DB 2010 z 02.07.2015 - Spoglądam w przyszłość

W dzisiejszym wydaniu tygodnika DB2010 znajdują się dwa moje teksty (str. 5 i 6) więc serdecznie zachęcam do ich lektury (załącznik). Oczywiście, absolutnie nie liczę już na to, że znajdzie się ktoś na tyle przytomny, iż raczy poruszone przeze mnie problemy skomentować.

W tekście na str. 6, będącym faktycznie odpowiedzią na to, co napisał red. Andrzej Basiński w swoim felietonie z poprzedniego tygodnia „Atakując patrz na koniec”, poruszam sprawę, która być może niektórych mocno zbulwersuje. Z góry więc uprzedzam, że to co napisałem jest efektem długich i wielokrotnych przemyśleń. Nie są one jakimś dowodem na to, że nagle – w realnej sytuacji powrotu PiS do władzy – zmieniam swoje poglądy. Tego, że PiS wygra najbliższe wybory nikt już chyba nie kwestionuje. A ja z przyczyn o, o których piszę w felietonie, bardzo bym się zmartwił, gdyby jakimś cudem Platformie udałoby się je wygrać.

I drugi temat. Poczułem pełną satysfakcję, kiedy rano 29 czerwca br. zauważyłem, że na chodniku koło „Limanówki” nie parkuje żaden samochód. Zdałem sobie sprawę, że to efekt mojego publicznego wytykania wałbrzyskiej władzy, iż nie tylko mnie, ale przede wszystkim przepisy prawa ma w nosie. W ostatniej publikacji na ten temat zagroziłem, że nie zostaje mi nic innego, jak zgłosić w prokuraturze, że panowie komendanci Policji i Straży Miejskiej dopuszczają się przestępstwa niedopełnienia obowiązków służbowych. Groźba musiała się wydać realna, bo jak każdy może sprawdzić, odniosła skutek. I bardzo dobrze. Jednakowoż pozostaje bez odpowiedzi pytanie, kiedy nasi dzielni stróże prawa z obydwu formacji będą na tyle wyszkoleni, że bez konieczności publicznego poganiania, na wszelkie przypadki łamania prawa reagować będą z urzędu? Szkoda, że akurat tym problemem wałbrzyscy decydenci z ul. Mazowieckiej i Matejki, głowy sobie nie zawracają.

Dodatkowo przykład ul. Wieniawskiego jest kolejnym dowodem na to, że wałbrzyska Straż Miejska nie jest absolutnie potrzebna, a jej utrzymywanie to tylko wywalanie prawie 3 mln zł. w błoto.

 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

DB 2010 nr 25 z 25.06.2015

W tym numerze tygodnika moje nazwisko pojawia się aż trzy razy. Mówiąc szczerze cieszy mnie to. Ale po kolei. Pisze o mnie Pan Andrzej Basiński w tekście zatytułowanym „Atakując patrz na koniec”, w którym wyraża swoje zmartwienie spowodowane moimi uwagami dotyczącymi Jego poprzedniego felietonu pt. „Czekając na (skuteczną) lewicę”. Zmartwiony jest również i tym, iż z twardo stąpającego po ziemi realisty, stałem się kimś, kto ulega społecznym trendom i owczym pędom. Całość felietonu red. Andrzeja Basińskiego można przeczytać w zamieszczonym w załączniku numerze DB2010 na str. 2. Oczywiście, moja odpowiedź znajdzie się w numerze następnym z dnia 02.07.2015.

Drugi przypadek, to mój własny tekst pt. „Kpiny z prawa” na str. 3, wskazujący, że funkcjonariusze Straży Miejskiej nie tylko, że nie ścigają kierowców łamiących przepisy dotyczące parkowania samochodów, to jeszcze sami to czynią i nie widzą w tym nic zdrożnego.

No i na koniec, str. 6, gdzie umieszczono mój tekst pt. „Groźne widmo”. Piszę tam o przedziwnym zjawisku „kukizmu” które około 20% pełnoletnim Polakom zamieszała w głowie.

A mnie się to w głowie nie mieści.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Felieton mojego autorstwa z nr 24 (18.06.2015) tygodnika DB 2010 z 18.06.br. powstał jako odpowiedź na tekst red. Andrzeja Basińskiego z 11 czerwca br., zatytułowany „Czekając na (skuteczną) lewicę”, albowiem nie mogłem się zgodzić z główną tezą tam postawioną. Wielokrotnie w przeszłości czytając teksty A. Basińskiego miałem wrażenie, że gdybym na dany temat pisał, napisałbym to samo, przez co zdawało mi się, ze mamy chyba bardzo zbliżone do siebie poglądy. Ba … byłem o tym przekonany.

I dlatego, to co przeczytałem w dniu 11 czerwca tak mocno mnie zdziwiło, ponieważ tekst odebrałem, jako jedną wielką afirmację Platformy Obywatelskiej, której pasmo samych sukcesów i prawość w działaniu, spowodowały, że każdy obywatel III RP może czuć się bezpiecznie. Tak przynajmniej pisze w swoim tekście pan Andrzej.

Otóż ja wcale tak nie myślę, a wręcz przeciwne ...

Aby każdy mógł wyrobić sobie własną opinię, proponuje lekturę tekstu red. Basińskiego, a następnie mojego (załączniki). Jest wprawdzie opublikowany poniżej, ale powtarzam go dla wygody Czytelnika.

PS.
W treści mojego felietonu zamieszczonego w numerze 24 Tygodnika DB2010 z 18.06.2015 pt. "Czekając na (zjednoczoną) lewicę", znajduje się kilka rażących błędów, tzw. literówek, za które serdecznie przepraszam. Ponadto uciekły mi dwa małe słówka, co powoduje, iż jedno z zdań brzmi raczej głupio.

Oto prawidłowa treść tego zdania:

Niegodziwość, niekompetencja, kolesiostwo i grabienie do siebie PRZEZ ludzi z legitymacją PO, sprawiły, że dziś już o tamtych czasach, nawet ludzie z lewicowymi poglądami, zaczynają NIE pamiętać.

 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

  W treści felietonu zamieszczonego w dzisiejszym numerze Tygodnika DB2010 – Czekając na (zjednoczoną) lewicę, znalazłem kilka rażących błędów, tzw. literówek, za które serdecznie przepraszam. Ponadto uciekły mi dwa małe słówka, co powoduje, iż jedno z zdań brzmi raczej głupio.

Oto prawidłowa treść tego zdania:

Niegodziwość, niekompetencja, kolesiostwo i grabienie do siebie PRZEZ ludzi z legitymacją PO, sprawiły, że dziś już o tamtych czasach, nawet ludzie z lewicowymi poglądami, zaczynają NIE pamiętać.

A poza tym życie dopisało swój komentarz. Wczoraj wieczorem - z telewizora - dowiedziałem się, że lewica jednak podjęła konkretne próby porozumienia i stworzenia wspólnej listy wyborczej w jesiennej kampanii. Barbara Nowacka z Twojego Ruchu została szefową zespołu programowego. Nie wiem jaką rolę pełni tam L. Miller, bo porozumienie odbywa się pod auspicjami OPZZ, ale SLD, jako największa w tym towarzystwie siła polityczna, gra na pewno role pierwszoplanową, bo jako jedyna partia ma mocne zaplecze logistyczne, no i pieniądze. Być może to wyborcze porozumienie stworzy na lewicy nowy byt, tak jak to już kiedyś było, kiedy SdRP połączyło się organizacyjnie z kilkoma innymi ugrupowaniami (koalicja SLD) tworząc nową partię o nazwie Sojusz Lewicy Demokratycznej. Palikota na to spotkanie tam na szczęście nie przyniosło. Prawdopodobnie schedę po nim (szefostwo TR) przejmie właśnie Barbara Nowacka, która być może będzie nowym – o wiele atrakcyjniejszym politycznie – wcieleniem Magdaleny Ogórek. Myślę, że nie tylko jej aparycja, ale polityczna wyrazistość i inteligencja,dają jej dużą szansę, aby polską lewicę (już zjednoczoną) wyprowadzić na tzw. prostą. Oby tak się stało.

Na spotkaniu w OPZZ nie było też byłego członka SLD, a dzisiaj byłej już członkini Twojego Ruchu, Anny Grodzkiej. Z jej wypowiedzi udzielonej stacji TVN24, wyczytałem, Że do inicjatywy OPZZ odnosi się raczej sceptycznie. Widziałem też Andrzeja Celińskiego, co dowodzi, że szuka możliwości powrotu do parlamentarnych ław. Mnie to nawet cieszy, bo zawsze go darzyłem wielką sympatią. No i ten oczekiwany ruch na lewicy mocno wsparł prezydent Słupska, coraz bardziej sympatyczny, Robert Biedroń, który w mojej ocenie wyrasta na polityka naprawdę wielkiego formatu. Być może w przyszłych wyborach prezydenckich pokona swoje alter ego, czyli Andrzeja Dudę. Czego mu będę bardzo winszował. Chociaż muszę mieć na uwadze groźbę takiej zmiany polskiej Konstytucji, które całkowicie wyeliminują możliwość kandydowania na prezydenta RP ludzi pokroju Biedronia, czy, dajmy na to, mojego. Ateusza i lewicowca. A takie niebezpieczeństwo grozi nam, jeżeli najbliższe wybory parlamentarne wygra zjednoczona, skrajna i antysystemowa, prawica. Czyli PiS, Kukiz i wszelkie nacjonalistyczne ruchy narodowe. Bo wtedy zmienią konstytucję, a jednomandatowa ordynacja wyborcza na dziesiątki lat zabetonuje scenę polityczną na amen.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Psu na budę zdaje się moje pisanie o sprawach dotyczących Wałbrzycha. Zarówno tych mających związek z niesamowitą brutalnością niektórych funkcjonariuszy wałbrzyskiej (zresztą nie tylko wałbrzyskiej) policji, jak również o tym, że funkcjonariusze wałbrzyskiej Straży Miejskiej biorą kasę za obijanie gruchy. Przynajmniej na wałbrzyskim Podzamczu, gdzie ich w zasadzie nie widać. Wygląda na to, że piszę tylko sobie a muzom, co zapewne jednego mojego „wiernego” aczkolwiek anonimowego czytelnika uraduje, bo raduje go wszystko, co jest w jakiejkolwiek formie nie po mojej myśli.

Ale nie po to, by o nim pisać, zasiadłem do klawiatury.

Tak mnie wnerwiło totalne „obiboctwo” wałbrzyskich stróżów prawa oraz ich kumpli z wałbrzyskiego Ratusza, że raz jeszcze sprawie tej poświeciłem cały prawie tekst mojego felietonu w kolejnym numerze DB2010.

Możecie go przeczytać na stronie 6 tygodnika.Serdecznie zapraszam.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

No i zdaje się narobiłem sobie kolejnych wrogów. Tym razem będą to właściciele pojazdów, którzy parkują sobie na chodniku pomiędzy ul. Topolowa, a Wieniawskiego na wysokości Auto Stacji Limanówka. To już obok policjantów i strażników miejskich, grupa osób, które zapewne na dźwięk mojego nazwiska spluwać będzie z pogardę. A niech tam … mało mnie to obchodzi. Jeżeli ja przestrzegam przepisów drogowych, to wymagam tego też od innych. A jeżeli z moich podatków panowie policjanci i strażnicy otrzymują pensje, to wymagam, aby się w pracy nie obcyndalali, tylko się za robotę solidnie wzięli.

Zresztą szlag mnie trafia, kiedy na okrągłych skrzyżowaniach, ci wałbrzyscy kierowcy tracą rozum. Rondo to najzwyklejsze w świecie skrzyżowanie, tyle tylko, że w kształcie koła. Ale zasady obowiązują na nim takie same. A więc Z LEWEGO PASA – GAMONIU JEDEN Z DRUGIM – NIE SKRĘCA SIĘ W PRAWO.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)