1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Martwię się trochę, że zaczynam być strasznie monotematyczny i ciągle tylko o tej policji piszę. Ale z drugiej strony, to raczej nie moja wina, tylko tejże policji, a w zasadzie pewnej grupie policjantów, którzy bez przerwy temat do napisania mi podsuwają. Muszę przyznać, że mam w zanadrzu kilka spraw wartych opisania, ale zastanawiam się, czy nie zrobić sobie przerwy. Z drugiej strony nie chcę sprawić zawodu tym, którzy tematy tego rodzaju mi podsuwają i liczą bardzo na to, że je opublikuję.

Na przykład obiecałem moim kolegom - emerytom ze Świdnicy, iż opublikuję historię licznych nieprawidłowości, jakie przez lata trapiły świdnickich funkcjonariuszy, którzy bezradnie musieli przyglądać się, co wyprawiali ich przełożeni, będący w głębokim przekonali, że im wolno i nikt im nie podskoczy. W ubiegłym roku, spełniając ich prośbę, sprowadziłem do Świdnicy ekipę telewizyjną programu "Magazyn Ekspres Reporterów", a konkretnie wielokrotnie nagradzanego za telewizyjne reportaże Pawła Kaźmierczaka. Wówczas przed kamerami wystąpiło parę osób, którzy nie ukrywając swej tożsamości, otwarcie mówili o tym czego byli świadkami, a takie w czym zmuszeni byli brać udział. Niestety, ten bardzo "mocny materiał" na dzień przed emisją został, w wyniku interwencji wysokiej duchownej osoby ze Świdnicy, zdjęty z anteny. Na szczęście Paweł udostępnił mi całe nagranie (23 minuty), a obecnie mam jego przyzwolenie, aby z tego, co nagrał dowolnie skorzystać. Zresztą w nagraniu tym również wystąpiłem. W roli komentatora wydarzeń, które opowiadali moi koledzy.

Ponieważ reportaż nie był wyemitowany, razem z jednym z kolegów (były wysoki oficer CBŚ) o tych wszystkich bezeceństwach ówczesnego kierownictwa, powiadomiliśmy ministra Błaszczaka, wysyłając do niego podpisany przez nas list z konkretnymi informacjami i naszymi, jako byłych oficerów Policji, komentarzami i opiniami. Mówiąc szczerze nie bardzo liczyłem na jakikolwiek efekt, ale po pewnym czasie zostaliśmy wezwani do Prokuratury Okręgowej w Zielonej Gorze, które w efekcie odmówiła wszczęcia postępowania. Było to we wrześniu 2016. Machnęliśmy wtedy na te sprawy rękę, uznając, że głową muru nie przebijemy. Okazało się, że jednak nie mieliśmy racji. W lutym br. otrzymaliśmy powiadomienie, że Prokurator Okręgowy w Zielonej Gorze podjął decyzje i wydał postanowienie o powrocie do tej sprawy, co w rezultacie doprowadziło do wszczęcia śledztwa. Już pierwsze osoby otrzymują wezwania na przesłuchania do Poznania, ponieważ śledztwo zostało zlecone do przeprowadzenia przez poznańską placówkę Biura Spraw Wewnętrznych KGP.

Muszę przyznać, że nagłe i niespodziewane odejście na emeryturę wałbrzyskiego komendanta miejskiego, wcale mnie nie zaskoczyło, bo pismo z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Gorze, dotarło do mnie jakieś 10 dni przed tą decyzją komendanta. Prokuratura zawiadomiła nas o wszczęciu śledztwa dotyczącego dwóch ówczesnych oficerów z Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy, o których była mowa w naszym pasmie skierowanym do ministra Błaszczaka. A ja z kolegą doskonale wiemy, kim byli bohaterowi tego pisma.

Tak więc, jeżeli redaktor naczelny DB 2010 nie pogoni mnie wreszcie z tymi "police long stories", to jeszcze kilka spraw będę musiał opisać, bo nigdy nie miałem zamiaru iść za radami byłego prezydenta Lecha Wałęsy i tłuc kolejne termometry. I mam tylko nadzieję, że moich czytelników nimi nie zanudzę. Ale na wszelki wypadek z Wałbrzycha przeniosę się do Świdnicy. Oczywiście chodzi o temat, a nie moją przeprowadzkę.

A w sprawie śmierci wałbrzyskiego bezdomnego, a konkretnie o tym, czego się oficjalnie nie dowiecie, przeczytać możecie w moim felietonie w DB 2010 z 13 kwietnia 2017 nr 14 str.4. Jest też tekst o tym jak wałbrzyscy funkcjonariusze WRD KMP namierzają tych, którzy na drogach łamią prawo. Pytanie, czy w łamaniu prawa są osamotnieni - patrz załącznik.

Załączniki:
Plik
Pobierz plik (DB-2010-nr-14-336-z-13.04.2017-r.pdf)DB 2010 nr 14 z 13.04.2017