowego odczytania zapisów w czarnych skrzynkach malezyjskiego samolotu. Z informacji tej wynika, że już dziś wiemy na pewno, że samolot ten został zestrzelony nad terenem objętym walkami separatystów z armia ukraińską.

Zaiste, wiadomość powala z nóg!

Ale kolejna informacja jest ju z bardziej zastanawiająca, ponieważ pani prezenterka z kamienna mina odczytała, że ślady na poszyciu wskazują na to, że samolot został trafiony odłamkami wybuchającej w jego pobliżu rakiety !!! A więc już wiemy, ze nie został tą rakietą trafiony, tylko rozerwała się ona w jego pobliżu. to znaczny postęp w interpretacji i informacji, ponieważ informacja ta była ilustrowana fotografiami szczątków kadłuba, na których, jak na dłoni widać otwory po przestrzelinach pociskami karabinowymi.

Znam się na trym trochę, bo przez ćwierć wieku zajmowałem się m.in. czytaniem śladów, na podstawie których miałem szanse dojść do sprawców przestępstw. Również śladów po kulach, więc wiem dobrze, jak one wyglądają, a jak wyglądają ślady po odłamkach.

Przeczytałem też w dzisiejszym Dzienniku Trybuna (nr 146-147/2014) Felieton Henryka Rynkowskiego "Dzieci gorszego boga". Nie będę go streszczał i zamieszczę go, jako załącznik. Warto przeczytać i chwilę pomyśleć o tym, dlaczego jest tak właśnie. Dlaczego tak wielu z nas udaje, ze pewnych rzeczy nie ma, mimo, że krzyczą one wielkim głosem.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Pisałem o tym (Ad rem), ale dla porządku wklejam tu tekst felietonu, jaki można przeczytać w DB2010 z dnia 24 lipca 2014.

Polecam też wywiad z niejakim A. Sikoniem, o którym już kiedyś w DB2010 pisałem. I teraz też nie odpuszczę i odpowiem temu  megalomańskiemu "bohaterowi", któremu marzy się powrót w szeregi policji. Chociaż ... czy ja wiem ... mam wrażenie, że w dzisiejszej policji pracuje tylu "Sikoniów", że i to jego marzenie może się ziścić. Smutne i straszne to bardzo. Niestety ...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Pisałem już, że niejaki Łukasz Apołenis z PiS zechciał mnie w sprawie wałbrzyskiego skandalu w sprawie "Golgota Picnic" pouczać i postawić do kąta. W załączniku (DB2010) moja pełna odpowiedź, na to, co pan Apełonis zechciał napisać.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Wow ... w dzisiejszym wydaniu tygodnika DB2010 (str. 3) nie znany mi w ogóle pan Łukasz Apołenis, strasznie mnie obsobaczył. Aż "żem sie posmarkał" z wrażenia. Oczywiście panu temu odpowiem - myślę, że bardzo krótko - w najbliższym numerze tygodnika (mam nadzieję, że Redakcja mi to umożliwi), bo po przeczytaniu tekstu spłodzonego przez owego pana, nie dostrzegam żadnej platformy jakiejkolwiek dyskusji.

Kiedyś, kiedy na Uniwersytecie Wrocławskim studiowałem prawo, jeden z naszych wykładowców i nauczycieli, doc. dr hab. Kordik, mawiał do nas studentów - trawestując znane porzekadło - pokaz mi swój nocnik, a powiem ci, jakich masz znajomych. Przywołuję to wspomnienie absolutnie nie po to, aby kogoś obrażać. Myślę jednak, że pani poseł Zalewska, na pewno jest z owego pana Apołenisa - w Necie wyczytałem, że to jej asystent i sekretarz komitetu ze Świdnicy - bardzo zadowolona.

Z fotografii na FB wyłania się młodzieńcza twarz. Od razu widać, że musi być pisowskim aktywistą. Oczywiście nie mam zamiaru twierdzić, że każdy młody z miejsca musi być głupi, ponieważ znam bardzo wielu mądrych młodych ludzi, których uważam za moich bliższych i dalszych znajomych. Ale ... pana Apołenisa nie znam. I jestem przekonany, że nie chciałbym zaliczać go do - ani bliższego, ani dalszego grona osób, z którymi utrzymuję kontakty. Z powodów oczywistych.

Na tym poprzestanę i proponuję lekturę owoców intelektualnego - widać, że sporego - wysiłku owego pana Apołenisa. Natomiast całość mojego stanowiska przeczytacie w DB2010 za tydzień. Już zapraszam ...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

To, co wydarzyło się w wałbrzyskim Teatrze Dramatycznym w dniu 27 czerwca, to już nie żaden pisowski obciach. To dramat polskiej demokracji. To kolejny obraz słabości państwa, które poprzez swoje organa mające stać na straży prawa i praworządności, nie jest w stanie obowiązku tego wykonać.  Nie może, albo po prostu nie chce, bo osoby stojące na czele tych organów są tak strachem przed PiS spętani, że wolą sami prawo złamać i się ośmieszyć, niż podjąć konkretne działania.

Jest jeszcze jedna możliwość ... bardzo prawdopodobna ... że decydenci tychże państwowych organów wyrażają taki sam pisowski, czyli partyjny, światopogląd. Ale do tego nie mają prawa, więc dokonują brutalnego jego pogwałcenia.

Ale kto by się w Polsce tym przejmował.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Kilka słów refleksji na temat tego, co się w Wałbrzychu dzieje. Mieście bez perspektyw. Mieście dla ludzi bez jaj.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)