1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

  Cieszyły się polityczne tuzy PiS, że na Marszu Niepodległości było 250 tys ludzi, którzy w ten sposób wyrazili radość z odzyskania przed 100 laty własnego suwerennego państwa. Cieszyli się, ponieważ uznali, że ta masowa obecność jest wyrazem poparcia ICH polityki, zarówno w wymiarze krajowym, jak i międzynarodowym. Ciekaw jestem bardzo, czy ci wszyscy, którzy przyszli na ten marsz, identyfikują się z patriotami z PiS, którzy na następne 100-lecie zafundowali Polakom największą od 1918 roku aferę, związaną z ujawnieniem mafijnego charakteru rządów sprawowanych przez szczerych polskich patriotów spod znaku Prawa i Sprawiedliwości.

Zastanawiam się, czy ci ludzie, którzy wprowadzili „dojną zmianę” (jak opowiadał Duda) i ci, którzy ją wykorzystują i doją państwo, i Polaków gdzie się da, jak się da i kiedy się da, wiedzą w ogóle, co to jest patriotyzm? Zdaje się, że jeżeli nawet teoretycznie wiedzą, to w praktyce mają to w swojej pisowskiej dupie (sorry, ale poniosło mnie).

I nawet jeżeli aferę KNF ziobrowe służby zamiotą pod dywanem, to niech im się nie wydaje, że za to nie odpowiedzą. Odpowiedzą i to tak, że im majtki pospadają.

O tym, kto naprawdę walczył z zaborcami o wyzwolenie Polski spod zaborów, piszę w felietonie Niepodległość przyszła do nas sama – post scriptum – opublikowanym w tygodniku DB 2010 nr 43 z 22 listopada br. - w załączniku.