1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

  Zaczynają dziać się w kraju straszne rzeczy. Polak przeciw Polakowi staje jako zatwardziały wróg i już niewiele brakuje, aby się krew bratnia polała. A wszystko to, za przyczyną jednego człowieka, którego chora nienawiść do tych, których uznał za morderców swego brata, zaszczepiła się w umysłach ludu prostego, zwanego przez onego nienawistnika, suwerenem. Ludzie niskiego wzrostu (drzewiej starożytni Polacy mawiali, że wzrostu NIKCZEMNEGO) wielokrotnie - jak uczy nas Historia (oczywiście nie wszystkich) podpalali świat, czego efektem były śmierć tysięcy (milionów) i pobojowiska. Nie wierzycie? To posłuchajcie: Napoleon - 169 cm, Lenin 164 cm, Stalin - 162 cm, Hitler - 165 cm, Goebbels - 167 cm, Mussolini - 160 cm. A panujący w IV RP Jarosław Kaczyński liczy sobie całe 167 cm, czyli dokładnie tyle ile liczył Joseph Goebbels.

A jeżeli jestem już przy ministrze propagandy III Rzeszy Niemieckiej, to warto przypomnieć jego słowa skierowane 24 lipca 1934 roku do niemieckich sędziów. Są one bardzo znamienne, a w odniesieniu do tego, co się w Polsce pod rządami prezesa Jarosława dzieje, niesamowicie groźne:

"Silne państwo musi mieć możliwość usuwania ze stanowisk nienadających się urzędników. Koncepcja nieusuwalności sędziów zrodziła się w obecnym świecie intelektualistów, w świecie wrogim narodowi niemieckiemu."

Prawda, że brzmi to bardzo znajomo, zwłaszcza w kontekście słów Kornela Morawieckiego, mówiącego o tym, że prawo narodu jest ważniejsze niż prawo stanowione. Brzmi to bardzo znajomo w kontekście licznych wystąpień ludzi prezesa, bajdurzących o sędziowskiej kaście, który krzywdzi suwerena, przez co trzeba ją zastąpić nową kastą, czyli antyinteligencką kastą pisowskich niedouków i posłusznych janczarów.

Smutną prawdą jest niestety fakt, że w Polsce zarówno znajomość prawa, jak i jego poszanowanie, są nikłe. Znacznej części naszego społeczeństwa są obce również reguły demokracji, wolności obywatelskich i cywilizowanych swobód. Dlatego z taką łatwością mógł prezes przeprowadzić zniszczenie podstawowego filaru ochrony Konstytucji jakim winien być Trybunał Konstytucyjny, a obecnie przypuścić atak na podstawową regułę demokratycznego ustroju, czyli zasadę trójpodziału władzy. Na szczęście pojawiają się symptomy, że również znaczna część społeczeństwa budzi się z letargu. I niech ich sen skończy się jak najszybciej.

Światem rządzi suma przypadków, na co słusznie zwrócił uwagę, na przykład Tomasz Jastrun, konstatując:

" Gdyby nie błąd pilota, Lech Kaczyński przegrałby wybory prezydenckie, a PiS nie wygrałby wyborów parlamentarnych. Tak zagapienie się jednego człowieka sprowadziło na Polskę narodowe nieszczęście. Wpływ przypadku na historię zdaje się (być) niedoceniony."

Zastanawiam się ilu ludzi skrycie modli się o jakiś kolejny przypadek, który odwróciłby bieg historii i sprawdził na Polskę czas spokoju, a przede wszystkim nieodwracalnie ugruntował zasadę, że wygranie wyborów parlamentarnych nie oznacza jednocześnie zgody na nieuprawnione wywracanie systemu państwa i woluntarystyczne antykonstytucyjne rządy.

CHROŃMY NASZE PODSTAWOWE PRAWA, NIECH WRESZCIE ZAPANUJE SPOKÓJ.

Załączniki:
Plik
Pobierz plik (Niech nastanie spokój.png)DB 2010 nr 27 z 20.07.2017