1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

 Jakiś czas temu dowiedziałem się, że dwaj policjanci, których prokuratura oskarżyła o śmiertelne pobicie Piotra Grucę powrócili do służby. Dowiedziałem się też, że jeden z nich, któremu do osiągnięcia wieku emerytalnego niewiele już zostało, poszedł na L4, a drugi pracuję w komisariacie na Nowym Mieście. Temu pierwszemu się nie dziwię, bo mając świadomość, że Sąd Najwyższy może uwzględnić kasację, a wówczas ponownie stanie się podejrzanym, co w konsekwencji doprowadzi znów do zwolnienia go ze służby, liczy na to, że zdąży przejść na emeryturę zanim Sąd Najwyższy wyda wyrok. A jak już przejdzie, to będzie bezpieczny do końca żywota swego, bo w tym chorym systemie możliwość naruszenia praw nabytych dotyczy jedynie tych policjantów, którym - zresztą z różnych powodów - przydarzył się dłuższy krótszy epizod służby w SB.

Z niepotwierdzonych informacji wynika też, że ten który na L4 nie uciekł, ma problemy, bo wielu policjantów nie chce razem z nim służyć. Nie wiem, czy to jest prawda. ale jeżeli jest, to dobrze to o tych Policjantach świadczy.

Początkowo zdziwiłem się, że zostali przyjęci, bo naprawdę sporo policjantów, którzy zostali pomówieni przez bandytów, przy pomocy nadgorliwych i żądnych sukcesów prokuratorów, po wieloletnich procesach zostało uznanych za niewinnych. Jednakże nie mogli wrócić do służby, ponieważ przepisy były takie, że ich przełożeni nie mogli decydować o ich ewentualnym powrocie. Zajrzałem więc do tych przepisów i okazało się, że jakiś czas temu dokonano istotnej zmiany, polegającej na tym, że jeżeli policjant przed upływem pięciu lat zostanie prawomocnie uniewinniony, to z mocy samej ustawy wraca do służby, a za okres kiedy nie służył, przysługuje mu stosowna gratyfikacja finansowa. I w tym przypadku nie mam pretensji do przełożonych tej dwójki, bo od strony formalnej nie mogli nic zrobić. Nawet zdając sobie sprawę z tego, że tak naprawdę to funkcjonariusze ci – chociaż formalnie niewinni - dopuścili się jednak rażącego naruszenia etyki zawodowej policjanta.

jest to właśnie bardzo istotny problem. Otóż w zarządzaniu Komendanta Głównego Policji, do którego załącznikiem jest dokument zatytułowany „Zasady etyki zawodowej policjantów”, określone są przypadki wskazujące, kiedy z naruszeniem etyki zawodowej mamy do czynienia. Natomiast ustawa o Policji jednoznacznie stanowi, że naruszenie etyki zawodowej jest jednocześnie naruszeniem dyscypliny służbowej, co w konsekwencji daje podstawę do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego i zwolnienia policjanta w oparciu o artykuł mówiący o zwolnieniu dla dobra służby.

Ze zdziwieniem i smutkiem konstatuję, że przełożeni tychże policjantów nie spełnili – w mojej ocenie - swoich obowiązków służbowych i nie wykorzystali swego uprawnienia, aby z szeregów policji usunąć osoby, które dopuściły się czynów nagannych, sposób brutalny i rażący łamiących prawo. Być może przełożeni ci zaakceptowali tę sytuację, bo nie znali treść uzasadnienia wyroku uniewinniającego. Apeluję więc do nich, aby się z tym wyrokiem, a zwłaszcza z jego uzasadnieniem, zapoznali, ponieważ sąd wyraźnie stwierdza w nim, że do śmiertelnego pobicia Piotra Grucy doszło na terenie komisariatu. O fakcie tym są ten wyraża się z wielkim ubolewaniem, albowiem do takich zdarzeń absolutnie nie ma prawa do chodzić, albowiem policja ma chronić, a nie dręczyć obywateli.

Policjanci ci zostali uniewinnieni z powodów czysto formalnych, ponieważ sąd uznał iż nie może stwierdzić, który z nich dopuścił się pobicia. Niestety, sąd ten z nieznanych dla mnie powodów nie dostrzegł faktu, że jeżeli nawet b tylko jeden, to drugi nie zareagował, a więc dopuścił się współuczestnictwa. Wspólnicy w przestępstwie ponoszą taką samą karę. I dlatego w sprawie tej zwrócę się do Komendanta Głównego Policji z listem otwartym z zapytaniem, dlaczego nie skorzystał on z możliwości usunięcia z szeregów policji tych funkcjonariuszy, których działania w sposób niewątpliwy przyczyniły się do śmierci człowieka. Bo życie stracił w wyniku ciężkiego pobicia mającego miejsce na komisariacie.