1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Po ukazaniu się wczorajszego numeru DB 2010, Jerzy Langer przysłał mi na Messengerze taki oto tekst:

"W pierwszym odruchu po przeczytaniu wypocin w nowym DB miałem ochotę podjąć polemikę. Ale szybko zrezygnowałem. Godność nie pozwala mi się tłumaczyć z własnego życiorysu przed b. milicjantem, zakompleksionym "wykształciuchem", tęskniącym za PRL-em i nienawidzącym RP. Ograniczę się tylko do kilku uwag. Trzeba być bardzo ograniczonym żeby nie widzieć różnicy pomiędzy narzuconym, obcym nam kulturowo systemem politycznym, a wolną wolą Narodu (UE, NATO). Po drugie: owszem "S" doprowadziła do upadku PRL-u, ale zaliczanie liberałów z Balcerowiczem na czele do "S" to kretynizm. Warto też zauważyć, że pachołki Moskwy, przejęły władzę już w 1993 r. To wówczas podjęto decyzję o postawieniu w stan likwidacji wałbrzyskich kopalń, a chichotem historii był fakt, że komuchy wprowadzały nas do NATO i UE. Ale pan tego i tak nie przyjmie do wiadomości, a tym bardziej gdy pisze to jakiś robol. Na zakończenie mogę tylko powiedzieć, że w moim życiorysie nie ma nic czego mógłbym się wstydzić. "

Jak widać dzielnie trzyma swój przyrodzony poziom intelektualny, co pozwala mi zrozumieć, dlaczego Jerzy Langer nie jest w stanie zrozumieć czegokolwiek. I nawet jeżeli mu się odwidzi i jakiś tekst (podobny do powyższego) do redakcji przyśle, to nie zamierzam w jakikolwiek sposób mu odpowiedzieć. Po prostu uważam, że nadzwyczaj mądry i uczciwy "stary antykomuch od zawsze" Stefan "Kisiel" Kisielewski miał całkowitą rację twierdząc, że polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby.

Tylko wyjątkowy głupiec nie jest w stanie zrozumieć, że pisząc o polskiej suwerenności, nie rozróżniałem jej na tą nam narzuconą i tą, jaką sami sobie wybraliśmy, bo moim zamiarem było wykazać Jerzemu Langerowi, że całkowita suwerenność w otoczeniu mocarstw wystawia ją na wielki szwank i dlatego lepiej poświęcić jej kawałek, aby w takim otoczeniu zapewnić sobie bezpieczeństwo, bo wszystko zależy od otaczającej nas rzeczywistości. Mądrzy zrozumieli i dlatego spotkałem się z licznymi wyrazami podziękowania za napisany tekst. Mądry inaczej zdobył się na kilka swych przemyśleń, które aż skrzą się intelektualnymi perełkami, takimi jak: "pachołki Moskwy, przejęły władzę już w 1993 r. To wówczas podjęto decyzję o postawieniu w stan likwidacji wałbrzyskich kopalń" - wygląda na to, że tymi pachołkami Moskwy byli członkowie, a przede wszystkim działacze "Solidarności", zwłaszcza w Wałbrzychu. No to kim byłeś pan, panie Langer, kiedy od 1994 roku byleś pan przewodniczącym Krajowej Komisji Wyborczej „S”, a w latach 1995-1998 członkiem Prezydium Komitetu Krajowego "Solidarności", a ponadto od 1998 z-cą przewodniczącego tegoż organu. Pytam się zupełnie niepotrzebnie, bo wiem, że Jerzy Langer i tak sensu pytania nie zrozumie.

Rzeczony Langer pusząc się, co niemiara, pisze: "Godność nie pozwala mi się tłumaczyć z własnego życiorysu przed b. milicjantem, zakompleksionym "wykształciuchem", tęskniącym za PRL-em i nienawidzącym RP." - z czego wynika, iż określenie "milicjant" uważa on za inwektywę, a posiadanie gruntownego wyższego wykształcenia za przymiot, który w oczach takich intelektualnych tuzów jak on sam, jest czymś, czego należy się wstydzić. No cóż, gdyby głupota umiała fruwać, to Jerzy Langer, niby jaskółka, na wałbrzyskim niebie, latałby od rana do późnej nocy.

Nie zamierza Langer tłumaczyć się ze swego życiorysu, bo nie ma w nim nic czego mógłby się wstydzić. No pewnie ... zapewne identycznie rozumowali towarzysze Ilicza Lenina, kiedy obalili Rząd Tymczasowy w 1918 roku.

Bredzi Langer, że tęsknię za PRL i nienawidzę RP - a ja faktycznie tęsknię za państwem, w którym nie głupota i mityczne zasługi będą się liczyć, tylko przymioty intelektu i zwykła ludzka przyzwoitość, czego rzeczonemu Langerowi widać całkowicie brakuje.

Nie obchodzi mnie to, co Langer robił w latach 80-tych XX, ale ja w tych czasach za bandytami się uganiałem (tak samo jak po 1989 roku) narażając swoje zdrowie i życie (bo strzelano do mnie), żeby Langerowi, jego rodzinie i całemu społeczeństwu bandyci i pomniejsi kryminaliści nie zagrażali. I teraz taki ktoś ma czelność mi ubliżać. Bo to, co do mnie napisał, za ubliżanie uważam.

No cóż panie Jerzy Langer, głupota nie boli, dlatego trudno samemu ją u siebie zdiagnozować.

 PS.

Co do Balcerowicza i "Solidarności", to widać, że Jerzy Langer nie ma zielonego pojęcia, iż Balcerowicz nie będąc formalnie członkiem "Solidarności" późną wiosną 1981 r. został jednym z konsultantów Sieci Organizacji Zakładowych NSZZ "Solidarność" Wiodących Zakładów Pracy (na ich prośbę). I to byłoby na tyle panie Lenger.

Załączniki:
Plik
Pobierz plik (DB-2010-nr-21-343-z-01.06.2017-r.pdf)DB 2010 z 01.06.2017 str.8