1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Przemyślenia niejakiego Jacka Jerzego Pilchowskiego:

DB2010 nr 46 z 09.12.2021 - Berdyczowskie kompleksy

Nasze mieszkanie ma drzwi wejściowe, okna i ściany zewnętrzne. To są jego granice. Wszystko co w środku jest terenem na którym robimy z żoną to co chcemy, jak chcemy i kiedy chcemy. Przez drzwi wchodzą ludzie których zapraszamy. Stawiamy wtedy na stół to czym chata bogata. Niewypowiadanym, ale dla wszystkich oczywistym prawem jest to, że oni po pewnym czasie wychodzą. Jeżeli ktoś będzie chciała wejść do nas „na chama” to będę się starał aby mu to uniemożliwić. Jeśli będzie trzeba to przy pomocy brzydkich słów oraz tak zwanych środków przymusu osobistego. A żona będzie w tym czasie dzwonić po policję. Podobne zasady dotyczą również granic Polski i wszystkich innych krajów. Popieram więc, w 100% sposób w jaki naszą granicę bronią nasi funkcjonariusze i żołnierze.

To co napisałem, nie przez wszystkich jest jednak akceptowane. Pan Janusz Bartkiewicz opublikował w DB 2010, w dniu 29 listopada 2021 r., tekst „Na Berdyczów”. Są w nim różne słowne „emocjoniki”. Włączając w to horror: „(...), że ci zamaskowani kominiarkami z trupimi czaszkami cywile z bronią, to w istocie funkcjonariusze operacyjni, którzy w sposób niejawny wspierają oficjalne działania SG na tym terenie”. Uf. Wynika z tego, że w piekle będę się smażył gdyż popieram „trupie czaszki” czyli chyba SS-manów.

Wróćmy na ziemię. W socjologii istnieje termin ojkofobia. Oznacz to negatywne uczucia (od niechęci do nienawiści) kierowane w stronę narodu, do którego się formalnie należy. Aby odsunąć na bok związane z tym emocje. Napiszę kilka słów na temat kolonializmu. Sztandarową pozycja wśród książek analizujących skutki kolonializmu jest (napisana przez profesora Columbia University w Nowym Jorku Edwarda Saida) książka „Orientalizm”. Opisany w niej został ostry polityczny i kulturowy konikt pomiędzy ludźmi, którzy chcą aby ich Ojczyzna była w pełni wolna i suwerenna oraz ludźmi którzy służyli kolonizatorom. Ci pierwsi chcą robić na swoim terytoriom co chcą, jak chcą i kiedy chcą. Ci drudzy chcą aby było tak jak było w PRL-u. No cóż. Jest jak jest gdyż dla Polski, okres kolonialny skończył się dopiero w roku 1989. Dopiero wtedy weszliśmy wtedy na drogę po której przeszło wcześniej wiele narodów na różnych kontynentach. Historyczne doświadczenia tych narodów wskazują na to, że aby z niewolnictwa wyjść na prostą minąć muszą 3-4 pokolenia. Czasami nawet dużo dłużej. Trudno się więc dziwić, że i w Polsce jest ciągle dużo różnych „dziwnych” ludzi. Jerzy Jacek Pilchowski

    Moja odpowiedź:

 Ponieważ zostałem wywołany do tablicy, przez nieznanego mi osobiście niejakiego Jacka Jerzego Pilchowskiego („Berdyczowskie kompleksy DB 2010 z 09.12.br.), korzystając z prawa riposty, zmuszony jestem odpowiedzieć, aczkolwiek od razu zaznaczam, iż czynię to bardziej z przymusu, niżby z jakowejś przyjemności polemizowania. Tekst zamieszczony w DB2010 jest wyrazem emocji jego autora, spotęgowanej moim felietonem zamieszczonym w numerze DB 2010 z 25.11.br. Odniosłem się w nim do publicznie znanych faktów, dotyczących łamania podstawowych zasad obowiązujących funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz żołnierzy Wojska Polskiego, wysłanych do pełnienia służby na terenie strefy stanu wyjątkowego. Jak powszechnie wiadomo, przestrzeganie prawa jest obowiązkiem każdego obywatela Rzeczpospolitej, niezależnie od tego, czy jest on cywilem, czy tzw. mundurowym, jak również każdego cudzoziemca znajdującego się na terenie Polski legalnie bądź nie. Zaznaczę od razu, że nawet ci, którzy na polskim terytorium znaleźli się nielegalnie, powinni liczyć na to, że polskie służby i polscy żołnierze szanować będą prawa, jakie im – imigrantom – nadaje polska konstytucja i międzynarodowe deklaracje, jakie Polska podpisała.

W żadnym słowie mojego felietonu nie wybrzmiewa przekonanie, że nie doceniam wysiłku tych, którzy chronią naszej granicy lub, że uważam, iż nie powinna być ona chroniona. Prosty przekaz w nim zawarty zdawał mi się być zrozumiałym dla wszystkich, lecz okazało się, że nie, ponieważ nic z niego nie zrozumiał pan J.J.Pilchowski, który uznał, że musi publicznie dać odpór moim „emocjonikom”, jak to raczył prześmiesznie (w swym mniemaniu) nazwać.Treść jego enuncjacji wskazuje, że nie przywiązuje specjalnej wagi do tego, co czyta, ponieważ zajęty i przejęty jest tylko tym, co sam pisze. A pisze niestety nieprawdę, którą przemyca, cytując niewielki tylko fragmencik z mojego tekstu, przez co udowadnia, iż pozostałej treści absolutnie nie zrozumiał. Otóż szanowny panie J.J.Pilchowski, informacja, że wspomniani przeze mnie „zamaskowani cywile z bronią” to funkcjonariusze operacyjni Straży Granicznej, którzy „w sposób niejawny wspierają oficjalne działania SG na tym terenie”, pochodzi z oficjalnego komunikatu rzeczniczki Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej. Natomiast to, w co to ta grupa operacyjna była ubrana i czym maskowali twarze jej członkowie, opisali dziennikarze, którzy rozmawiali z ludźmi mającymi z tymi panami bezpośredni i niezbyt przyjemny kontakt. I byli to obywatele Rzeczpospolitej, co podaję dla jasności sprawy. Ale wygląda na to, że pan Pilchowski korzysta jedynie z informacji podawanych przez wydział propagandy TVP Jacka Kurskiego, przez co o takich wydarzeniach, zwyczajnie chyba nie wie. Nie moja to sprawa, co ogląda i czyta, jednakże zmuszony jestem stwierdzić, że umiejętność czytania nie zawsze jest tożsama z umiejętnością zrozumienia tego, co się przeczytało.

I dlatego mało mnie interesuje, co o „ojkofobii” wyczytał w książce Edwarda Saida, bo zdaje się, że nic z tego również nie zrozumiał. Natomiast ja zrozumiałem jedno, a mianowicie to, że gdyby rzeczony E. Said, narodowości palestyńskiej (obywatel USA), z jakichś istotnych dla siebie powodów znalazł by się na polsko-białoruskiej granicy, strzeżonej przez polskich pograniczników, to zapewne J.J. Pilchowski przyklasnąłby radośnie z aprobatą, gdyby ci pogranicznicy wywieźli go do lasu i na mrozie pozostawili na pastwę losu. Bo przecież to tylko jakiś „ciapaty”, jak imigrantów lubią nazywać jego ideologiczni pobratymcy i niestety, żołnierze tej granicy strzegący. Wiem, że by tak przyklasnął, ponieważ dumnie deklaruje, że w 100% popiera „sposób w jaki naszą granicę bronią nasi funkcjonariusze i żołnierze”. Wierzę mu, ponieważ jestem całkowicie przekonany, iż nie wie, że ci żołnierze i funkcjonariusz SG realizując klepniętą przez A. Dudę zasadę tzw. push-backu, dopuszczają się (w imieniu państwa polskiego) zbrodni przeciwko ludzkości, wskazanej w art. 7 ust. 1 lit. d (jak deportacja) Statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego. Wierzę mu, ponieważ wygląda na to, że mocno „obcych” nie lubi, a już osobliwie Żydów. Aby ktoś nie pomyślał, że zmyślam, przytoczę fragmenty jego publicznej wypowiedzi z 11.11.2020, jakie znalazłem na jednym z wałbrzyskich portali społecznościowych : Synagogi nie odbudowano gdyż jak wiemy Żydzi są patologicznie chciwi i czekają kiedy zostanie odbudowana za pieniądze katolików.(…) Żydzi stosują tą samą sztuczkę którą stosowało SB. (…) Jest niestety tak, że wielu ludziom trudno jest przyjąć i zrozumieć to, że Żydzi są naszymi wrogami” (pisownia oryginalna-JB). Dla mnie są to słowa jawnie ocierające się o art. 256 § 1 k.k. Proszę też J.J.Pilchowskiego, aby swe „mądrości” na temat „ojkofobii”, mówiąc kolokwialnie, łaskawie w buty sobie włożył, bo nie takich jak on nauczycieli miałem.

No cóż, jest jak jest i muszę pogodzić się z tym, że J.J.Pilchowski zrobi wszystko, aby Polska była prawdziwie suwerenna i zrzuciła z siebie brukselską okupację, aby już nikt i nigdy w obcych językach nie mówił nam, co mamy robić.

Dziwny człowiek” Janusz Bogumił „Bartek” Bartkiewicz