76 lat temu - 22 lipca 1944 roku - ogłoszony został tzw. Manifest Lipcowy czyli Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego.

Akt ten stał się kamieniem węgielnym ustroju, na którym oparta była Polska Rzeczpospolita Ludowa.

Na jego podstawie przeprowadzono w Polsce reformę rolną likwidującą klasę bezrolnych chłopów wyzyskiwanych przez właścicieli mniejszych i większych folwarków.

Przeprowadzono upaństwowienie wszystkich (powyżej 50 zatrudnionych) zakładów produkcyjnych i innych przedsiębiorstw, likwidując w ten sposób problem bezrobocia i gwarantując wszystkim zatrudnionym bezpieczeństwo socjalne.

Przeprowadzono elektryfikację kraju i likwidację analfabetyzmu.

W 1990 roku robotnicy z wielkich państwowych zakładów pracy zapragnęli kapitalizmu, dzięki czemu szybciutko zakłady te zostały zlikwidowane, a robotnicy ci i ich dzieci oraz wnukowie, mogą pławić się na umowach śmieciowych, cieszyć się faktyczną likwidacją prawa pracy i stać w kolejce po 500+ oraz inne ochłapy. W tym czasie dzieci i wnukowie wyzwolonego Manifestem Lipcowym chłopstwa, biorą na rękę po kilka tysięcy zł dziennie, zajmując najprzeróżniejsze państwowe synekury, albo udając wielkich polityków, robią wszystko, aby ojczyznę dojną dalej bezproblemowo doić.

Najśmieszniejsze jest to, że wspomniani robotnicy z czasów PRL, obalili ten ustrój, a ich następcy dzisiaj robią wszystko, aby go przywrócić. Ale tylko w warstwie politycznej, czyli:

- Konstytucja ma być tylko świstkiem zadrukowanego papieru - jak w PRL

- niepodzielnie rządzi szef jedynie słusznej partii politycznej - jak w PRL

- rząd jest tylko bezwolnym wykonawcą rządzącego szefa partii politycznej - jak w PRL

- prezydent w zasadzie nie ma nic do gadania - jak w PRL zbiorowy prezydent w postaci Rady Państwa

- Telewizja i Radio stanowią tuby propagandowe partyjnej polityki - jak w PRL

- Policja, wojsko, prokuratura i sądy - realizują jedynie wytyczne płynące z siedziby rządzącej jedynie słusznej partii politycznej - jak w PRL

Jedyne, co jest inne niż w PRL, to pozycja Kościoła, który obecnie stanowi jedną nogę tego jednowładztwa szefa jedynej słusznej partii.

Zastanawiam się, po kiego było żreć tę żabę?

Napisz komentarz (1 Komentarz)

 KANDYDAT POTRAKTOWAŁ DZIŚ SWYCH WAŁBRZYSKICH ZWOLENNIKÓW JAK PRZYGŁUPÓW, ALE REAKCJA WIWATUJĄCYCH POKAZAŁA, ŻE JEGO OCENA BYŁA NADZWYCZAJ CELNA.

Łysiejący tonsurowo kandydat na prezydenta zawitał dziś do Wałbrzycha i przez jakiś czas dudlił do zebranych wokół siebie swych wałbrzyskich zwolenników. Nie wiem ilu ich było, bo nie chciało mi się dla tego pana z domu wychodzić, a leniwy lub słabo wyszkolony kamerzysta, potrafił obsłuchiwać kamerę ustawioną jeno na wprost. 

Na szczęście wiem, że w Wałbrzychu miłośnik amerykańskiego Trumpa, który być może w listopadzie swe wybory przegra, w Wałbrzychu przegrał. 

Obejrzałem więc to widowisko w TVN24, do której bał się udać na debatę, bo tam w odróżnieniu od TVP, nikt by mu pytań nie ustawiał i podpowiedzi nie pisał. Ponieważ była to relacja na żywo, to wszystko, co w Wałbrzychu dudlil, nie mogło być przez nikogo zniekształcone i wyrwane z kontekstu, a ja to wszystko sobie nagrałem. Więc w razie czego, dowody mam nie do obalenia. 

Ale ad rem, jak po łacinie mawiali starożytni Rzymianie. 

Przyznam szczerze, że po tym jak dudlenie dobiegło końca, zdałem sobie sprawę, że w pamięci pozostanie mi tylko widoczek kiwającej się głowy kandydata, co jakoś tak skojarzyło się mi z kiwającą się głową popularnego za PRL gadżetu w postaci psa, stawianego na tylnej półce samochodu. Rzecz w tym, że ten sztuczny pies kiwał głową tylko wtedy, kiedy samochód jechał, na co on sam nie miał żadnego wpływu. 

I tak mi przyszło do głowy, że kandydat wciąż na wiecach tak swą głową kiwa tylko dlatego, że silniki włączył ktoś inny. Ktoś, kto jest faktycznym kierowcą tego pojazdu. Zresztą dowód na to dał sam kandydat, który przemawiając do swoich zwolenników, myślał, że jest na wiecu wyborczym do parlamentu i zagrzewa do głosowania na PiS, aby mógł wybory wygrać i w Polsce rządzić. Bo sam żadnego własnego pomysłu na prezydenturę nie przedstawiał, tylko się na mityczne sukcesy rządu bez przerwy powoływał. 

Jedyne na co się we własnym imieniu zdobył, to było potraktowanie wałbrzyszan jak zwykłych półgłówków, którym opowiadał o tym, że to on prowadzi politykę, że to on jest ojcem wszystkich sukcesów, którzy wszyscy Polacy od 2015 roku doświadczyli. Tak jakby Polacy nie wie wdzieli, skąd się wzięła ksywa „Adrian” bądź „Długopis”. Żenada. 

Ba, z tego dudlenia wynikało, że to dzięki niemu rozpoczęły się w Wałbrzychu wielkie inwestycje drogowe oraz odbudowa pięknego dworca na Szczawienku, że to jego zasługa. Nie wiem, czy to cyniczne kłamstwa, czy intelektualne niedostatki. Bo przecież w Wałbrzychu nie prezydent z PiS, tylko z Platformy rządzi i to już drugą kadencję, którą wygrał bez żadnego trudu, uzyskując takie poparcie, o jakim tenże kandydat z coraz bardziej widoczną tonsurą, może jedynie sobie pomarzyć. Przypomnę, że prezydent Roman Szełemej w 2018 roku już w pierwszej turze wygrał poparciem 84,49% głosów. I wszystko to,co się dobrego w mieście dzieje, jest jego a nie tegoż kandydata zasługą. 

Ale najbardziej zaskoczył mnie dudleniem historycznym, kiedy klaszczącym i skandującym zwolennikom opowiadał o tym, jak to w czasach, kiedy Polska odbudowywała swą niepodległość i świetność, to wałbrzyscy górnicy stali w pierwszym rzędzie budowniczych lepszej przyszłości. Zapomniał jednak powiedzieć, że tę Polskę odbudowywali wprawdzie wszyscy Polacy, ale pod rządami PZPR i wszystkich rządów z czasów PRL. A to, co zbudowali, zostało za grosze oddane lub zrujnowane, jak stadion wałbrzyskiego klubu „Górnik” na Nowym Mieście, o którym też wspominał. Tylko, że nie powiedział również, że to staraniem wałbrzyskich, a więc nie pisowskich władz, stadion ten zostanie przywrócony do stanu dawnej świetności 

Przypomniał, że to górnicy stali się ofiarami gospodarczej rewolucji po 1990 roku, kiedy pozostawiono ich bez pracy, a w Wałbrzychu zniszczono nie tylko kopalnie, ale też cały przemysł. I ani słowa o tym, że do likwidacji górniczych miejsc pracy przyczynili się przedstawiciele wałbrzyskiej „Solidarności” brylującej wówczas w sejmie i Senacie. Organizacji, której przedstawiciel z siwymi włosami i brodą (obecny radny PiS) stał za plecami kandydata. Stał i się ze wstydu nie spalił. Było to możliwe, bo ONI wstydu nie znają. 

Przypomniał wałbrzyszanom, że został odebrany im status wojewódzki i nie dziwię się, że nie wspominał, kto tego dokonał. Bo było to sztandarowe dzieło solidarnościowego rządu AWS kierowanego przez premiera Buzka, sterowanego z tylnego siedzenia przez przewodniczącego AWS Krzaklewskiego. Takiego samego sternika, jakim jest dziś faktyczny nieformalny władca Polski, sterujący wszystkimi poczynaniami bezwolnego kandydata. 

Ale było w tym dudlenie coś, co i ja bardzo mocno podkreślam. Otóż kandydat wydudlił coś, z czego wynikało, że jednak żadnej okupacji Polski w latach po 1945 roku nie było, bo walka o jej niepodległość prowadzona była RÓWNIEŻ z na zachodnich frontach II wojny światowej.

Podkreślam słowo RÓWNIEŻ – jest ono bardzo ważne, bo niepodległość dla Polski w 1945 roku przyszła właśnie ze wschodu, chociaż na zachodzie RÓWNIEŻ walczyli polscy żołnierze, pod polską flagą.

Napisz komentarz (2 Komentarze)

   Tak trochę z ciekawości, obejrzałem spory fragment (ok. 10 minut) na TVN24 wiecu wyborczego Dudy w Stargardzie. Ręce i szczęka opadają, kiedy się tych bezczelnych kłamstw słucha. A włosy stają dęba z przerażenia, kiedy ludzie te brednie i kłamstwa przyjmują z zachwytem i wprost z uwielbieniem.

Ale na początek chciałbym temu doktorowi prawa z UJ przypomnieć, że po polsku nie mówi się „miętkie” tylko „miękkie” ani też nie mówi się „czeba” tylko „trzeba”. Jak ktoś chce być reprezentantem Polski, to MUSI umieć publicznie po polsku mówić poprawnie. Te wszystkie „miętkie” i „czeba” niech sobie zachowa do nocnych rozmów z „Leśnym Ruchadłem”, gdy szanowna małżonka jego śpi snem (nie)spokojnym.

Na wiecu tym zachwycał się obecnym wyglądem tego miasta, co według niego jest zasługą mieszkańców. Hmmmm …. czyli co? Mieszkańcy chwycili kielnie, pędzle, młoty i kilofy i upiększyli to miasto pracując dnie i noce bez przerwy?

Absolwent UJ i doktor prawa udaje, że nie wie, iż od kilku lat miastem rządzi Rafał Zając, który w wyborach 2018 zdobył 84% głosów, a jego konkurent PiS tylko 11%. Ale to temu powszechnie znanemu z obchodzenie prawdy absolwentowi UJ przez gardło nie przechodzi, tylko dalej te swoje dyrdymały prawi. Prawi o tym, że nie tylko współcześni o miasta dbają, ale także ich dziadkowie, którzy kiedyś pięknie miasto to z ruin odbudowali. I znów nie przechodzi mu przez gardło, że to nie dziadkowie, tylko Polska Ludowa to uczyniła, oczywiście rękami swych obywateli, którzy jej względny dobrobyt budowali.

A wiecujący łykali to jak kaczka chleb na wodzie i ze wzruszenia odśpiewali mu hymn państwowy, do czego i on się w połowie pierwszej zwrotki dołączył, fałszując niemiłosiernie.

Opowiadał wierutne kłamstwa o mafii watowskiej (dziwne,że do tej pory nikogo nie posadził), którą zwalczał, aby mieć pieniądze na potrzeby obywateli i wydzierał się, że złodzieji (tak on to wymawia) już nigdy więcej nie można do władzy dopuścić i dlatego to on musi wygrać. Dudlił o tym, że ten kto chce wygrać był w rządzie tychże złodzieji, podwyższał podatki i wiek emerytalny i dlatego nie ma prawa tych wyborów wygrać. jak zwykle zapomniał wspomnieć o rzeczywistych złodziejach, oszustach i przekrętach z jego własnej partii, których w czasie 5 lat ujawniło się tylu, ile w Polsce nie było od 1990 roku. ….. Oczywiście ten fragment był bardziej rozbudowany, ale moja pamięć takiej objętości cynicznych łgarstw pomieścić nie jest w stanie, a nie pomyślałem, aby to nagrywać.

Opowiadał też, że to on jest budowniczym obecnego szczęścia obywateli i proponował, aby każdy porównał sobie, jak mu się żyło przed Dudą, a jak kiedy Duda został prezydentem (tak właśnie gadał). Dudlił dalej, że to on prowadzi politykę państwa i to dzięki niemu są te wszystkie „pincet plus” i inne dobra spływające na młodych i starych. Itd itp. ….

Wszystkich tych kłamliwych bredni nie jestem w stanie powtórzyć, ale kiedy wykorzystałem pilota, aby mu gębę zamknąć, pomyślałem, że Boga jednak nie ma, bo gdyby był, to jasnym gromem by rzucił, za tak bezczelne publiczne naruszenie 8 przykazania:

Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

Żałosny jest ci ten dudlarz ponad miarę.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Wybory

 Obecne wybory utwierdziły mnie w przekonaniu, że politycy swoich wyborców biorą niezbyt poważnie, traktując ich z wyraźna większością. I to moje spostrzeżenie dotyczy wszystkich opcji politycznych, jakie się w obecnych wyborach pokazały. Dlaczego tak sądzę? Otóż dlatego, że praktycznie tylko Rafał Trzaskowski nie wysilał się na mydlenie oczu wielkim wyborczym programem, tylko jasno mówił, do czego on, jako prezydent, będzie zmierzał, i że będzie te zamiary realizował zgodnie z obowiązującą Konstytucją RP.

Było to według mnie najuczciwsze postawienie sprawy i gdyby polskie społeczeństwo było zbiorowością obywatelską, to Trzaskowski wybory te wygrałby już w pierwszym podejściu.

Nie da się ukryć, chociaż niestety zbyt wielu o tym nie wie, że prezydent żadnych własnych programów gospodarczych, socjalnych, oświatowych, zdrowotnych i innych tego rodzaju mieć nie może, ponieważ to nie on zajmuje się bieżącą polityką państwową. Nie może też bezrefleksyjnie wspierać jedynie te programy, które prezentuje partia jemu bliska lub z której się wywodzi, ani też rzucać kłód pod nogi rządzącym, tylko dlatego, że są z innej niż jego opcji. Musi być prezydentem ponad podziałami i wspierać wszystko to, co jest korzystne dla kraju i jego obywateli. Bez różnicy na ich polityczne zapatrywanie.

Jednym słowem, prezydent jest strażnikiem konstytucji i jego program to jedynie pilnowanie, aby nikt już konstytucji nie traktował jak papieru toaletowego, nie dzielił i siał nienawiść światopoglądową, obyczajową, narodową czy rasową.

To, co napisałem, zdawać się może zwykłym truizmem, ale jest tak tylko z pozoru, bo gdyby wszyscy kandydaci - poza nacjonalistami, którym raczej po drodze jedynie z PiS-em - faktycznie o takie wartości walczyli, to widząc, że nie mają szans, powinni poprzeć Rafała Trzaskowskiego jeszcze przed pierwszą turą i z prezydenckiego wyścigu się wycofać. Wówczas wynik tej tury nie dawałby powodów do triumfalizmu Andrzeja Dudy i jego zwolenników jak i jego popleczników. I wynik wyborów potwierdza, że bardzo się pomylili.

Ciemnota

Jeżeli Duda wygra, to będzie to dowodem na to, iż niestety w Polsce przeważającą siłą dysponuje ciemnota i bieda, z której wyrasta wszelki nacjonalizm i ksenofobia, czym karmią się siły, które w dzisiejszych wyborach wygrały w I turze. I niestety, z wielkim niesmakiem mus przyznać, że prawica potrafi lepiej oceniać stan umysłów współczesnych Polaków, co zostało niezwykłe trafnie zdiagnozowane przez Jacka Kurskiego, iż ciemny lud wszystko kupi.

Jeżeli Duda wygra w II turze, ja całkowicie wycofuję się z polityki, bo nie ma sensu kopanie się z koniem, w sytuacji, kiedy jeszcze z życia można jakieś przyjemności uszczknąć.

Polaryzacja

Przegrani kandydaci jednym słowem, niezależnie od swych politycznych poglądów, ciągle mówią o polaryzacji i walce dwóch plemion, co niby Polsce wróży jak najgorzej, bo jest ona powodem rozpadu Polski na dwa zaciekle zwalczające się „plemiona”. Być może nie zdają sobie sprawy z tego, co mówią, ponieważ mówiąc tak, stawiają na równi Dudę z Trzaskowskim, co dla tego ostatniego jest wielką niesprawiedliwością. Ponadto zapominają, albo udają, że nie wiedzą, iż taki polityczny dualizm, jest stałym elementem starych sprawdzonych demokracji np. w Wielkiej Brytanii lub USA. Tylko, że w krajach tych (jak i w innych demokracjach) przynależność partyjna nie wywołuje nienawiści. Ale taki stan mentalności Polaków, jest efektem trawiącej już 40 lat polityki historycznej całej prawicy, dzielącej Polaków na swoich i obcych, jak również mentalności niektórych polityków, których nazwisk nawet nie warto wymienić.

Duda

Duda największe poparcie ma wśród najstarszych Polaków i tych najsłabiej wykształconych, gdzie rząd dusz sprawuje Kościół. Im nie przeszkadza to, że polityczne środowisko Dudy łamie prawo, okradnie na potęgę i oszukuje w żywe oczy. Ale jest tak, że ci starsi i ci ze wsi nie są krezusami i dla nich "pincet plus" jest najważniejsze. To nic, że kradną, ale za to "dajo". A tamci to zabiorą. Dla nich problem szacunku dla Konstytucji, prawa i demokracji nie istnieje, ponieważ nic tego nie rozumieją w związku z czym wcale im nie przeszkadza, że PiS prowadzi prostą drogą do autorytaryzmu, czyli czegoś, co starsi zdążyli zapomnieć, a młodym się podoba, bo „innych” będzie można twardo za mordę chwycić i kapa zasadzić. Na początek. Wszak zaśpiewa na drzewach zamiast liści, będą wisieć …..” wcale w zapomnienie nie poszedł.

Hołownia

Mówi, że po wyborach nie będzie zakładał partii, bo partie uważa za polityczny przeżytek, więc myśli o stowarzyszeniu. Nie wróżę powodzenia takiemu pomysłowi, pamiętając ruch społeczny „Trzech Tenorów”, lub Stowarzyszenia „Dom Wszystkich Polska” Ryszarda Kalisza, o którym świat zapomniał, czy chociażby stowarzyszenie „Kukiz -15”, którego polityczne resztki, aby jakoś politycznie przeżyć (zwłaszcza sam Kukiz) musiało skryć się pod skrzydłami PSL. Hołownia, tak jak wyżej wspomniani, nie bierze pod uwagę, że polityka kosztuje, a budżet państwa dofinansowuje tylko partie. I to te, które w wyborach przekroczą 3%.

Jednakże Hołownia niesiony osiągniętym wynikiem, marzy o roli i pozycji byłego raczej marnego aktora z Ukrainy, który zaczynając jedynie dla jaj, nagle został wybrany prezydentem. Tylko, że on został wybrany już w I turze, z powodu czego dzisiaj znaczna część jego ówczesnych wielbicieli, ze złością pluje sobie w brodę.

Wyniki wyborów

Prawie 56% biorących udział w w wyborach jest przeciw Dudzie, chociaż miał on 5 lat na to, aby Polaków do siebie przekonać. Trzaskowski przez dwa tygodnie uzyskał ponad 30% poparcia, a Hołownia przez całą kampanią prawie 14 %. Więc raczej Duda nie ma z czego się cieszyć. Cieszyć natomiast może deklaracja Bosaka z Konfederacji, że to kogo jego wyborcy poprą, jest ich suwerenną decyzję. Jestem jednak przekonany, że Konfederacji jako Koalicji politycznej kilku skrajnych niszowych organizacji nacjonalistycznych, jest na pewno bliżej do PiS niż Platformy. Nadzieja w tym, że w popierających ją wyborcach, ponad 1/3 z nich nie ma krypto faszystowskich ciągot, więc jest szansa, że ich głosy właśnie Trzaskowski otrzyma.

 

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Minister Dworczyk, realizując polecenie zwykłego posła na sejm, opowiada publicznie (wywiad w RFM FM), że nie ma podstaw do wprowadzenia stanu wyjątkowego, a przez to nie można dokonać zmiany terminu wyborów prezydenckich.

Ogarnij się facet i zacznij myśleć, bo myślenie naprawdę nie boli, a każdy kto trochę pomyśli, a na dodatek przeczyta ze zrozumieniem stosowne przepisy, zauważy, że takich podstaw do wprowadzenia stanu wyjątkowego jest co najmniej kilka. Podam jeden:

Rząd nie jest w stanie usunąć zagrożenia dla zdrowia i życia obywateli poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych (art. 2. 1. Ustawy z dnia 21 czerwca 2002 r. o stanie wyjątkowym) np. w przypadku funkcjonowania setek tysięcy prostytutek (obu płci), jak również nie jest w stanie upilnować obywateli przed korzystaniem z ich usług. Nikt tego nie upilnuje, bo nie jest to technicznie możliwe ani prawnie zakazane.

Ergo.
Należy prostytutki obojga płci (rozsiewają koronawirusa i inne świństwo obniżające odporność organizmu ludzkiego) zamknąć na czas pandemii w ośrodkach odosobnienia (internowania).

Odosobnienie takie dopuszcza art. 17. 1. ustawy o stanie wyjątkowym, który stanowi, że w czasie jego trwania może być odosobniona osoba mająca ukończone 18 lat, w stosunku do której zachodzi uzasadnione podejrzenie, że pozostając na wolności będzie prowadziła działalność zagrażającą (…) bezpieczeństwu obywateli (…) albo gdy odosobnienie jest niezbędne dla zapobieżenia popełnienia czynu karalnego.

Zwróć facet uwagę na to, że przepis ten mówi też o „zapobieżeniu popełnienia czynu karalnego”, a więc w tym przypadku takiego, o jakim jest mowa w art. 161 § 2 k.k., który stanowi, że:

- kto, wiedząc, że jest dotknięty chorobą (…) zakaźną, ciężką chorobą nieuleczalną lub realnie zagrażającą życiu, naraża bezpośrednio inną osobę na zarażenie taką chorobą, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Wprawdzie odpowiedzialność karna wynika ze świadomości popełnienia czynu, ale żadnymi dostępnymi środkami konstytucyjnymi państwo nie może zagwarantować, że prostytutki wiedząc, że złapały koronawirusa, nie będą dalej zarabiały, chociażby dlatego, ze zmusza ich do tego ich sutenerzy lub „właściciele”.

Proste? Można?

Więc nie opowiadaj mi facet, że nie ma podstaw do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Twój pryncypał nie chce tego, bo jego faworyt ma obecnie, jako jedyny, możliwość prowadzenia kampanii wyborczej, przez co słupki poparcia trochę mu rosną, a niska frekwencja wyborcza może mu zagwarantować wygranie. Oczywiście w II turze, bo w I nie ma szans.

 

Napisz komentarz (15 Komentarzy)

 Podczas wczorajszej konferencji prasowej magister Ziobro w otoczeniu swoich giermków, ogłosił Urbi et Orbi, że znakomici polscy prawnicy orzekający w Sądzie Najwyższym (pomijając już Parlament UE, Komisję Europejską, sędziów Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Komisję Wenecką, kongresmenów z USA, znamienitych polskich konstytucjonalistów i innych prawników, sędziów z sędziowski stowarzyszeń i prokuratorów ze stowarzyszeń prokuratorskich, Rzecznika Praw Obywatelskich, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Komisji,Biura Legislacyjnego oraz Biura Analiz Sejmowych), o prawie i polskiej konstytucji nie mają zielonego pojęcia i o tym, co jest zgodne z prawem (Konstytucja RP i ustawodawstwem UE) decydują oni. I wszystkim innym wara od tego.

Niestety, tak się porobiło, że „suweren” - ten prawdziwy - pozwolił stanowić prawo cynicznym intelektualnym karłom, potrafiącym jedynie bez żadnej refleksji karnie i bez szemrania, podnosić ręką za wszystkim, co na ul. Nowogrodzkiej zostanie JEDNOOSOBOWO zdecydowane. Okazuje się kolejny raz, że mamy w Polsce system jedynowładztwa, czyli „samodzierżawia”, jak było np. w carskiej Rosji za czasów Romanowych, a także w ZSRR i w III Rzeszy. Ci co znają Historię, wiedzą, jak się to skończyło. (...)

Cały tekst w załączniku poniżej ...

Napisz komentarz (7 Komentarzy)