Okazuje się, że moje, oraz kolegów z SLD, wątpliwości, co do zasadności istnienia w naszym mieście Straży Miejskiej, zyskują wymierne wsparcie niesione przez życie. Takich Panów Stefanów jest zapewne dziesiątki, a może i więcej, którzy gdyby tylko mogli, to swoje "przygody" ze Strażą Miejską z chęcią by ujawnili.

Mam nadzieję, że uda się nam stworzyć platformę współdziałania wszystkich tych, którzy zechcieliby się do akcji "Zlikwidować Straż z Miejską" przyłączyć. Z myślą o tym, na moim profilu Facebook utworzyłem grupę pod nazwą "Straż Miejska do lamusa". Zapraszam wszystkich zainteresowanych do współdziałania.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

W dzisiejszym numerze DB2010 pisze o tym, czy warto wydawać pieniądze (nasze, z podatków przecież) na utrzymywanie straży miejskiej, z której żadnego praktycznego pożytku nie ma. Bo jeżeli wpływy z mandatów to tylko 1/3 wydatków na strażników, którzy absolutnie nie przyczyniają się do zwiększenia bezpieczeństwa obywateli, to tylko kompletny ... (tu wpisać za mnie dowolny przymiotnik ) może się tak publicznymi pieniążkami zabawiać.

Zaintrygował mnie również felieton red. Andrzeja Basińskiego, pod którego tekstami mógłbym się podpisywać z reguły w ciemno, bez czytania. Tym razem mocno się jednak rozczarowałem faktem, ze A. Basiński dał się też omamić tej antyrosyjskiej fobii. Zastanawiam się skąd wziął dowody na imperialną politykę Rosji (czytaj:Putina) i w czym ją dostrzega.

Ale o tym napiszę w kolejnym numerze DB2010. Za tydzień, ale już zapraszam.

 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Kampania wyborcza do władz samorządowych ruszyła, więc nie ma się czemu dziwić, iż będę się jej przyglądał z dużym zainteresowaniem i jak najbardziej krytycznie. Jest oczywistym faktem, że takie krytyczne spojrzenie jest w przypadku obydwu wałbrzyskich powiatów niezbędne, zważywszy na niechlubne zdarzenia z poprzednich wyborów, kiedy to Wałbrzych znalazł się "na ustach" całej Polski. Stało się tak za przyczyna kilku cwaniaków, którzy obawiając się oczywistej przegranej, do rad weszli za pomocą przestępczego cwaniactwa, czyli poprzez handel głosami wyborców. Inaczej mówiąc, poprzez cyniczną korupcję polegającą na kupowaniu ich głosów za marną butelkę taniego alkoholizowanego napoju zwanego winem lub za worek ziemniaków.

Wiem kiedy taki pomysł powstał i kto był jego ojcem chrzestnym, albowiem swego czasu, jako "operacyjniak" z ramienia KWP we Wrocławiu byłem przy jego narodzinach. Byłem przy tym, ale z innych powodów, których niestety - z uwagi na obowiązującą mnie tajemnicę służbową, no z uwagi na ostrożność procesową - ujawnić nie mogę.  Z oczywistego powodu (moja uwaga była skoncentrowana na czymś innym), czyli braku możliwości przetworzenia zdobytych informacji w dowody procesowe, sprawa narodzin tej korupcji pozostała moją "operacyjną tajemnicą". Nie spodziewałem się wtedy jednak, że tak twórczo zostanie rozwinięta.

Kiedy stała się bardzo głośna, w sieci organów ścigania wpadły same płotki, a właściwi ojcowie chrzestni pozostali w cieniu i dalej na różne stołki samorządowe startują i ... co mnie do udziału w tej grze zniesmaczyło ... wybory żałosną liczba głosów wygrywają. Wygrywają, ponieważ frekwencja jest na tyle marna, iż pozwala i wawrzyn na głowy kłaść i bredzić o poparciu elektoratu.

Tak więc festiwal się rozpoczął, a ja będę jego wiernym widzem. Bardzo dociekliwym ...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Warto już teraz zacząć zastanawiać się na kogo oddać swój głos. Może mój felieton w DB2010 pomoże chociażby w minimalnym stopniu.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Na wschodzie, czyli na Ukrainie bez zmian. Bez mian także i na zachodzie, chociaż jakby pierwsze jaskółki zaczęły wiosnę wieszczyć. Na ten przykład w TVN24 w dniu dzisiejszym podano zadziwiającą w swej pokrętności informację dotycząca częściowego odczytania zapisów w czarnych skrzynkach malezyjskiego samolotu. Z informacji tej wynika, że już dziś wiemy na pewno, że samolot ten został zestrzelony nad terenem objętym walkami separatystów z armia ukraińską.

Zaiste, wiadomość powala z nóg!

Ale kolejna informacja jest ju z bardziej zastanawiająca, ponieważ pani prezenterka z kamienna mina odczytała, że ślady na poszyciu wskazują na to, że samolot został trafiony odłamkami wybuchającej w jego pobliżu rakiety !!! A więc już wiemy, ze nie został tą rakietą trafiony, tylko rozerwała się ona w jego pobliżu. to znaczny postęp w interpretacji i informacji, ponieważ informacja ta była ilustrowana fotografiami szczątków kadłuba, na których, jak na dłoni widać otwory po przestrzelinach pociskami karabinowymi.

Znam się na trym trochę, bo przez ćwierć wieku zajmowałem się m.in. czytaniem śladów, na podstawie których miałem szanse dojść do sprawców przestępstw. Również śladów po kulach, więc wiem dobrze, jak one wyglądają, a jak wyglądają ślady po odłamkach.

Przeczytałem też w dzisiejszym Dzienniku Trybuna (nr 146-147/2014) Felieton Henryka Rynkowskiego "Dzieci gorszego boga". Nie będę go streszczał i zamieszczę go, jako załącznik. Warto przeczytać i chwilę pomyśleć o tym, dlaczego jest tak właśnie. Dlaczego tak wielu z nas udaje, ze pewnych rzeczy nie ma, mimo, że krzyczą one wielkim głosem.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Pisałem o tym (Ad rem), ale dla porządku wklejam tu tekst felietonu, jaki można przeczytać w DB2010 z dnia 24 lipca 2014.

Polecam też wywiad z niejakim A. Sikoniem, o którym już kiedyś w DB2010 pisałem. I teraz też nie odpuszczę i odpowiem temu  megalomańskiemu "bohaterowi", któremu marzy się powrót w szeregi policji. Chociaż ... czy ja wiem ... mam wrażenie, że w dzisiejszej policji pracuje tylu "Sikoniów", że i to jego marzenie może się ziścić. Smutne i straszne to bardzo. Niestety ...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)