1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

  Po decyzji SN, że nie będzie wznowienia w sprawie M. Kamińskiego, Z. Ziobry i M. Wąsika, zaczynam się zastanawiać, jaki jest w ogóle sens, aby o niezawisłość sędziowską, o Sąd Najwyższy dalej walczyć. Sąd ten ustami swoich przedstawicieli bez przerwy opowiada o konieczności przestrzegania Konstytucji RP, o poszanowaniu prawa itp. itd. takie sobie ble ble ble. Dlaczego tak napisałem, spyta ktoś, kto mój (zamieszczony w załączniku) felieton „Quo vadis domine”) przeczyta. Przecież jego treść stoi w jawnej sprzeczności z tym, co tam napisałem. Otóż problem polega na tym, że o takim stanowisku SN dowiedziałem się kilka godzin po wysłaniu tekstu felietonu do redakcji.Gdyby informacja ta dotarła do mnie trochę wcześniej, chyba bym tego jednak nie napisał, a raczej to, co piszę teraz.

Otóż Sąd Najwyższy w uchwale 7 sędziów z 31 maja 2016 roku uznał (w sprawie dotyczącej umorzenia postępowania przeciw Z. Ziobro, M. Kamińskiemu i M. Wąsikowi), że prawo łaski stosuje się tylko do osób skazanych, a więc ułaskawienie dokonane przez prezydenta tych panów nie rodzi skutków prawnych. Jednakże chwilę później wystraszył się własnego orzeczenia i w sprawie kasacji od umorzenia postępowania, oświadczył, że z zajęciem stanowiska wstrzyma się do czasu wydania orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny. Czyli przez organ, który wg SN został obsadzony niezgodnie z konstytucją, a na jego czele stoi osoba, która funkcję tę również sprawuje z naruszeniem norm konstytucyjnych. Tak więc Sąd Najwyższy pokazał, że jest tchórzem podszyty, ponieważ w oparciu o Konstytucję RP mógł jej postanowienia zastosować wprost (dotyczące prawa łaski) i kasację w sprawie umorzenia wspomnianego postępowania przyjąć i orzec, jak w praworządnym państwie przystało.

Co wymyśli żona "Wolfganga" czyli J. Przyłębska wiadomym było od początku i teraz wszyscy się śmieją, że w oparciu o pomysły tej pani i podległych jej „dublerów” w Polsce można występować do A. Dudy o ułaskawienie w sytuacji, kiedy się żadnego przestępstwa nie popełniło.

Najlepiej skwitował to prof. Marcin Matczak, że wg tej pani można uzyskać rozwód jeszcze przed zawarciem związku małżeńskiego. Zastanawiam się, czy warto o takich sędziów kruszyć kopie? Sam już nie wiem. Wiem natomiast, że Ziobro, Kamiński i Wąsik śmieją się w kułak i dalej „robiom co chcom”.