Felieton zamieszczony w DB2010 (nr 45 z 27.11.2014) pisałem praktycznie tydzień temu i od tego czasu, pod wpływem wciąż nowych informacji, moja ocena wyników wyborczych i stanowiska Leszka Millera, a nie ukrywam, że również po części Jarosława Kaczyńskiego, uległa istotnej ewolucji. Efektem tego jest to, że,  jak coraz bardziej rosnąca liczba moich rodaków, przychylam się do stwierdzenia, iż z tymi wyborami wszystko w porządku mnie było. Mnogość pojawiających się informacji o różnego rodzaju nieprawidłowościach (to oczywiście bardzo eufemistyczne określenie), daje mi prawo wątpić w uczciwość tych wyborów.

Liczne (o wiele za liczne) ujawnione przypadki nieprawidłowego obliczenia głosów, znikających kart wyborczych, dosypywania kart do urn, pozostawiania oddanych głosów bez żadnego nadzoru, a przede wszystkim nieprawdopodobna ilość głosów nieważnych i nagły wzrost miłosnych uczcić do PSL, które do tych wyborów opinii specjalnie pozytywnej nie miało. I ta dziwna zbieżność, że tam gdzie procent nieważnych głosów był najwyższy, tam właśnie procenty głosów za PSL niebotycznie poszybowały w górę. Był przypadek, ze nawet o 1000%.

Nigdy nie byłem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, ale też nie jestem taki naiwny, by sądzić, że ta tak  mnoga ilość dziwnych zdarzeń, to jedynie dzieło przypadków. Ale o tym napiszę później.

W załączniku mój felieton na temat wałbrzyskich wyborów ...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Program telewizji Polsat pt. "Państwo w państwie", pokazuje setki przykładów patologi państwa, które w zbyt wielu przypadkach, jest dla obywatela wrogiem. Jest państwem opresyjnym, w którym obywatel nie ma szans stanąć jak równy z równym w szranki z organami tego państwa. Obywatel zawsze stoi na przegranej pozycji.

Ale żyjemy też w państwie chamstwa, w państwie, w którym jego niektórzy obywatele bezkarnie pozwalają sobie na publiczne poniżanie innych. Na niesamowicie chamskie ataki, pomówienia i znieważania. Przykładem takie postępowania, jest ZORGANIZOWANA GRUPA funkcjonująca na portalu Facebook (ale nie tylko), która opisanymi wyżej metodami, stara się zgnoić kogoś, tylko dlatego, że ma inne niż oni zdanie. Grupa prymitywnych prostaków, ale za to bardzo agresywna, a niektórzy mówią, że bardzo groźna.

Czas najwyższy powiedzieć takiemu chamstwu stop, przestać bać się prostaków i prymitywów, bo jeżeli raz ulegniemy, to mamy przechlapane do końca świata i jeden dzień dłużej.

Tym, których to zaciekawi, proponuję lekturę mojego felietonu pt. "Chamstwa w państwie" w dzisiejszym nr DB2010

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Wiele razy, kiedy czytałem czyjeś ordynarne i kłamliwe teksty dotyczące jakiejś osoby, zastanawiałem się, kim są ludzie nie mający żadnych etycznych hamulców w znieważaniu bliźniego lub pomawianiu go o jakieś haniebne czyny i postępowanie. Kim są ludzie, dla których rynsztokowy język zdaje się być językiem jakim posługują się na co dzień w każdym możliwym miejscu?

Sorry, nie w każdym miejscu, bo są takie miejsca, gdzie tych ludzi nigdy nikt nie uświadczy – miejsca związane z kulturą, oświatą, czy nauką. Tam nie bywają, a jeżeli już, to tylko po to, by po sobie jakiś cuchnący ślad pozostawić.

Czym takie pokraczne moralnie osobniki kierują się i jaki mają cel, aby w niesamowicie prymitywny i grubiański sposób, napadać publicznie na osoby, których nawet osobiście nie znają i nic o nich nie wiedzą? Dlaczego więc posługują się plotką, pomówieniem i zniesławieniem, nie siląc się na poznanie prawdy, na jakąś rzeczowa i kulturalna krytykę lub polemikę.

Dziś już znam odpowiedz na te wszystkie pytania, bo miałem bardzo wielką nieprzyjemność zetknąć się z nimi w wirtualnym (na szczęście) świecie, jako, iż stałem się obiektem ich niewybrednych ataków.

Stało się tak z trzech powodów, które pokrótce tu wyłuszczę:

  1. W tygodniku DB2010 swego czasu napisałem tekst dotyczący policjanta, który został tymczasowo aresztowany pod zarzutem dokonania zgwałcenia dwóch kobiet. Tekst ten był bez nazwiska, ale podałem w nim ksywkę tegoż osobnika. Po jakimś czasie ówże osobnik, a konkretnie zupełnie nie znany mi Andrzej Sikoń, udzielił wywiadu zamieszczonego najpierw DB2010 (w formie przez Redakcję okrojonej), a następnie na portalu informacyjnym walbrzych4you.pl, w którym to portalu odsądził mnie od czci i wiary, pomawiając o niehonorowe postępowanie, zakrawające na czyn karalny. Uczynił to używając mojego pełnego nazwiska i imienia. Korzystając z prawa do repliki prasowej, odpowiedziałem na te inwektywy rzucane pod moim adresem, a przy okazji wyjaśniłem Sikoniowi, jaka jest różnica pomiędzy uniewinnieniem, a uznaniem, że tymczasowe aresztowanie, w świetle kodeksu postępowania karnego, nie było uzasadnione. Wyjaśniłem, że owo „nieuzasadnienie” nie dotyczy meritum sprawy, ale powodów formalnych (wymienionych w kodeksie), dla których aresztowanie nie powinno być zastosowane. 
  1. Po jakimś czasie, również DB2010, zamieściłem tekst dotyczący podejrzenie o nieprawidłowe działania podjęte przez funkcjonariuszy Komisariatu I Policji w Wałbrzychu (dzielnica Piaskowa Góra i Podzamcze). Tekst mój oparty był na opowieści człowieka, którego te nieprawidłowe (mówiąc oględnie) działania dotyczyły, jak i na analizie dokumentów, które mi człowiek ten dostarczył. I tu postawę Katona przyjął wspomniany już Sikoń, a także emerytowany policjant (bardzo niskiego, tak jak Sikoń, stopnia), którzy nie przebierając w słowach, bo zapewne niezbyt bogatym ich zasobem, dysponują, rzucili się na mnie z wiadrami pomyj w rękach.

Szczegóły w załączniku.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Od dłuższego już czasu dosyć aktywnie śledzę przypadki nadużywania władzy przez funkcjonariuszy policji (chociaż nie tylko przez nich) i to, co się dalej w takich przypadkach dzieje. Z wielkim żalem muszę stwierdzić, że zbyt często spotykam się ze stanowiskiem policyjnych władz, które zdaje się są przekonane, że jak sprawę wyciszą, gdy się ją zamiecie pod dywan, to jakoś tam będzie. Myślę, że bierze się to z obawy, iż uczciwe wyjaśnienie każdego przypadku i pociągnięcie winnych do odpowiedzialności, zaważy na wzmocnieniu nieprzychylnej dla policji opinii publicznej. Nic bardziej błędnego. Policja cieszy się wysokim zaufaniem, ale każde zgniłe jabłko w skrzynce powoduje psucie się i innych. I proces ten może postępować bardzo szybko, jeżeli się zgniłka nie wyrzuci.

Przyznam się tu od razu, że to moje zainteresowanie tymi problemami zostało spotęgowane przypadkiem niejakiego Sikonia, który najpierw został oskarżony przez dwie panie o to, że raczył sobie na nich seksualnie, ale bez ich zgody, poużywać, lecz w następstwie wycofania skargi przez owe panie, postępowanie karne zostało umorzone. Inna sprawa, że umorzenie to tenże Sikoń uznał za uniewinnienie, w czym przekonało go uzyskane od Skarbu państwa odszkodowanie, za zastosowanie tymczasowego aresztowania w okolicznościach, które taki środek przymusu wykluczają. W zasadzie mu się nie dziwię, bo język prawniczy zaprawdę trudny jest do zrozumienia dla ignorantów, którym się wydaje, iż prowadzenie postępowań w sprawach o kradzież kury, czy zrobienie kupy na chodniku przez pieska jakiejś bardziej lub mniej chętnej panienki, pozwala wszelkie meandry prawa zrozumieć.

Piszę o tym Sikoniu, bo wiem, że gdyby wcześniej jego przełożeni w sposób właściwy zareagowali na różne, płynące do nich sygnały, to być może do całej tej sprawy o gwałt, którego ponoć nie było, by nie doszło.

Dlatego zdecydowałem się opisać bardziej szczegółowo sprawę Pana Damiana i mam nadzieję, że jakiś skutek to moje pisanie przyniesie. Oczywiście jednego jestem pewien. otóż spowoduje on wzmożoną falę gnojówki, jaką fan club nijakiego Sikonia na mój temat ponownie zacznie w Wałbrzychu rozlewać. Ale ja spokojnie czekam ...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Od pewnego czasu chodzi mi po głowie pewien pomysł, który roboczo zatytułowałem "POLICJANT MÓJ PRZYJACIEL" . Chodzi konkretnie o zorganizowanie akcji mającej na celu ujawnianie i publiczne monitorowanie wszystkich przypadkach, gdy obywatele zgłaszają zgwałcenie, pobicie, handel lub zażywanie narkotyków, osiąganie zysków z cudzego nierządu itp., w wykonaniu funkcjonariuszy policji, straży miejskiej lub innych organów mających strzec prawa i obywatela

Sprawa pana Damiana Czemarnika niech będzie, że tak powiem, kamieniem węgielnym tej akcji. Chętnych do współpracy oczywiście gorąco namawiam do kontaktu ze mną.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Pisząc tekst do DB2010 pt. „Mniej emocji Panie Redaktorze” nie znałem jeszcze tekstu ZNANEGO AMERYKAŃSKIEGO ANALITYKA Williama Pfaffa (w tłumaczeniu  prof. Andrzeja Młynarskiego) zamieszczonego w nr 40 tygodnika Przegląd z 29.09.2014 roku. Tekst ten zamieszczam w załączniku, albowiem wart jest on przeczytania.

Mnie osobiście  najbardziej uderzyło to, że to co pisze W. Pfaff mogłoby wyjść spod „mojego pióra” ponieważ jest on w 100% zgodny z tym, co sam myślę i co od  dużego czasu próbuję przekazać wszystkim tym, którzy mnie czytają. Naprawdę, bardzo chciałbym, aby tekst W. Pfaffa przeczytał też red. Basiński, chociaż być może zna go, bo czytuje (tak jak i ja) ten sam tygodnik.

Warto przeczytać i pomyśleć …

Napisz komentarz (0 Komentarzy)