Proponuję lekturę mojego felietonu w dzisiejszym wydaniu DB2010 (str.6) zatytułowanego „Wiadomości dobre i złe”. Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu PT Czytelników wyda się on bardzo kontrowersyjny, ale w również bardzo kontrowersyjnych czasach żyjemy. A ja żyjąc już sporo lat na tym „łez padole” przekonałem się, że w wielu starych porzekadłach, a zwłaszcza chińskiego pochodzenia (chociaż niekoniecznie), zawarte są jadra prawdy niepodważalnej. I tak dla przykładu przypomnę jedno z nich: wróg twojego wroga jest twoim przyjacielem, co przekłada się na matematyczny (niepodważalny) zapis w postaci „ minus i minus daje plus”.

Oczywiście mam też w pamięci przestrogę wynikającą z pointy rymowanej bajki Ignacego Krasickiego „Przyjaciele”:

„Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły

Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, aby podkreślić, iż nie namawiam SLD, aby wśród PiS szukał jakichś przyjaciół, bo to go wtedy zgubi całkowicie. Zresztą pamiętam też i takie stare porzekadło: Chroń mnie Panie Boże od przyjaciół, bo od wrogów sam się obronie. Właśnie. Trzeba też zawsze pamiętać, że nie każdy sojusznik od razu musi być przyjacielem, czego doświadczył np. tow. Stalin bratając się najpierw z Hitlerem, a później z Churchilem i Roosveltem. I za każdym razem w rezultacie wyszedł na tym, jak Zabłocki na mydle (patrz: zimna wojna). Patrz  Ergo: wspieraj wrogów swoich wrogów, ale nie koniecznie wchodzić w braterskie sojusze.

Tak mi się w tej chwili przypomniało, że kiedyś, kiedy na studiach prawniczych musiałem zakuwać różne dzieła filozoficzne, w tym również te, które wyszły spod pióra niejakiego Uljanowa ksywa Lenin. Otóż w jednym z tekstów wyczytałem (i zapamiętałem) jego tłumaczenie się z tego, iz w czasach przedrewolucyjnych współpracował z niemieckim wywiadem na terenie carskiej Rosji. Otóż tenże Lenin powiadał, że gotów jest współpracować w podcinaniu gałęzi z każdym diabłem, który na tej gałęzi siedzi. Co niniejszym dedykuje politykom z lewicy, a osobliwie z SLD.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Przepraszam PT Czytelników DB 2010, którzy zapoznali się już, i tych, którzy się dopiero za[poznają, za błędy, które w felietonie się znalazły. Absolutnie z mojej winy. Śpieszę przeto je poprawić, aby chociaż ci, którzy tu zajrzeli, nie pomyśleli, że jakimś półanalfabetą mają do czynienia. Sam nie wiem dlaczego nie zauważyłem przed wysłaniem tekstu do Redakcji, ale być może jest to efekt tych „afrykańskich” upałów które nas i w Wałbrzychu dopadły.

Czytaj więcej...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

W moim cotygodniowym felietonie ponownie wracam do spraw sądowych dotyczących panów Jacka Doleżała z Lichenia i Damiana Czemarnika z wałbrzyskiej Piaskowej Góry, którzy mieli bardzo wątpliwą przyjemność wejścia w bliski kontakt z wałbrzyskimi tzw. stróżami prawa. A właściwie wejście w kontakt z ich pięściami i pałkami, a także gazem pieprzowym. Chociaż i tak mieli szczęście, że nie zostali potraktowani paralizatorem lub kulką ze służbowych pistoletów.

O sprawach tych pisałem wielokrotnie, więc nie będę się powtarzał i tematu rozwijał.

Zastanawiam się nad jednym, a mianowicie nad rolą prokuratorów i sędziów, których ustawowym zadaniem jest stanie na straży prawa, a więc dbałość o to, aby było ono przestrzegane przez wszystkich obywateli, organa państwa i różnego rodzaju organizacje oraz instytucje. Realizując tego typu zadania prokuratorzy i sędziowie w pierwszym rzędzie sami MUSZĄ przestrzegać WSZYSTKICH ustanowionych przez państwo praw, ale ich naczelnym zadaniem – tak mi się przynajmniej wydaje – jest gwarantowanie, że konstytucyjne prawa obywateli będę przez wszystkich, a więc również przez organa ścigania i wymiaru sprawiedliwości – przestrzegane.

No i teraz przechodzę do meritum sprawy.

 

Czytaj więcej...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Jak różne są postawy wałbrzyskich funkcjonariuszy … Nawet mi się już na ten temat pisać nie chce.

Wczoraj byłem na rozprawie przeciwko Jackowi Doleżał z Konina. Nie dość że został pobity przez policjantów z KMP (wymagał interwencji chirurga), to go jeszcze oskarżyli, że pił alkohol w szczawieńskim parku. No i że nie okazał policjantowi dowodu osobistego.

Przekazał sądowi nagranie, na którym widać, że policjant nic od Jacka nie żąda, tylko doskakuje do niego i z miejsca wali mu gazem po oczach. Widać to jak na dłoni, że tak się wyrażę, ale dostrzec tego nie mógł wałbrzyski sąd, a konkretnie pani sędzina, która sprawę prowadziła i uznała, że Jacek pił alkohol, oraz nie okazał na żądanie policjanta dowodu. Swoje przekonanie wywiodła z zeznań policjantów, które były niezwykle (w ocenie pani sędzi) spójne i stanowcze. Natomiast zeznania świadków Jacka (jego szefa i dwóch kolegów – trzeci nie żyje) nie przemawiały do sądu, ponieważ były częściowo sprzeczne. I ta sprzeczność (niewielka zresztą) wystarczyła, aby pani sędzina uznała zeznania te za mataczenie.

Rany boskie, chciałoby się zawołać. Toż mnie na studiach prawniczych i na Studium Podyplomowym Akademii Spraw Wewnętrznych uczono, że mataczeniem jest właśnie uzgadnianie zeznań. Tak samo mówi o tym doktryna i wyroki Sądu Najwyższego. Zeznania uzgodnione charakteryzują się tym ,że są do siebie bardzo podobne. A zeznania policjantów brzmiały jak mantra. Oczywiście nie dla uszu sądu.

Natomiast nagrania, na których nie widać,aby Jacek popełnił jakikolwiek z zarzucanych mu wykroczeń, sąd uznał za mało istotne.

Teraz poczekamy, co sąd napisze w uzasadnieniu wyroku. A napisać musi to, co powiedział, ponieważ (uwaga nowość) cała rozprawa była nagrywana. Dźwięk i obraz. A takie nagranie skazany ma prawo od sądu otrzymać zamiast protokołu z posiedzenia.

I teraz panowie policjanci chodzą i puszą się jak pawie, bo sąd pokazał jacy z nich praworządni obywatele i zdyscyplinowani policjanci. Tylko ciekawi mnie, dlaczego w postępowaniu wewn etrznym prowadzonym w KMP, uznano, że interwencja naruszyła przepisy, jakimi winni kierować się funkcjonariusze policji.

A ja wiem doskonale, że każda nie napiętnowania i ukarana bezkarność rozzuchwala. Być może kiedyś panowie ci „przejadą” się na swoje pewności siebie, tego, ze im wolno wszystko i nikt im nic nie zrobi. Szkoda tylko, że będzie się musiało to stać cudzym kosztem.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

DB 2010 nr 28 z 16.07.2015 - Gdybym był ...

W tym numerze tygodnika DB 2010 znów występuję w podwójnej roli. Raz w charakterze przedmiotu zmartwienia red. Andrzeja Basińskiego (str.4), drugi raz, już jako autor tekstu nie mającego nic wspólnego z jakimikolwiek politycznymi problemami lub zjawiskami (str. 6)

W felietonie "Zanim nadejdzie czas relaksu" (DB2010 nr 28/2015) Pan Andrzej (myślę, że za tą poufałość chyba się nie obrazi) ponownie napisał, że go znów trochę zmartwiłem, pisząc, że z pewną nadzieją spoglądam na Prawo i Sprawiedliwość i taka moja deklaracja nie bardzo pasuje Panu Andrzejowi do moich wygłaszanych poglądów, które zazwyczaj charakteryzują się realizmem. Zastanawia się Pan Andrzej czym mnie PiS uwiodło. Odpowiadam więc panu Andrzejowi, z nadzieją, że tym razem mnie zrozumie. Nie oczekuję, że się ze mną zgodzi, ale, że mnie przynajmniej zrozumie.

Otóż Panie Andrzeju, chyba zgodzi się Pan ze mną, że dla wszystkich ludzi lewicy (niezależnie od tego, jak się nazywa i jaki ma stosunek do SLD) trwające w Polsce od 8 lat rządy Platformy Obywatelskiej stanowią zagrożenie egzystencji milionów obywateli i obywatelek III Rzeczpospolitej. Jeżeli nie, to informuje Pana, że ja tak właśnie sądzę.

Nawet nie mam zamiaru wyliczać tego wszystkiego, co rządy te dla Polaków złego przyniosły, a pisząc „Polacy” mam na myśli tych, którzy żyją, bo jakoś żyć muszą, praktycznie bez pracy (na zasiłkach), pracując na czarno, lub na tzw. umowach śmieciowych. Prawie 2 miliony Polaków zatrudnionych jest w tym „systemie”, co znaczy, że znajdą się bez żadnych środków do życia, kiedy stracą prace (z powodu wieku) lub ukończą 67 lat. Dla nich emerytur nie będzie, bo nie znajdowali się w systemie, jaki im PO zafundowała. Około 80% moich rodaków pracuje za tak śmieszne pieniądze (miesięcznie), że dla prominentnych funkcjonariuszy PO nie starczyłoby na jedną butelkę wina, a aby kupić sobie zegarek, musieliby na to pracować 50 miesięcy, gdyby takie same pieniądze państwo im płaciło.

Państwo Platformy Obywatelskiej, to państwo ludzi zamożnych. Biednymi, w tym tzw. ubogimi pracującymi, rządy PO głowy sobie nie zawracają.

Nie będę tu odwoływał się do konkretnych przykładów, więc powiem tylko jedno. Proszę mi wskazać jakakolwiek dziedzinę naszego życia, której by jakiś rak nie toczył. Rak korupcji, nepotyzmu, nieudacznictwa, cwaniactwa, ignorancji i prostego złodziejstwa. A ja, Panie Andrzeju mam tego serdecznie dosyć. Mam dosyć tego, że jawnie i bezczelnie rozkrada (prywatyzuje) się to, co budowali wszyscy Polacy przez dziesięciolecia, mam dosyć tego, że realizuje się (właściwie nawet tego nie ukrywając) plan przedstawiony kiedyś agentowi Tomkowi z CBA przez posłankę z PO, która została uniewinniona od zarzutu korupcji. Chociaż cała Polska widziała, że kasę w reklamówce wzięła.

Mam dosyć tego, że dzięki PO zdrowie, wiedza, kultura, wypoczynek, to tylko towar, za który trzeba płacić. Mam po prostu powyżej dziurek w nosie rządów ludzi o wielce zadowolonych pyskach i uważam, że czas najwyższy powiedzieć im dziękujemy. Bo słowo „sprawdzam” padło już dawno i okazało się, że PO ma same fałszywe karty

Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że polska lewica nie ma najmniejszych szans, aby przez najbliższe lata mieć jakikolwiek realny wpływ na to, co się w Polsce będzie dziać. Nie będę teraz analizował dlaczego tak jest, ale jest to niestety fakt niezaprzeczalny.

Dlatego uważam, że jedyną siłą, która może PO odsunąć od władzy, jest właśnie PiS i dlatego pokładam w nim moją - mocno jednak obwarowaną obawą – nadzieję, że chociaż w jakimś stopniu zacznie realizować swój program socjalny, który dla mnie praktycznie nie rożni się od tego, co głosi lewica. Joachim Brudziński, jeden z czołowych polityków PiS, powiedział, że socjalny program tej partii oparty jest na społecznej doktrynie Kościoła o sprawiedliwym podziale dóbr, dostępie do pracy, sprawiedliwości społecznej, itp. itd. Czysty socjalizm, a ja jako socjalista cieszyć się będę niezależnie od tego, kto program taki zacznie realizować. Oczywiście, wszystko to, co tu piszę to jeden olbrzymi skrót myślowy, ale innego wyjścia nie mam.

Martwi się pan Andrzej wypowiedziami panów Ziobry, Czabańskiego, Kamińskiego, czy Święczkowskiego, aby już tylko na tych nazwiskach poprzestać. Ja Panie Andrzeju wiem, jakie i kiedy słowa i propozycje padły, ale wiem, że miało to miejsce na panelu dyskusyjnym, gdzie każdy miał prawo gadać co mu ślina na język przyniesie. Czy londyński Hyde Park jest zagrożeniem dla angielskiej demokracji i Korony zarazem? To o czym tam dyskutowano, w programie PiS nie ma, a czyjeś chore poglądy nie mogą być brane za partyjny program rządowy. Zdaję sobie oczywiście sprawę z niebezpieczeństwa, jakie osoby tego pokroju niosą, bo zawsze zdawałem sobie sporawe z tego, iż w każdym systemie, CHOCIAŻBY NAJLEPSZYM, zawsze się znajdą tacy, którzy założenia jego wypaczą i zaczną realizować swoje własne, niekiedy chore, plany. Ale od tego jest demokracja, aby uniemożliwiać tego rodzaju schorzenia. Jesteśmy w UE, co powinno stanowić gwarancję, iż podstawowe zasady demokratycznego państwa prawa nie zostaną naruszone.

 

Czytaj więcej...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

   DB 2010 nr 27 z 09.07.2015 - Spoglądam niezależnym okiem (str.2)

Tekst, który możecie przeczytać w tym wydaniu tygodniku DB 2010 nie jest żadnym peanem na cześć PiS, bo swoich poglądów nie zmieleniem (chociaż ponoć tylko krowa ich nie zmienia) i mimo obaw wyrażanych przez mego szanownego Adwersarza, czyli red. Andrzeja Basińskiego, nadal stąpam twardo po ziemi dostrzegając realną rzeczywistość, która nas wszystkich otacza. Staram się analizować to wszystko, co dociera do mnie z „wielkiego świata” i z „polskiego zaścianka” i nie kieruję się żadnymi animozjami, czy sympatiami.

To, co napisałem w DB 2010, to efekt czystego realizmu i pragmatyzmu, bo emocje odkładam na bok.

Już dawno z nich wyrosłem.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)