Od dłuższego już czasu dosyć aktywnie śledzę przypadki nadużywania władzy przez funkcjonariuszy policji (chociaż nie tylko przez nich) i to, co się dalej w takich przypadkach dzieje. Z wielkim żalem muszę stwierdzić, że zbyt często spotykam się ze stanowiskiem policyjnych władz, które zdaje się są przekonane, że jak sprawę wyciszą, gdy się ją zamiecie pod dywan, to jakoś tam będzie. Myślę, że bierze się to z obawy, iż uczciwe wyjaśnienie każdego przypadku i pociągnięcie winnych do odpowiedzialności, zaważy na wzmocnieniu nieprzychylnej dla policji opinii publicznej. Nic bardziej błędnego. Policja cieszy się wysokim zaufaniem, ale każde zgniłe jabłko w skrzynce powoduje psucie się i innych. I proces ten może postępować bardzo szybko, jeżeli się zgniłka nie wyrzuci.

Przyznam się tu od razu, że to moje zainteresowanie tymi problemami zostało spotęgowane przypadkiem niejakiego Sikonia, który najpierw został oskarżony przez dwie panie o to, że raczył sobie na nich seksualnie, ale bez ich zgody, poużywać, lecz w następstwie wycofania skargi przez owe panie, postępowanie karne zostało umorzone. Inna sprawa, że umorzenie to tenże Sikoń uznał za uniewinnienie, w czym przekonało go uzyskane od Skarbu państwa odszkodowanie, za zastosowanie tymczasowego aresztowania w okolicznościach, które taki środek przymusu wykluczają. W zasadzie mu się nie dziwię, bo język prawniczy zaprawdę trudny jest do zrozumienia dla ignorantów, którym się wydaje, iż prowadzenie postępowań w sprawach o kradzież kury, czy zrobienie kupy na chodniku przez pieska jakiejś bardziej lub mniej chętnej panienki, pozwala wszelkie meandry prawa zrozumieć.

Piszę o tym Sikoniu, bo wiem, że gdyby wcześniej jego przełożeni w sposób właściwy zareagowali na różne, płynące do nich sygnały, to być może do całej tej sprawy o gwałt, którego ponoć nie było, by nie doszło.

Dlatego zdecydowałem się opisać bardziej szczegółowo sprawę Pana Damiana i mam nadzieję, że jakiś skutek to moje pisanie przyniesie. Oczywiście jednego jestem pewien. otóż spowoduje on wzmożoną falę gnojówki, jaką fan club nijakiego Sikonia na mój temat ponownie zacznie w Wałbrzychu rozlewać. Ale ja spokojnie czekam ...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Od pewnego czasu chodzi mi po głowie pewien pomysł, który roboczo zatytułowałem "POLICJANT MÓJ PRZYJACIEL" . Chodzi konkretnie o zorganizowanie akcji mającej na celu ujawnianie i publiczne monitorowanie wszystkich przypadkach, gdy obywatele zgłaszają zgwałcenie, pobicie, handel lub zażywanie narkotyków, osiąganie zysków z cudzego nierządu itp., w wykonaniu funkcjonariuszy policji, straży miejskiej lub innych organów mających strzec prawa i obywatela

Sprawa pana Damiana Czemarnika niech będzie, że tak powiem, kamieniem węgielnym tej akcji. Chętnych do współpracy oczywiście gorąco namawiam do kontaktu ze mną.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Pisząc tekst do DB2010 pt. „Mniej emocji Panie Redaktorze” nie znałem jeszcze tekstu ZNANEGO AMERYKAŃSKIEGO ANALITYKA Williama Pfaffa (w tłumaczeniu  prof. Andrzeja Młynarskiego) zamieszczonego w nr 40 tygodnika Przegląd z 29.09.2014 roku. Tekst ten zamieszczam w załączniku, albowiem wart jest on przeczytania.

Mnie osobiście  najbardziej uderzyło to, że to co pisze W. Pfaff mogłoby wyjść spod „mojego pióra” ponieważ jest on w 100% zgodny z tym, co sam myślę i co od  dużego czasu próbuję przekazać wszystkim tym, którzy mnie czytają. Naprawdę, bardzo chciałbym, aby tekst W. Pfaffa przeczytał też red. Basiński, chociaż być może zna go, bo czytuje (tak jak i ja) ten sam tygodnik.

Warto przeczytać i pomyśleć …

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Okazuje się, że moje, oraz kolegów z SLD, wątpliwości, co do zasadności istnienia w naszym mieście Straży Miejskiej, zyskują wymierne wsparcie niesione przez życie. Takich Panów Stefanów jest zapewne dziesiątki, a może i więcej, którzy gdyby tylko mogli, to swoje "przygody" ze Strażą Miejską z chęcią by ujawnili.

Mam nadzieję, że uda się nam stworzyć platformę współdziałania wszystkich tych, którzy zechcieliby się do akcji "Zlikwidować Straż z Miejską" przyłączyć. Z myślą o tym, na moim profilu Facebook utworzyłem grupę pod nazwą "Straż Miejska do lamusa". Zapraszam wszystkich zainteresowanych do współdziałania.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

W dzisiejszym numerze DB2010 pisze o tym, czy warto wydawać pieniądze (nasze, z podatków przecież) na utrzymywanie straży miejskiej, z której żadnego praktycznego pożytku nie ma. Bo jeżeli wpływy z mandatów to tylko 1/3 wydatków na strażników, którzy absolutnie nie przyczyniają się do zwiększenia bezpieczeństwa obywateli, to tylko kompletny ... (tu wpisać za mnie dowolny przymiotnik ) może się tak publicznymi pieniążkami zabawiać.

Zaintrygował mnie również felieton red. Andrzeja Basińskiego, pod którego tekstami mógłbym się podpisywać z reguły w ciemno, bez czytania. Tym razem mocno się jednak rozczarowałem faktem, ze A. Basiński dał się też omamić tej antyrosyjskiej fobii. Zastanawiam się skąd wziął dowody na imperialną politykę Rosji (czytaj:Putina) i w czym ją dostrzega.

Ale o tym napiszę w kolejnym numerze DB2010. Za tydzień, ale już zapraszam.

 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Kampania wyborcza do władz samorządowych ruszyła, więc nie ma się czemu dziwić, iż będę się jej przyglądał z dużym zainteresowaniem i jak najbardziej krytycznie. Jest oczywistym faktem, że takie krytyczne spojrzenie jest w przypadku obydwu wałbrzyskich powiatów niezbędne, zważywszy na niechlubne zdarzenia z poprzednich wyborów, kiedy to Wałbrzych znalazł się "na ustach" całej Polski. Stało się tak za przyczyna kilku cwaniaków, którzy obawiając się oczywistej przegranej, do rad weszli za pomocą przestępczego cwaniactwa, czyli poprzez handel głosami wyborców. Inaczej mówiąc, poprzez cyniczną korupcję polegającą na kupowaniu ich głosów za marną butelkę taniego alkoholizowanego napoju zwanego winem lub za worek ziemniaków.

Wiem kiedy taki pomysł powstał i kto był jego ojcem chrzestnym, albowiem swego czasu, jako "operacyjniak" z ramienia KWP we Wrocławiu byłem przy jego narodzinach. Byłem przy tym, ale z innych powodów, których niestety - z uwagi na obowiązującą mnie tajemnicę służbową, no z uwagi na ostrożność procesową - ujawnić nie mogę.  Z oczywistego powodu (moja uwaga była skoncentrowana na czymś innym), czyli braku możliwości przetworzenia zdobytych informacji w dowody procesowe, sprawa narodzin tej korupcji pozostała moją "operacyjną tajemnicą". Nie spodziewałem się wtedy jednak, że tak twórczo zostanie rozwinięta.

Kiedy stała się bardzo głośna, w sieci organów ścigania wpadły same płotki, a właściwi ojcowie chrzestni pozostali w cieniu i dalej na różne stołki samorządowe startują i ... co mnie do udziału w tej grze zniesmaczyło ... wybory żałosną liczba głosów wygrywają. Wygrywają, ponieważ frekwencja jest na tyle marna, iż pozwala i wawrzyn na głowy kłaść i bredzić o poparciu elektoratu.

Tak więc festiwal się rozpoczął, a ja będę jego wiernym widzem. Bardzo dociekliwym ...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)