1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

W czasach kiedy u steru III RP zawiadywali politycy Platformy Obywatelskiej, czyli bracia krwi drużyny Jarosława Wielkiego, wielokrotnie pisałem, że praktycznie nie ma takiej dziedziny życia społecznego, gospodarczego i politycznego, gdzie po naciśnięciu nie zaczynał wypływać - przepraszam za słownictwo - zwykły gnój. Zdawało mi się, że gorzej już być nie może, ale czas pokazał, że mam po prostu słabą wyobraźnię, albowiem nie byłem w stanie wyobrazić sobie tego, co z Polską, z polskim społeczeństwem wyczyniać mogą współcześni polscy hunwejbini. Coraz trudniej jest to wszystko ogarnąć, więc ograniczę się do stwierdzenia (Ameryki zresztą nie odkrywam), że Polska, jako państwo młodej demokracji, jest totalnie dewastowana i wszystko wskazuje na to, że powoli zmierzamy w stronę rozwiązań, jakie w naszym kraju rozpanoszyły się w latach 1947-1954. Czysty bolszewizm w wydaniu Prawdziwych Patriotów i Jeszcze Bardziej Prawdziwych Polaków. Przykładów tego stanu rzeczy jest multum, ale ja ograniczę się jedynie do jednego, a mianowicie, że Jarosław Plskęzbaw, rękami Ziobro, za wszelką cenę  chce wprowadzić model - rodem z przełomu lat 40 i 50-tych - kiedy sądy były przedłużeniem władzy państwowej. Ale nie ma to absolutnie nic wspólnego z demokracją, którą PiS powoli ale skutecznie rozmontowuje.

Oczywiście lud prosty, a ciemny, czyli suweren, ma to w dupie, bo jemu wystarczy, aby micha była w miarę pełna, więc nawet się nie stara dociekać, o co w tym wszystkim chodzi. Dopiero po jakimś czasie, kiedy pojedynczy suweren, czyli przysłowiowy Kowalski, stanie bezradny przed murem i na dodatek z ręką w nocniku, bo państwo będzie mogło robić z nim wszystko, co mu się tylko zechce, zacznie biadolić i rozglądać się na boki za kimś, kto zechce się za nim ująć. A wtedy ... i tu odwołam się do Martina Niemöllera, który w niemieckim obozie koncentracyjnym w Dachau (w 1942 r.) napisał:

Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem.
  Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

Słowa te coraz częściej przychodzą mi na myśl od czasu, kiedy zaangażowałem się w akcję pomocy dla byłych funkcjonariuszy Policji - zacząłem nazywać ich FUNKCJONARIUSZAMI WYKLĘTYMI - których IV RP zbójeckim prawem i w zbójecki sposób zaczyna grabić z wypracowanych przez nich, dzięki ciężkiej dla państwa służbie, z ich słusznie nabytych emerytur i rent. To właśnie oni, policjanci ze stażem w Służbie Bezpieczeństwa z czasów PRL, poszli na pierwszy ogień i społeczeństwo niezbyt się tym przejmuje, bo przecież społeczeństwo owymi "wyklętymi" nie jest. Następni w kolejce czekają wojskowi, a ustawa przeciw nim szykowana jest - wg wszelkich sygnałów na niebie i ziemi - jeszcze bardziej represyjna niż ta dotycząca funkcjonariuszy wyklętych. Później pójdą następni, kolejnymi falami zgarniającymi, etap po etapie, wszystkich tych, którzy w czasach PRL nie tylko państwu temu służyli, ale też i pracowali (w każdej dziedzinie) ponieważ swą uczciwą pracą, państwu temu służyli. A wszyscy ci, którzy w PRL żyli uczciwie i zgodnie z obowiązującym prawem, to według dzisiejszych polskich hunwejbinów tylko kolaboranci sowieckiego okupanta, smagającego kolczatym kańczugiem, przez ponad pół wieku, zniewolonych Prawdziwie Prawdziwych Patriotów i Polaków. Tak więc po za tymi bolszewickimi represjami pozostanie, i spać spokojnie będzie, tylko przysłowiowa kurwa i złodziej. I zaręczam, że nie ten złodziej, o którym jeden z czołowych hunwejbinów, wraz Słońcem Polskich Prawdziwych Patriotów i Polaków, wykrzykiwał na wiecu w Warszawie. Wszystko wskazuje na to, że nasz kraj coraz bardziej ogarnia jakaś zaraźliwa schizofrenia paranoidalna.

Warto może się więc obudzić i nie czekać, aż o szóstej rano przyjdą i zaczną pięściami w drzwi łomotać.Wszystko to, co napisałem,tylko pozornie nie ma większego związku z treścią mojego felietonu z DB 2010 zamieszczonego w załączniku.

PS. Polecam też szczególnie tekst Jana Kołodziejczyka na str. 4 - WARTO PRZECZYTAĆ.

Załączniki:
Plik
Pobierz plik (DB-2010-nr-24-346-z-29.06.2017-r.pdf)DB 2010 z 29.06.2017 str.6