Janusz "Bartek" Bartkiewicz

TRYBUNA MYŚLI NIESKRĘPOWANEJ

poniedziałek, 17 lipiec 2023 13:27

Czy miałem rację? Wątek neonazistów w "kudowskim" procesie

  •  
Oceń artykuł
(25 głosów)

   W dzisiejszej internetowej odsłonie Gazety Wyborczej znalazłem ciekawy artykuł red. Agnieszki Dobkiewicz, który tu prezentuję w całości. W jego treści znajduje się kilka informacji, które – gdyby się potwierdziły – pozwalają mi na ograniczone (jeszcze) poczucie satysfakcji.

Bo niepodważalnym faktem jest, że od 2002 roku forsowałem moją wersję zabójstwa, w której sprawcy wywodzili się z kręgu neonazistów. Nie tylko polskich. Realizowałem ją bez żadnego wsparcia ze strony kierownictwa KWP we Wrocławiu oraz Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, I kiedy doszedłem do niezwykle ciekawych ustaleń (w tym i personalnych), nagle z Wrocławia przyszło polecenie zakończenia rozpracowania i złożenia akt do archiwum. Polecenie mimo wielu oporów zrealizowałem w połowie marca 2003 roku.

W opublikowanym artykule red. Agnieszka Dobkiewicz popełniła kilka błędów, wprawdzie nieistotnych, ale wymagających sprostowania.

Otóż zakończone umorzeniem w 1998 roku śledztwo do chwili obecnej nie zostało podjęte, a prowadzone w okresie 1998-2003 działania miały charakter operacyjny co oznacza że nie odbywały się pod nadzorem prokuratury. Broń na posesji Marka P. ujawnili policjanci z KWP we Wrocławiu i Kudowy w trakcie realizacji „sprawy narkotykowej” i funkcjonariusze z Krakowa oraz prokurator Krupiński nie mieli z tym nic wspólnego. Broni z której strzelano na Narożniku do dnia dzisiejszego nie znaleziono.

Wątek neonazistów jest wg mnie w dalszym ciągu wart szczegółowego sprawdzenia, chociażby z tego względu, że z informacji jakie mi przekazano wynika, iż Marek P., Dariusz Z. i zastrzelony wraz z żoną Mieczysław S. (ojciec Julianny S.) znali się i to bardzo blisko. Mieczysław S. w swoim afrykańskim okresie był najemnikiem, przez co spotkał się z wyraźnie manifestowanym ostracyzmem niektórych członków jego rodziny. Ponadto wszystkich trzech łączyła fascynacja bronią palną.

Nie wiem czy Dariusza Z. można kojarzyć z środowiskami neonazistów, ale jeżeli wierzyć Karolinie Z. to informacja o jego kontaktach z przestępcami oraz wiedzy o działaniu na tym terenie grup neonazistowskich, moją od lat znaną wersję stawia w zupełnie innym świetle.

29 września 2020 roku na mojej stronie napisałem:

Wszystko wskazuje na to, – nawet ostatnio pozyskane przeze mnie informacje – że jeden z zatrzymanych w Trzebieszowicach mężczyzn, miał co najmniej dosyć bliski kontakt z osobami mogącymi być sprawcami. O ile osobiście w zabójstwie tym nie brał udziału. Bo i takie poszlaki są mi znane. Ponadto, w związku z jego osobą nie przychodzi mi do głowy żaden inny motyw jak ten, którym zajmowałem się w latach 2001-2003, a który wyewoluował z wersji krypt. „Neonaziści”, aczkolwiek z tym wątkiem mógł mieć tylko pośredni związek. Uzyskane przeze mnie w latach 2010-2020 (w tym zwłaszcza te uzyskane we wrześniu tego roku) informacje, mocno uzasadniają moją ostatnią wersję opracowaną w latach 2001-2003, którą musiałem zakończyć „bez zakończenia” z uwagi na wyraźne polecenie służbowe, jakie otrzymałem w marcu 2003 roku.”

* * *

Wyborcza.pl

Wałbrzych

17.07.2023

https://walbrzych.wyborcza.pl/walbrzych/7,178336,29907129,zabojstwo-pary-studentow-w-gorach-stolowych-archiwum-x-ma.html

Agnieszka Dobkiewicz

Zabójstwo pary studentów w Górach Stołowych na Narożniku. Archiwum X sprawdza nowe wątki niewyjaśnionej od 26 lat zbrodni Śledztwo to umarzano, to wznawiano. Ostatecznie jednak mordu nie wyjaśniono.

Broń w Trzebieszowicach

Na przełomie 2019 i 2020 roku sprawę przejął wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Krakowie, nazywany w mediach Archiwum X. Wykonujący na jego zlecenie czynności operacyjne funkcjonariusze kryminalni z KWP w Krakowie niebawem pojawili się w okolicach Narożnika.

W lipcu 2020 w leżących 40 kilometrów dalej Trzebieszowicach na posesji Marka P. odnaleźli skład broni, a w nim 39 sztuk różnego rodzaju i kalibru oraz 3 tysiące sztuk amunicji i pół kilograma czarnego prochu. Mieli podejrzenie, że wśród tej broni jest pistolet, z którego zastrzelono Annę i Roberta w 1997 roku. Ostatecznie jednak wykonane badania tego nie potwierdziły.

20. rocznica zabójstwa w górach. Tajemnicza śmierć studentów

Zeznania morderczyni rzucają nowe światło

Ale nowe informacje na temat osób zamieszanych w zabójstwo pary studentów pojawiły się w zeznaniach 19-letniej Karoliny Z. , która w kwietniu 2022 roku została zatrzymana i współoskarżona o zabójstwo starszego małżeństwa w Kudowie-Zdroju.

Gdy ją zatrzymano, zaczęła mówić. Najpierw przyznała się do współudziału w zbrodni w Kudowie-Zdroju. Ujawniła też, że broń, z której wspólnie z Julianną S. zamordowały jej rodziców, miały od Dariusza Z., który dodatkowo pomógł im w szkoleniu, w jej ukrywaniu i organizowaniu zbrodni.

Śledczy przeszukali więc miejsca, z którymi mężczyzna był związany. Znaleźli w nich m.in. pistolet Skorpion, z którego kobiety zastrzeliły rodziców Julianny.

Jak ustaliła "Wyborcza", szef Archiwum X, prokurator Piotr Krupiński, podejrzewał, że z którejś ze znalezionych u Dariusza Z. broni zastrzelono studentów na Narożniku w 1997 roku. Wiemy też, że na początku maja zażądał wydania przez Dariusza Z. kilkudziesięciu przedmiotów, które są sprawdzane pod kątem powiązania ich ze zbrodnią pary studentów.

Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna był typowany na zabójcę właśnie po zeznaniach Karoliny Z., która ujawniła, że miał on dostęp do broni oraz kontakty z grupami przestępczymi.

Jak na razie jednak żaden z przedmiotów Dariusza Z. nie został powiązany z zabójstwem Anny i Roberta 23 lata temu.

Kim jest Marek P.?

Ale z zeznań Karoliny Z. wyłonił się kolejny wątek sprawy Narożnika. Opowiedziała, że jej dotychczasowa przyjaciółka Julianna S., z którą zabiły jej rodziców, od lat zna się z właścicielem stadniny koni Markiem P.

To u niego właśnie Archiwum X znalazło w lipcu 2020 r. skład broni, amunicji i fabryczkę amfetaminy.

Anna Kembrowska i Robert Odżga zginęli w sierpniu 1997 roku. Teraz policja znalazła broń, z której ich zastrzelono.

Z zeznań Karoliny śledczy dowiedzieli się, że gdy Marka P. wówczas aresztowała policja, to jego znajomi zdołali przewieźć właśnie do Julianny jego rzeczy, w tym meble, w których schowane były między innymi broń i laptop. I że Julianna miała znaleźć w szafkach w sumie dwa pistolety i wiatrówkę. – Policja nie znalazła wtedy wszystkiego – zeznała Karolina Z. – Część broni ukryto też gdzieś w Konradowie, prawdopodobnie u byłej żony Marka P.

Opowiadała też, że Julianna była przekonana, iż Marek szybko nie wyjdzie na wolność, dlatego rozporządziła się rzeczami wg własnego uznania.

Podobne zeznawał Dariusz Z. - Dowiedziałem się, że Julianna coś zrobiła z jego rzeczami, które ukradła - powiedział śledczym. 11 lipca potwierdził to i uzupełnił przed świdnickim sądem podczas procesu o zabójstwo starszego małżeństwa z Kudowy. Karolina zeznawała w sądzie, że Julianna sprzedała przedmioty Marka P., nie spodziewając się, że wyjedzie z więzienia. – Mówiła, że po tym, co u niego znaleziono, nie miał prawa wyjść – powiedziała sądowi Karolina Z.

Wątek neonazistów na Narożniku

Opowiedziała też, że w jej rozmowach z Dariuszem i Julianną pojawił się temat dawnego morderstwa na studentach w Górach Stołowych. Karolinie Julianna już wcześniej miała powiedziała, że zabójcą jest Marek P. – Ale Darek podczas tej rozmowy zaprzeczył, że nie Marek P., tylko właśnie grupa – mówiła.

Dodała, że wg Dariusza działały wówczas w okolicy dwie grupy neonazistowskie.

Te zeznania są ciekawe, bo pokrywają się z ustaleniami, których dokonano po wznowieniu śledztwa w sprawie Narożnika w 2003 roku. Wtedy emerytowany już dziś policjant Janusz Bartkiewicz, który od początku prowadził tę sprawę, powiązał zabójstwo z grupami neonazistowskimi, które w okolicy miały organizować swoje zloty. Gdy śledztwo ponownie umorzono, to nikt więcej tego wątku nie zbadał.

 Śledztwo trwa

Śledztwo w sprawie zabójstwa na Narożniku nadal prowadzi Archiwum X. Część akt ze sprawy zabójstwa starszego małżeństwa w Kudowie-Zdroju została do (JB- raczej „z”) niego wyłączona i nie jest dostępna. „Wyborcza" pytała o to prokuratora Pawła Krupińskiego, który obie sprawy prowadzi, ale zasłonił się dobrem śledztwa.

ZOBACZ TEŻ: Archiwum X najechało na dom emerytowanego policjanta, który jako dziennikarz od lat badał sprawę zabójstwa pary studentów na Narożniku w Górach Stołowych

Wiemy, że do śledztwa ws. Narożnika przekazano sporą część zabezpieczonych podczas wyjaśniania zabójstwa w Kudowie-Zdroju dowodów rzeczowych. Oraz że od czasu złożenia zeznań przez Karolinę Z. u Marka P., który przebywał na wolności, już co najmniej dwukrotnie dokonywano przeszukiwań.

W maju zatrzymano u niego między innymi dokumentację, telefony, laptopy. Ponownie policja pojawiła się w Trzebieszowicach w grudniu 2022 roku. Wtedy zatrzymano dużo więcej przedmiotów. Między innymi pistolet Walter, kolejne telefony, aparat fotograficzny Nikon czy klisze fotograficzne. To pokazuje, że śledczy ciągle czegoś szukają i badają wątek śledztwa, który z zabójstwem studentów na Narożniku łączy też Marka P. i grupy neonazistów, z którymi miałby mieć kontakt.

19.07.2023 - Post scriptum

Specyfika procesu sądowego jest tego rodzaju, że osoba oskarżona lub świadek oraz biegły przed sądem wyjaśnia lub zeznaje to, co już wcześniej powiedział na tzw. protokół podczas przesłuchania prowadzonego przez policjantów lub prokuratora w trakcie śledztwa.

Tak więc dla postronnego obserwatora procesu (w tym dziennikarza) wyjaśnienia Karoliny Z. mogą się zdawać czymś zaskakującym, ale nie dla policjantów i prokuratora, którzy prawie przez rok ją „maglowali” i na 100% o tych ewentualnych związkach i kontaktach z grupami neonazistowskimi im (a być może i Dariusz Z. również) opowiadała. Jeżeli więc zarzuty postawione Dariuszowi Z. dotyczą jedynie sprawy związanej z zabójstwem rodziców Julianny S., to oznacza, że krakowskim archeologom zbrodni nie udało się powiązać go (jak i Marka D. z Trzebieszowic) z zabójstwem studentów na Narożniku.

Osobiście tego żałuję, ale nie można powiązać spraw, które w rzeczywistości ze sobą się nie wiążą, aczkolwiek wykluczyć nie można, że jak ktoś chce koniecznie psa uderzyć to i kija znajdzie. Tak jak np. w sprawie „Skóry” z Krakowa.

To co napisałem absolutnie nie przeczy temu, że przedstawiona przeze mnie w latach 2001-2003 wersja o neonazistach była i jest jedyną wersją, która oparta jest na wyraźnie wskazanym motywie działania sprawców.

 

2572472