1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Zrobieni w bambuko ... używam liczby mnogiej, bo jestem w 100% przekonany, ze podobnych przypadków opisanych w moim felietonie o takim tytule (patrz załącznik) jest wiele, a nawet bardzo wiele. Ukrywanie wydarzeń o charakterze przestępczym ma na celu poprawienie statystyki i jest stare, jak stara jest policyjna statystyka. Rzecz w tym, ze takie działanie ma charakter przestępczy. I dlatego w najbliższym czasie, kiedy tylko znajdę chwile wolnego czasu, wystąpię z odpowiednim zapytaniem, czy prokuratura zamierza w tej sprawie wszcząć stosowne działania, czy też oczekuje na moje zawiadomienie o przestępstwie.

Przy okazji takiego potraktowania mojej osoby, przypomniała mi się historia sprzed wielu lat, której bohaterem był obecny taksówkarz w stopniu nadinspektora policji, czyli używając popularnego określenia - generał. Otóż taksówkarz ów, kiedy pełnił funkcję komendanta jednego z wałbrzyskich komisariatów, tak bardzo pragnął być lepszym od innych, że nakazał swoim podwładnym działania mające na celu nie tylko zmniejszenie liczby wykazywanych przestępstw, ale także zwiększenie stopnia ich wykrywalności (tzw. dynamika przestępczości i dynamika wykrywalności). Polegało to na tym, że np. w przypadku zaistnienia jednego rodzaju wielu kradzieży w tym samym czasie i w tym samym rejonie, podwładni dzisiejszego"złotówy", rejestrowali je pod jednym numerem statystycznym (tzw. stp), co powodowało, iż zamiast 5 kradzieży samochodów w ciągu jednej nicy na obszarze działania "jego" komisariatu", w rejestrze wykazywano jedno i wszczynano jedno postępowanie. Następnie, kiedy udało się ustalić sprawcę jednej tylko kradzieży, prowadzone śledztwo zamykano, jako zakończone sukcesem, a wiec wykrywalność rosła znakomicie. Innym skutecznym sposobem, było takie prowadzenie rozmowy z osobą pokrzywdzona przestępstwem, że rezygnowała ona ze złożenia oficjalnego zawiadomienia, albo zmuszaniem jednego zatrzymanego menela do przyznania się do iluś tam włamań do kiosków czy piwnic, co w tamtych czasach było nagminne.

Nasz złotówa" zbierał pochwały i nagrody, aż wreszcie ktoś nie wytrzymał i go zakapował, co spowodowało wszczęcie prokuratorskiego śledztwa. Zakończyło się ono umorzeniem z powodu niskiej ponoć szkodliwości społecznej, co było efektem szczególnie bliskich kontaktów z prowadzącą sprawę panią prokurator. Na dobre jej te kontakty nie wyszły, bo kiedy sama znalazła się w potrzebie (ciężka choroba) to dzielny pan komendant wypiął się na nią z całym swoim naturalnym wdziękiem.

Wspominam o tym tym dlatego, że i ja stałem się ofiarą różnych cudów nad statystyką. Zresztą, jak wspomniałem na wstępie, wiem na pewno, że nie tylko ja.

Załączniki:
Plik
Pobierz plik (DB-2010-nr-22-344-z-08.06.2017-r.pdf)DB 2010 z 08.06.2017 str. 4