1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Postanowiłem, wzorem generała Leszka Lamparskiego, że nie będę śledził dalszego przebiegu jego procesu, w tym sensie, że nie będę przysłuchiwał się zeznaniom składanym przez świadków, czyli rzekomo pokrzywdzonych przez generała faktem, iż podpisał on decyzje o internowaniu osób, które według ówczesnych legalnych władz stanowiły zagrożenie dla istniejącego porządku prawnego, a zwłaszcza tego, jaki został nakreślony ustawodawstwem stanu wojennego. Jestem przekonany, że w sprawie podpisania przez generała tychże decyzji, owi świadkowie nie będą mieli nic do powiedzenia, a więc ich zeznania będą odnosić się do zdarzeń, z którymi generał Lamparski nie miał żadnego osobistego związku.

Bo to w jaki sposób byli oni traktowani przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa nie ma dla tej sprawy (z uwagi na treść oskarżenia), żadnego znaczenia dowodowego. Tym bardziej, że nie mogło ono być aż tak bardzo uciążliwe, biorąc pod uwagę fakt, że jak do tej pory tylko trzem funkcjonariuszom SB postawiono zarzuty karne. Widać pozostali swym postępowaniem przepisów prawa nie łamali i nie dopuszczali się przestępstw na szkodę obywateli uznanych za "wrogów ustroju".

Dziwię się więc, że sąd w ogóle zdecydował się na tego typu proces, bo przecież rzekome przestępstwo generała ma charakter typowo urzędniczy i za dowody powinny wystarczyć dokumenty, czyli Dziennik Ustaw z publikacją Dekretu o stanie wojennym, oraz 92 decyzje o internowaniu. Oczywiście obrońca generała na pewno przedstawi inne dokumenty, wskazujące na to, że do przestępstwa nie doszło i zadaniem sądu powinno być wydanie orzeczenia w oparciu o tego typu dowody w sprawie. Pójdę jednak na ostatni dzień procesu, aby wysłuchać mów końcowych oskarżycieli i obrońcy, no i oczywiście na ogłoszenie wyroku.

A tak w ogóle to jakimiś szyderczym chichotem historii jest fakt, że środowisko, którego najbardziej prominentni funkcjonariusze państwa i aparatu politycznego w sposób permanentny, czynem ciągłym, łamią wszelkie podstawowe zasady konstytucji III RP, łzy krokodyle leje, że niby władze PRL złamały zasady ówcześnie obowiązującej konstytucji. Aktu ponoć napisanego w Moskwie z polecenia i pod redakcją samego Józefa Wissarionowicza Stalina, a więc aktu, którego prawdziwi patrioci nie powinni absolutnie - według dzisiejszych Prawdziwie Prawdziwych Polaków - szanować.

Załączniki:
Plik
Pobierz plik (DB-2010-nr-23-345-z-22.06.2017-r.pdf)DB 2010 z 22.06.2017 str. 4