1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

 Oburzenie wielkie podniosło się na prawicy z powodu takiego, że Czarzasty śmiał w prywatnej rozmowie powiedzieć do wicemarszałek Senatu Gabrieli Morawskiej-Staneckiej, że ją ponoć „odstrzeli” za to, iż łazi po redakcjach i język przeciw Lewicy strzępi. Wszyscy nagle zapłonęli świętym oburzeniem (zwłaszcza media wspierające PO), w tym spora grupa osób publicznych oficjalnie uznających się za przedstawicieli Lewicy i wspólnymi siłami raz jeszcze pokazali Lewicę, jako formację składającą się z chamów i prostaków, którzy o niczym innym nie marzą, jak tyko o tym, aby z PiS-em stworzyć koalicję i dorwać się do władzy. Strasznie fałszywa to nuta.

Po pierwsze, telefoniczna rozmowa między Czarzastym a panią Morawską-Stanecką miała charakter prywatny i na światło dzienne została przez nią wywleczona, kiedy użaliła się nad swoim losem na łamach „Gazety Wyborczej”, którą widać uznaje za gazetę, dbającą przede wszystkim o dobrostan całej polskiej lewicy. Dlatego więc, zamiast postawić sprawę na forum własnego klubu parlamentarnego, poszła wypłakać się do Adama Michnika, który jak wiadomo wielkim fanem Lewicy, a zwłaszcza SLD, nie jest.

Z Włodzimierzem Czarzastym nie znam się i rozmawiałem z nim tylko jeden raz w życiu i była to również rozmowa telefoniczna. Prosiłem go o pomoc w organizowanym przeze mnie i kilku kolegów spotkaniu z politykami i ważnymi osobami publicznymi, w sprawie bandyckiej ustawy PiS (wcześniej PO,PSL i PiS), która pozbawiła mundurowych funkcjonariuszy III RP należnych im emerytur i rent, za to tylko, że mieli chociażby jedynie fragmentaryczny okres służby w strukturach Służby Bezpieczeństwa PRL. Funkcjonariuszy, którzy po pozytywnej weryfikacji, zostali ponownie przyjęci do służby dla III RP i jej obywateli. Dlatego wiem, w jaki sposób W. Czarzasty rozmawia przez telefon i to nawet z niezeznaną sobie osobą, o której jednak wiedział, że „serce ma po lewej stronie”.

Być może ta ideowa więź powoduje, że w przypadku takich rozmów odrzuca wszelkie „burżuazyjne konwenanse”. Zresztą nie tylko on, na co dowodnie wskazują tzw. taśmy z tajemnie nagranymi rozmowami wielu znanych polityków prawicy (PO, PiS, PSL), których rynsztokowy język aż tak nie oburzył nieprzychylnych Lewicy wszelkich prawicowych mediów, wśród których prym wodzi amerykańska stacja telewizyjna TVN, a zwłaszcza redakcja programów publicystycznych TVN24. Stacja, która bez przerwy zarzuca telewizji rządowej (właściwie to telewizji pisowskiej) manipulacyjny charakter jej przekazu i publicystyki. No cóż, przyganiał kocioł garnkowi. Żadnego oburzenia nie wywołał więc język manifestującej przeciw rządzącym przez wiele dni młodzieży, a masowo wykrzykiwane i wyśpiewywane wulgaryzmy, były aż do znudzenia w tejże telewizji, bez tzw. wypikania, emitowane jako słuszny głos sprzeciwu. Chyba wszyscy pamiętają główne hasło tamtych dni (z którym się zgadzam), prezentowane też w postaci ośmiu gwiazdek.

I wszyscy nagle zapomnieli o tym, że istnieje art. 141 kodeksu wykroczeń, który zakazuje używania w przestrzeni publicznej nieprzyzwoitych ogłoszeń, napisów, rysunków i słów. A ileż to nasłuchałem się o tym, że prawa muszą przestrzegać wszyscy, że dla jego łamania nie ma żadnego wytłumaczenia, że kto nie szanuje prawa, ten nie szanuje własnego państwa i jego obywateli. Wygląda na to, że znów wg Platformy Lewicy można mniej i dlatego z tak wielką zajadłością ludzie i media reprezentujący lub wspierający jej środowisko, rzuciły się na Czarzastego, który zapewne używając skrótu myślowego, oznajmił pani wicemarszałek senatu, że ją „odstrzeli” za to, że „łazi po mediach”, co oczywiście odnosiło się do tych nieprzychylnych Lewicy redakcji prasowych i telewizyjnych.

Ja mu się nie dziwię, albowiem pani ta, formalnie należąca do klubu parlamentarnego Lewicy, przez SLD wystawiona jako kandydatka do senatu i mająca Lewicę w tymże organie reprezentować, w wiadomych redakcjach psy na Lewicę wiesza, czego np. dowodem może być jej rozmowa z 4 maja w radiowej stacji RMF FM. Wynikało z niej, że ona z Lewicą nie ma praktycznie nic wspólnego, bo stanowi „jedność z marszałkiem Grodzkim i kolegami z Platformy Obywatelskiej”. Nie ma też nic wspólnego ze stanowiskiem Lewicy w sprawie unijnego Funduszu Odbudowy, która na ten temat prowadziła z PiS ważne rozmowy (a na tym przecież polityka polega), w efekcie czego poparła w sejmie ratyfikację tego Funduszu. Lewica postąpiła tak, ponieważ Polska nie mogła się wyrzec olbrzymiego finansowego wsparcia, jakie UE zaproponowała swoim członkom.

Wygląda na to, że gdyby owa pani była w sejmie, to głosowałaby razem z PO za od odrzuceniem tych unijnych pieniędzy (przypomnę, że chodzi o setki miliardów zł.), albowiem wstrzymanie się od głosu, jest de facto głosowaniem przeciwko. Nie sądzę, aby senat – gdzie w zasadzie rządzi PO - przyjętą głosami PiS, Porozumienia, PSL i SLD ustawę odrzucił. Tym samym Platforma ustawi się jako koalicjantka Prawa i Sprawiedliwości, o co wielkie pretensje miała do Lewicy, obrzucając ją najgorszymi epitetami, w tym haniebnymi słowami Radosława Sikorskiego, przyrównujące to sejmowe wydarzenie do Paktu Ribbentrop – Mołotow.

Nie dziwię się więc, że w prywatnej rozmowie Włodzimierza Czarzastego po prostu poniosło i użył tego „nieszczęśliwego” określenia, w istocie rzeczy lapidarnie informując, w niezbyt co prawda wyszukany sposób, że za to latanie po „wrogich” mediach (krytykowanie Lewicy) może spotkać się z zdecydowaną reakcją władz tego ugrupowania. Tym bardziej, że narracja Platformy udzieliła się zbyt wielu członkom i zwolennikom Lewicy oraz osobom zawsze z lewicą kojarzonych, tak jak np. Leszkowi Millerowi, który z osobistych, a więc politycznie niskich pobudek, wykorzystuje każdą możliwość (w TVN24 i nie tylko), aby Czarzastemu i Nowej Lewicy dołożyć. Dla mnie L. Miller, którego zawsze broniłem, stał się postacią odrażającą (tak jak Aleksandra Jakubowska, czy Magdalena Ogórek), która kosztem Lewicy chce załatwić swoje osobiste porachunki.

W sprawie tej Lewica wydała oświadczenie, że nie akceptuje żadnych form przemocy. Zarówno werbalnej, jak i niewerbalnej, i że są to zachowania sprzeczne z jej wartościami. Hola hola drodzy lewicowcy, czyście się za bardzo nie zapędzili? O jakiej przemocy prawicie? Czy naprawdę myślicie, że wasz szef i kolega chce naprawdę ową panią senator zastrzelić? Naprawdę nie przyszło wam do głowy, że to określenie dotyczy tak prozaicznej sprawy, jak partyjne zdyscyplinowanie? Sami dajecie się prawicy ustawić na strzelnicy, aby to ona właśnie was mogła odstrzelić. Oczywiście w sensie politycznym. Przestańcie być polityczną dzieciarnią, bo jak całkowicie SLD zdeprecjonujecie w oczach wyborców, po przyszłych wyborach w sejmie nawet zapach po was nie zostanie.

Na pewno zaraz ktoś, w ślad za „Wyborczą” i TVN24, odezwie się, że jednak była to rozmowa z kobietą, wobec czego powinna mieć charakter dżentelmeński. Być może, ale nie koniecznie, albowiem polska lewica jest programowo feministyczna, a więc mężczyzn i kobiety traktuje jednako. Nie mogą się zatem miłe panie z Lewicy, jak i z środowisk tzw. demokratycznej opozycji, domagać jakichkolwiek szczególnych praw dla kobiet, bo tym samym zaprzeczają hasłom, które tak pompatycznie same głoszą. A o faktycznej równości pomiędzy paniami i panami niech świadczą bluzgi, jakie z nadobnych usteczek padają, kiedy panie są przekonane, że nikt ich nie słyszy, albo, że wymieniają się różnymi opinaniami tylko w swoim gronie. Przypomnę więc, że W. Czarzasty w rozmowie z Gabrielą Morawską - Stanecką słów bluźnierczych nie używał. Tak jak i Marek Dyduch, który rozmawiając w TVN24 z posłanką prawicy Barbarą Nowacką, użył określenia, że trajkoce. No cóż, powiedział prawdę, owe trajkotanie (nie ma w tym słowie niczego obraźliwego) jest jej jakby „znakiem rozpoznawczym”, o czym może przekonać się każdy, kto ogląda programy publicystyczne z jej udziałem. O co więc ten cały zgiełk? Ja wiem. Chodzi o to, aby Lewicę w oczach Polaków zgonić w możliwie największym stopniu.

PS.

Za tydzień przedstawię swoje rozważania, dotyczącego braku odpowiedzialności i poczucia honoru polskich polityków, którzy według NIK w czasie sprawowania władzy dopuścili się przestępstw i nie uważają za stosowne, aby się honorowo podać do dymisji.