1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Pisałem wielokrotnie, że prezes Jarosław nie działa w ciemno i wszystko, co zaleca czynić swoim podwładnym, jest czynione na podstawie z góry przyjętego planu. Podejrzewam, że plan ten w całości znany jest tylko jemu, co zabezpiecza go przed wszelkimi próbami wczesnego przeciwdziałania ze strony parlamentarnej i poza parlamentarnej opozycji. Daje mu to nad nią znaczną przewagę i powoduje jednocześnie, że niektóre nawet najbardziej niezgodne z prawem (z konstytucją) decyzje, są po jakimś czasie neutralizowane przez inne, które moją pokazać prawdziwie gołębie serce rządzących.

Tak jest na przykład w sprawie tak zwanej ustawy dezubekizacyjnej, która w sposób kpiący z wszelkich demokratycznych zdobyczy, w sposób jawnie sprzeczny z obowiązującym prawem, wręcz w sposób bandycki, odebrała dziesiątkom tysięcy Polaków i prawa do godnego życia dzięki wypracowanym sobie emeryturom. Odebrała im honor uznając ich en block za przestępców, mimo że nikt im nigdy żadnego zarzutu karnego nie postawił i nikt z nich nigdy nie został skazany przez jakikolwiek sąd. Odbierając im emerytury prezes wiedział, że nie napotka zbyt wielkiego oporu społecznego, ponieważ Polacy to taki już naród, który zawsze radośnie zaciera ręce, jeżeli komuś coś się odbiera, a zwłaszcza w atmosferze kłamliwej propagandy pokazującej tych, którym się odbiera, jako jedną wielką bandę przestępczą. Wiedział też, że w 2015 roku bardzo duży odsetek (ponad 40%) dotychczasowych wyborców SLD zagłosowało na POPiS, co spowodowało, że prezes mógł zostać zwykłym posłem na sejm, który samodzielnie rządzi całym aparatem administracyjnym państwa, a także (na razie w części) aparatem wymiaru sprawiedliwości. Wiedział też (bo tak założył), że ustawa dezubekizacyjna nastawi wrogo do niego nie tylko tych, którzy w 2015 roku sprzeniewierzyli się lewicy, ale także sporej części ich rodzin. Dorosłych członków rodzin emerytów policyjnych, służb specjalnych, wojskowych, straży więziennej i innych jest tyle, że gdyby zechcieli "wrócić" do SLD, to w przyszłych wyborach wejście Sojuszu do parlamentu byłoby czymś naturalnym. No i prezes przewidział to i podjął już stosowne działania.

Jak zapowiedziała minister Rafalska, już od 2018 roku wejdzie w życie program "Emerytura 500 +",według którego każdy emeryt otrzymujący mniej niż 2000 zł emerytury, od prezesa Jarosława otrzyma prezent w postaci dodatku do niej w wysokości 500 zł. A ponieważ żaden z objętych dezubekizacją nie otrzyma emerytury wyższej niż 1724 zł, to te pięć stów będzie przyjęte jako wielkie dobrodziejstwo prezesa i niechybnie spowoduje, że przy najbliższych wyborach samorządowych i parlamentarnych, część tych uszczęśliwionych swój głos odda na partię prezesa Jarosława. Bo ludzkie jednak z niego panisko.

Ludzka pamięć jest strasznie krótkotrwała, co spowoduje, że prezesowi pamiętana będzie ta pięćset złotowa podwyżka, która zapewne skutecznie przykryje fakt, że ktoś im wcześniej sporą część ich emerytury ukradł. Tak jak w 2015 roku zapomnieli, że w roku 2009 część ich emerytur zrabowała Platforma Obywatelska, na którą mimo to później głosowali. A Sojusz Lewicy Demokratycznej, który jako jedyna partia polityczna była przeciw tym zmianom od samego początku i konsekwentnie przeciwna, dostałą od nich kopniaka, lecz niepomna tego również dziś, jako jedyna upomina się o prawa dla obrabowanych mundurowych emerytów, licząc na wdzięczną pamięć przy urnach wyborczych. Czego ja - niestety - tak pewny nie jestem.

No, chyba, że prezes Jarosław dobrodziejstwem programu "Emerytura 500+" obejmie tylko tych emerytów, którzy otrzymują ją mniejszą niż 2000 zł brutto, a ponieważ obrabowani, w znaczącej większości, otrzymają 2 016,81 zł brutto, to i na ten program nie mają co liczyć. Ucieszą się jedyni ci, którym zrabowano część i tak lichej emerytury, przez co dziś otrzymują ochłap w postaci 1000 zł brutto. Za dużo, aby umrzeć, za mało,aby żyć.

Załączniki:
Plik
Pobierz plik (DB-2010-nr-33-355-z-07.09.2017-r.pdf)DB 2010 z 07.09.2017 str. 10