DB 2010 nr 28 z 16.07.2015 - Gdybym był ...

W tym numerze tygodnika DB 2010 znów występuję w podwójnej roli. Raz w charakterze przedmiotu zmartwienia red. Andrzeja Basińskiego (str.4), drugi raz, już jako autor tekstu nie mającego nic wspólnego z jakimikolwiek politycznymi problemami lub zjawiskami (str. 6)

W felietonie "Zanim nadejdzie czas relaksu" (DB2010 nr 28/2015) Pan Andrzej (myślę, że za tą poufałość chyba się nie obrazi) ponownie napisał, że go znów trochę zmartwiłem, pisząc, że z pewną nadzieją spoglądam na Prawo i Sprawiedliwość i taka moja deklaracja nie bardzo pasuje Panu Andrzejowi do moich wygłaszanych poglądów, które zazwyczaj charakteryzują się realizmem. Zastanawia się Pan Andrzej czym mnie PiS uwiodło. Odpowiadam więc panu Andrzejowi, z nadzieją, że tym razem mnie zrozumie. Nie oczekuję, że się ze mną zgodzi, ale, że mnie przynajmniej zrozumie.

Otóż Panie Andrzeju, chyba zgodzi się Pan ze mną, że dla wszystkich ludzi lewicy (niezależnie od tego, jak się nazywa i jaki ma stosunek do SLD) trwające w Polsce od 8 lat rządy Platformy Obywatelskiej stanowią zagrożenie egzystencji milionów obywateli i obywatelek III Rzeczpospolitej. Jeżeli nie, to informuje Pana, że ja tak właśnie sądzę.

Nawet nie mam zamiaru wyliczać tego wszystkiego, co rządy te dla Polaków złego przyniosły, a pisząc „Polacy” mam na myśli tych, którzy żyją, bo jakoś żyć muszą, praktycznie bez pracy (na zasiłkach), pracując na czarno, lub na tzw. umowach śmieciowych. Prawie 2 miliony Polaków zatrudnionych jest w tym „systemie”, co znaczy, że znajdą się bez żadnych środków do życia, kiedy stracą prace (z powodu wieku) lub ukończą 67 lat. Dla nich emerytur nie będzie, bo nie znajdowali się w systemie, jaki im PO zafundowała. Około 80% moich rodaków pracuje za tak śmieszne pieniądze (miesięcznie), że dla prominentnych funkcjonariuszy PO nie starczyłoby na jedną butelkę wina, a aby kupić sobie zegarek, musieliby na to pracować 50 miesięcy, gdyby takie same pieniądze państwo im płaciło.

Państwo Platformy Obywatelskiej, to państwo ludzi zamożnych. Biednymi, w tym tzw. ubogimi pracującymi, rządy PO głowy sobie nie zawracają.

Nie będę tu odwoływał się do konkretnych przykładów, więc powiem tylko jedno. Proszę mi wskazać jakakolwiek dziedzinę naszego życia, której by jakiś rak nie toczył. Rak korupcji, nepotyzmu, nieudacznictwa, cwaniactwa, ignorancji i prostego złodziejstwa. A ja, Panie Andrzeju mam tego serdecznie dosyć. Mam dosyć tego, że jawnie i bezczelnie rozkrada (prywatyzuje) się to, co budowali wszyscy Polacy przez dziesięciolecia, mam dosyć tego, że realizuje się (właściwie nawet tego nie ukrywając) plan przedstawiony kiedyś agentowi Tomkowi z CBA przez posłankę z PO, która została uniewinniona od zarzutu korupcji. Chociaż cała Polska widziała, że kasę w reklamówce wzięła.

Mam dosyć tego, że dzięki PO zdrowie, wiedza, kultura, wypoczynek, to tylko towar, za który trzeba płacić. Mam po prostu powyżej dziurek w nosie rządów ludzi o wielce zadowolonych pyskach i uważam, że czas najwyższy powiedzieć im dziękujemy. Bo słowo „sprawdzam” padło już dawno i okazało się, że PO ma same fałszywe karty

Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że polska lewica nie ma najmniejszych szans, aby przez najbliższe lata mieć jakikolwiek realny wpływ na to, co się w Polsce będzie dziać. Nie będę teraz analizował dlaczego tak jest, ale jest to niestety fakt niezaprzeczalny.

Dlatego uważam, że jedyną siłą, która może PO odsunąć od władzy, jest właśnie PiS i dlatego pokładam w nim moją - mocno jednak obwarowaną obawą – nadzieję, że chociaż w jakimś stopniu zacznie realizować swój program socjalny, który dla mnie praktycznie nie rożni się od tego, co głosi lewica. Joachim Brudziński, jeden z czołowych polityków PiS, powiedział, że socjalny program tej partii oparty jest na społecznej doktrynie Kościoła o sprawiedliwym podziale dóbr, dostępie do pracy, sprawiedliwości społecznej, itp. itd. Czysty socjalizm, a ja jako socjalista cieszyć się będę niezależnie od tego, kto program taki zacznie realizować. Oczywiście, wszystko to, co tu piszę to jeden olbrzymi skrót myślowy, ale innego wyjścia nie mam.

Martwi się pan Andrzej wypowiedziami panów Ziobry, Czabańskiego, Kamińskiego, czy Święczkowskiego, aby już tylko na tych nazwiskach poprzestać. Ja Panie Andrzeju wiem, jakie i kiedy słowa i propozycje padły, ale wiem, że miało to miejsce na panelu dyskusyjnym, gdzie każdy miał prawo gadać co mu ślina na język przyniesie. Czy londyński Hyde Park jest zagrożeniem dla angielskiej demokracji i Korony zarazem? To o czym tam dyskutowano, w programie PiS nie ma, a czyjeś chore poglądy nie mogą być brane za partyjny program rządowy. Zdaję sobie oczywiście sprawę z niebezpieczeństwa, jakie osoby tego pokroju niosą, bo zawsze zdawałem sobie sporawe z tego, iż w każdym systemie, CHOCIAŻBY NAJLEPSZYM, zawsze się znajdą tacy, którzy założenia jego wypaczą i zaczną realizować swoje własne, niekiedy chore, plany. Ale od tego jest demokracja, aby uniemożliwiać tego rodzaju schorzenia. Jesteśmy w UE, co powinno stanowić gwarancję, iż podstawowe zasady demokratycznego państwa prawa nie zostaną naruszone.

 

Czytaj więcej...

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

   DB 2010 nr 27 z 09.07.2015 - Spoglądam niezależnym okiem (str.2)

Tekst, który możecie przeczytać w tym wydaniu tygodniku DB 2010 nie jest żadnym peanem na cześć PiS, bo swoich poglądów nie zmieleniem (chociaż ponoć tylko krowa ich nie zmienia) i mimo obaw wyrażanych przez mego szanownego Adwersarza, czyli red. Andrzeja Basińskiego, nadal stąpam twardo po ziemi dostrzegając realną rzeczywistość, która nas wszystkich otacza. Staram się analizować to wszystko, co dociera do mnie z „wielkiego świata” i z „polskiego zaścianka” i nie kieruję się żadnymi animozjami, czy sympatiami.

To, co napisałem w DB 2010, to efekt czystego realizmu i pragmatyzmu, bo emocje odkładam na bok.

Już dawno z nich wyrosłem.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

DB 2010 z 02.07.2015 - Spoglądam w przyszłość

W dzisiejszym wydaniu tygodnika DB2010 znajdują się dwa moje teksty (str. 5 i 6) więc serdecznie zachęcam do ich lektury (załącznik). Oczywiście, absolutnie nie liczę już na to, że znajdzie się ktoś na tyle przytomny, iż raczy poruszone przeze mnie problemy skomentować.

W tekście na str. 6, będącym faktycznie odpowiedzią na to, co napisał red. Andrzej Basiński w swoim felietonie z poprzedniego tygodnia „Atakując patrz na koniec”, poruszam sprawę, która być może niektórych mocno zbulwersuje. Z góry więc uprzedzam, że to co napisałem jest efektem długich i wielokrotnych przemyśleń. Nie są one jakimś dowodem na to, że nagle – w realnej sytuacji powrotu PiS do władzy – zmieniam swoje poglądy. Tego, że PiS wygra najbliższe wybory nikt już chyba nie kwestionuje. A ja z przyczyn o, o których piszę w felietonie, bardzo bym się zmartwił, gdyby jakimś cudem Platformie udałoby się je wygrać.

I drugi temat. Poczułem pełną satysfakcję, kiedy rano 29 czerwca br. zauważyłem, że na chodniku koło „Limanówki” nie parkuje żaden samochód. Zdałem sobie sprawę, że to efekt mojego publicznego wytykania wałbrzyskiej władzy, iż nie tylko mnie, ale przede wszystkim przepisy prawa ma w nosie. W ostatniej publikacji na ten temat zagroziłem, że nie zostaje mi nic innego, jak zgłosić w prokuraturze, że panowie komendanci Policji i Straży Miejskiej dopuszczają się przestępstwa niedopełnienia obowiązków służbowych. Groźba musiała się wydać realna, bo jak każdy może sprawdzić, odniosła skutek. I bardzo dobrze. Jednakowoż pozostaje bez odpowiedzi pytanie, kiedy nasi dzielni stróże prawa z obydwu formacji będą na tyle wyszkoleni, że bez konieczności publicznego poganiania, na wszelkie przypadki łamania prawa reagować będą z urzędu? Szkoda, że akurat tym problemem wałbrzyscy decydenci z ul. Mazowieckiej i Matejki, głowy sobie nie zawracają.

Dodatkowo przykład ul. Wieniawskiego jest kolejnym dowodem na to, że wałbrzyska Straż Miejska nie jest absolutnie potrzebna, a jej utrzymywanie to tylko wywalanie prawie 3 mln zł. w błoto.

 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

DB 2010 nr 25 z 25.06.2015

W tym numerze tygodnika moje nazwisko pojawia się aż trzy razy. Mówiąc szczerze cieszy mnie to. Ale po kolei. Pisze o mnie Pan Andrzej Basiński w tekście zatytułowanym „Atakując patrz na koniec”, w którym wyraża swoje zmartwienie spowodowane moimi uwagami dotyczącymi Jego poprzedniego felietonu pt. „Czekając na (skuteczną) lewicę”. Zmartwiony jest również i tym, iż z twardo stąpającego po ziemi realisty, stałem się kimś, kto ulega społecznym trendom i owczym pędom. Całość felietonu red. Andrzeja Basińskiego można przeczytać w zamieszczonym w załączniku numerze DB2010 na str. 2. Oczywiście, moja odpowiedź znajdzie się w numerze następnym z dnia 02.07.2015.

Drugi przypadek, to mój własny tekst pt. „Kpiny z prawa” na str. 3, wskazujący, że funkcjonariusze Straży Miejskiej nie tylko, że nie ścigają kierowców łamiących przepisy dotyczące parkowania samochodów, to jeszcze sami to czynią i nie widzą w tym nic zdrożnego.

No i na koniec, str. 6, gdzie umieszczono mój tekst pt. „Groźne widmo”. Piszę tam o przedziwnym zjawisku „kukizmu” które około 20% pełnoletnim Polakom zamieszała w głowie.

A mnie się to w głowie nie mieści.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Felieton mojego autorstwa z nr 24 (18.06.2015) tygodnika DB 2010 z 18.06.br. powstał jako odpowiedź na tekst red. Andrzeja Basińskiego z 11 czerwca br., zatytułowany „Czekając na (skuteczną) lewicę”, albowiem nie mogłem się zgodzić z główną tezą tam postawioną. Wielokrotnie w przeszłości czytając teksty A. Basińskiego miałem wrażenie, że gdybym na dany temat pisał, napisałbym to samo, przez co zdawało mi się, ze mamy chyba bardzo zbliżone do siebie poglądy. Ba … byłem o tym przekonany.

I dlatego, to co przeczytałem w dniu 11 czerwca tak mocno mnie zdziwiło, ponieważ tekst odebrałem, jako jedną wielką afirmację Platformy Obywatelskiej, której pasmo samych sukcesów i prawość w działaniu, spowodowały, że każdy obywatel III RP może czuć się bezpiecznie. Tak przynajmniej pisze w swoim tekście pan Andrzej.

Otóż ja wcale tak nie myślę, a wręcz przeciwne ...

Aby każdy mógł wyrobić sobie własną opinię, proponuje lekturę tekstu red. Basińskiego, a następnie mojego (załączniki). Jest wprawdzie opublikowany poniżej, ale powtarzam go dla wygody Czytelnika.

PS.
W treści mojego felietonu zamieszczonego w numerze 24 Tygodnika DB2010 z 18.06.2015 pt. "Czekając na (zjednoczoną) lewicę", znajduje się kilka rażących błędów, tzw. literówek, za które serdecznie przepraszam. Ponadto uciekły mi dwa małe słówka, co powoduje, iż jedno z zdań brzmi raczej głupio.

Oto prawidłowa treść tego zdania:

Niegodziwość, niekompetencja, kolesiostwo i grabienie do siebie PRZEZ ludzi z legitymacją PO, sprawiły, że dziś już o tamtych czasach, nawet ludzie z lewicowymi poglądami, zaczynają NIE pamiętać.

 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

  W treści felietonu zamieszczonego w dzisiejszym numerze Tygodnika DB2010 – Czekając na (zjednoczoną) lewicę, znalazłem kilka rażących błędów, tzw. literówek, za które serdecznie przepraszam. Ponadto uciekły mi dwa małe słówka, co powoduje, iż jedno z zdań brzmi raczej głupio.

Oto prawidłowa treść tego zdania:

Niegodziwość, niekompetencja, kolesiostwo i grabienie do siebie PRZEZ ludzi z legitymacją PO, sprawiły, że dziś już o tamtych czasach, nawet ludzie z lewicowymi poglądami, zaczynają NIE pamiętać.

A poza tym życie dopisało swój komentarz. Wczoraj wieczorem - z telewizora - dowiedziałem się, że lewica jednak podjęła konkretne próby porozumienia i stworzenia wspólnej listy wyborczej w jesiennej kampanii. Barbara Nowacka z Twojego Ruchu została szefową zespołu programowego. Nie wiem jaką rolę pełni tam L. Miller, bo porozumienie odbywa się pod auspicjami OPZZ, ale SLD, jako największa w tym towarzystwie siła polityczna, gra na pewno role pierwszoplanową, bo jako jedyna partia ma mocne zaplecze logistyczne, no i pieniądze. Być może to wyborcze porozumienie stworzy na lewicy nowy byt, tak jak to już kiedyś było, kiedy SdRP połączyło się organizacyjnie z kilkoma innymi ugrupowaniami (koalicja SLD) tworząc nową partię o nazwie Sojusz Lewicy Demokratycznej. Palikota na to spotkanie tam na szczęście nie przyniosło. Prawdopodobnie schedę po nim (szefostwo TR) przejmie właśnie Barbara Nowacka, która być może będzie nowym – o wiele atrakcyjniejszym politycznie – wcieleniem Magdaleny Ogórek. Myślę, że nie tylko jej aparycja, ale polityczna wyrazistość i inteligencja,dają jej dużą szansę, aby polską lewicę (już zjednoczoną) wyprowadzić na tzw. prostą. Oby tak się stało.

Na spotkaniu w OPZZ nie było też byłego członka SLD, a dzisiaj byłej już członkini Twojego Ruchu, Anny Grodzkiej. Z jej wypowiedzi udzielonej stacji TVN24, wyczytałem, Że do inicjatywy OPZZ odnosi się raczej sceptycznie. Widziałem też Andrzeja Celińskiego, co dowodzi, że szuka możliwości powrotu do parlamentarnych ław. Mnie to nawet cieszy, bo zawsze go darzyłem wielką sympatią. No i ten oczekiwany ruch na lewicy mocno wsparł prezydent Słupska, coraz bardziej sympatyczny, Robert Biedroń, który w mojej ocenie wyrasta na polityka naprawdę wielkiego formatu. Być może w przyszłych wyborach prezydenckich pokona swoje alter ego, czyli Andrzeja Dudę. Czego mu będę bardzo winszował. Chociaż muszę mieć na uwadze groźbę takiej zmiany polskiej Konstytucji, które całkowicie wyeliminują możliwość kandydowania na prezydenta RP ludzi pokroju Biedronia, czy, dajmy na to, mojego. Ateusza i lewicowca. A takie niebezpieczeństwo grozi nam, jeżeli najbliższe wybory parlamentarne wygra zjednoczona, skrajna i antysystemowa, prawica. Czyli PiS, Kukiz i wszelkie nacjonalistyczne ruchy narodowe. Bo wtedy zmienią konstytucję, a jednomandatowa ordynacja wyborcza na dziesiątki lat zabetonuje scenę polityczną na amen.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)