Mam dowód, że w sprawie ewentualnego mandatu za skręt w lewo z ul. Wysockiego w ul. Konopnickiej, wygrałbym sprawę w Sądzie Najwyższym. Otóż ostatnio sąd ten ostatecznie rozstrzygnął, iż nadwiślański bulwar nie jest ulicą, a tylko na ulicy zakazane jest picie alkoholu i mandat wystawiony przez policję unieważnił, Tak samo zapewne postąpiłby przy mandacie wlepionym za zawracanie na skrzyżowaniu ul. Wysockiego, Kolejowej i Sikorskiego, ponieważ w tym miejscu na ul. Wysockiego - jadąc od Wyzwolenia - kontynuując jazdę w kierunku ul. Konopnickiej skręcamy w nią z odcinka ul. Kolejowej, na który mogę wjechać, wykonując nakazany skręt w lewo w kierunku ul. Sikorskiego. Trzeba mieć w pamięci, że znajdujące się tam znaki zakazu zawracania dotyczą jedynie ul. Wysockiego, co powoduje, że jazda w lewo z ul. KOLEJOWEJ jest dozwolona. Wyrok Sądu Najwyższego, poświadczający, że bulwar nie jest ulicą, jest logicznie tożsamy z tym, że skręt w ulicę Wysockiego z ul. Kolejowej, aby wjechać w ulicę Konopnickiej, nie jest manewrem zawracania, a skrętu właśnie.

* * *

W czerwcu 2016 w Rzepie Kaczy opowiadał się za powstaniem wspólnej armii UE, na którą państwa członkowskie winny płacić 2 % swego PKB. W PiS było tak, że słowa Kaczego uważano za świętość, aż tu nagle Antek pokazał, że ma je w swojej ministerialnej dupie. Mając też dokładnie w tym samym miejscu konstytucyjnego zwierzchnika  sił zbrojnych, specjalisty od zjazdów narciarskich, zadecydował o wycofaniu się Polski z Eurokorpusu. Najpierw zaprzeczył, kiedy sprawa się rypła, a kiedy sobie uświadomiłem, że rzecznik prasowy tegoż Korpusu może pokazać kwity, zaprzeczył samemu sobie i informację potwierdził. Strasznie tym wkaczył Kaczego, który publicznie oświadczył, że ekstrawagancje Antka należy ukrócić. Ciekawym teraz, czy Kaczy zaczął słowa rzucać na wiatr, czy też zasadzi Antoniemu takiego kopa, o jakim marzy Ferdek kiedy Paździocha widzi. Zastanawiam się też, czy Kaczy traci swój polityczny węch, przez co nie dostrzega, iż Antek zaczyna "swój" teren obsikiwać, aby zaznaczyć, kto będzie już wkrótce dominatorem?

* * *

Jeżeli Kaczy doprowadzi do repolonizacji prasy i pozostałych mediów w ogóle, to niech Urban dogada się szybko z właścicielami koncernów medialnych (zwłaszcza niemieckich) i kupi od nich za dolara - tak jak ruskie kupili od Egiptu Mistrale - ich polskie wydawnictwa. Urban jest honorowy i kiedy po Kaczym zostanie jeno siwy dym, tytuły im odsprzeda bez zysku dla siebie. Od Kaczego można się, a nawet trzeba, uczyć, jak przeciwnika lub wroga fortelem obejść. Urban, do dzieła ...

* * *

Z wielkim zaciekawieniem i z sympatią dla autora przeczytałem art. Krzysztofa Lubczyńskiego "PiS do reedukacji po wyborach" (Trybuna z 31.03.br.). Wprawdzie pełni zgadzam się z większością celnych przemyśleń autora, to jednak absolutnie nie mogę zgodzić się z końcowym jego wnioskiem. Mam wrażenie, że autor jest człowiekiem stosunkowo młodym, a zatem skłonny łatwowiernie zaufać chrześcijańskiej zasadzie, aby dobrem za zło opłacać, przez co krzywdzący zapewne od razu samo dobro czynić zacznie. Szanowny autorze, zło ma tę tendencję, że odrasta jak łeb Hydrze, zwłaszcza przy każdej nadarzającej się okazji. A demokracja, niestety, takie okazje rodzi każdego dnia, więc aby się zło się nie odrodziło, aby się nie panoszyło, zasada karania za przewiny nie może być obchodzona, tylko dlatego, że każda kara jest również swego rodzaju złem.  Chyba, że reedukację Kaczyńskiego, Dudy, Szydło, Ziobry, Brudzińskiego i setek innych akolitów prezesa, autor wyobraża sobie w postaci wiosek reedukacyjnych na wzór tych z czasów rewolucji kulturalnej w Chinach, za panowania Mao Tse Tunga, jak się drzewiej w Polsce pisało i wymawiało. Co zresztą byłbym skłonny zaakceptować.

* * *

Bardzo mi się spodobało jak Giertych się rozmarzył i życzył Kaczemu  takiego samego zwycięstwa jak w Brukseli. Wtedy osobiście - zapowiedział - poleci do niego z olbrzymimi bukietem kwiatów, aby mu pogratulować. Pod wpływem marzeń Giertych i ja się rozmarzyłem. Najbliżsi współpracownicy Antka - opowiada Giertych - byli agentami SB, a są i tacy, co byli podejrzewany o szpiegostwo.  A plastelinowy prezydent nie reaguje. Antek nigdy nie wyjaśnił dlaczego wszystkie jego smoleńskie tezy się nie sprawdziły, a także ska wie, że  piloci usiłowali wyrwać się z pułapki, ale im się to niestety nie udało. W jego smoleńskiej komisji nie ma żadnych poważnych fachowców i od roku biorą ciężki szmal za wymyślanie totalnych bzdur.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Od dwóch dni mój profil na Facebooku jest zablokowany. Do jutra. Stało się tak, bo jakiś ćwierćinteligent zgłosił, że w komentarzu do artykułu Onet.pl o nader licznych przypadkach utonięć migrantów (od początku roku grubo ponad 600 osób, w tym dzieci), którzy chcą z Afryki (najczęściej z Libii) pokonać na dmuchanych tratwach Morze Śródziemne, zawarłem niby ksenofobiczne treści, naruszające regulamin korzystania z portalu Facebook. A oto treść mojego komentarza: 

"To kolejny dowód na to, że trzeba robić wszystko, aby uniemożliwić im odpłynięcie od wybrzeży Afryki. Sukcesywnie zabierać im wszystko, na czym mogą pływać i postawić kordon uniemożliwiający dostawę sprzętu pływającego. W Afryce tego się nie produkuje, więc wreszcie im tych łodzi zabraknie."  

Kuźwa, takiej cenzury nie powstydziłby się urząd na ul. Mysiej za czasów głębokiej "komuny", a teraz mamy ponoć demokrację i swobodę wypowiedzi zagwarantowaną nam Powszechną Deklaracją Praw Człowieka ONZ z 1948 roku. Cóż takiego obraźliwego napisałem? Czy mój komentarz kogoś poniżał odbierając mu godność? Przecież islamska fala nie zatrzymała się i do Europy napływają kolejni imigranci, w większości ekonomiczni. Obcy nam kulturowo i w większości nastawieni wrogo i roszczeniowo. Duża ich liczba topi się wraz z dziećmi na otwartym morzu albo nawet u wybrzeży Afryki (mój post był właśnie reakcją na takie zdarzenie), więc jedynym ratunkiem przed śmiercią tych ludzi jest uniemożliwienie im odpłynięcia od brzegów Afryki. Takie postępowanie niczym nie różni się od licznie stawianych wysokich zapór na granicach zewnętrznych Unii, którą obowiązuje Układ z Schengen o ochronie granic zewnętrznych. Czy pisanie o tym punkcie układu można uznać za ksenofobię i blokować profil? Paranoja jakaś. W ogóle zastanawiam się, czy się z tego portalu wypisać, bo nie cierpię każdego rodzaju hipokryzji, a Redakcja FB, aż nią ocieka. "Pozdrawiam" tego ćwierć inteligenta i oczywiście nie życzę mu niczego dobrego.

* * *

Wszystkich tych, którzy oglądali w dniu wczorajszym Magazyn Ekspres Reporterów, chciałbym przeprosić za moją pomyłkę, albowiem reportaż Pawła Kaźmierczaka, o którym pisałem ostatnia na FB, zostanie nadany za tydzień. Po prostu byłem nim mocno podekscytowany i pospieszyłem się z tym "komunikatem". Zapraszam i namawiam na następny wtorek. Nie mogłem wcześniej tego sprostować, bo jak już wspomniałam, zostałem na FB zablokowany.

* * *

Przeczytałem na Onecie radosną (dla autora) informację o wielotysięcznych demonstracjach przeciw Putinowi w całej Rosji. Wielkie mi aj waj ... W całej Rosji protestowało raptem około 80 tysięcy ludzi (dane z TVN24 z dnia 27.03.2017), a Rosja liczy sobie 143,5 mln ludności. W samej Moskwie jest 12 milionów mieszkańców. Tych 80 tys. niezadowolonych, popierających Nawalnego, to jedynie 0,6 % ogółu mieszkańców Rosji. Zaiste siła niesamowita to i rychło upadek Putina nastąpić musi. I cóż z tego,że Putina popiera 86% obywateli Rosji, co wykazały w listopadzie 2016 roku badania opinii publicznej przeprowadzone przez Centrum Lewady, czyli niezależną rosyjską pracownię badania opinii publicznej, która została umieszczona przez rosyjskie ministerstwo sprawiedliwości na liście "zagranicznych agentów". Jak widać nie ma ona żadnych powodów, aby do Putina cholewki smolić.

* * *

A na Ukrainie (w Łucku) ostrzelano z granatnika polską ambasadę, w związku z czym wszystkie polskie urzędy konsularne na Ukrainie pozostaną zamknięte aż do odwołania. Oczywiście, zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce, podniosły się głosy, ze ani chybi to robota Putina. No bo jakże inaczej? Przecież tamtejsi striłci z UPA to odwieczni i sprawdzeni przyjaciele Polski i Polaków, którzy nigdy na nas ręki nie podnieśli i nie podnoszą. Wszak nawet w latach 1944-1945 na Podolu i Wołyniu to nie oni Polaków okrutnie mordowali, tylko czerwoni zbóje z Armii o takim samym kolorze, przebrani za szlachetnych herojów.

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Nigdy nie lubiłem Tuska i PO, właściwie to go nie znoszę chronicznie, ale obecnie po marksowsku muszę zauważyć, że byt określa świadomość i obecnie tylko w Tusku widzę nadzieję na postawienie tamy kaczystom. Tusk, jako prezydent, mógłby pisowkie plany wprowadzenia dyktatury obrócić w niwecz, blokując ich ustawy zmierzające do całkowitego zmarginalizowania konstytucji, sądów, służby cywilnej, samorządów itp. Dlatego Kaczy tak bardzo pragnął zablokować ponowny wybór Tuska na szefa Rady Europejskiej, licząc na to, że kiedy wróci do kraju, będzie można zamknąć go w kryminale. Jednakże Tuska wybrali i do Polski wróci na pół roku przed wyborami prezydenckim, więc Kaczemu nadal będzie groził. Wymyślono więc przesłuchania Tuskowego syna w prawie afery Amber Gold, a samego Tuska w sprawie umowy między ABW irosyjskim FSB o współpracy antyterrorystycznej, z myślą, że być może w coś da się go ubabrać. Ponadto na wszelki wypadek Macierewicz oskarżył go o zdradę dyplomatyczną, a jak to nie wypali, to na pewno coś skutecznego wymyślą.  Będzie tak, ponieważ Kaczy wbił sobie do głowy, że warunkiem jego wygrania jest posadzenie Tusk w pierdlu. A swoją drogą to żal siedzenie ściska, że nie ma w Polsce nikogo poza Tuskiem, kto mógłby Kaczego odesłać kolejny raz do kąta, uniemożliwiając mu skutecznie i do końca życia możliwość wdrapania się na prezydencki fotel.

* * *

A jeżeli chodzi o karę śmierci, to uważam, że powinna być przywrócona, jednakże pod warunkiem stworzenia naprawdę bardzo szczelnego i skutecznego systemu proceduralnego, który zabezpieczałby eliminacje sądowych pomyłek. Nie przekonują mnie liberalne pohukiwania, że państwo nie może odbierać nikomu życia, kiedy akurat ci sami ludzie podpisują decyzję, lub godzą się na to, że państwo szkoli w rzemiośle zabijania, a następnie wysyła swych żołnierzy do innych krajów, by właśnie zabijali. Nie tylko obcych żołnierzy, którzy nic złego Polsce i Polakom nie zrobili, ale także i ludność cywilną. Bo gdzie człowiek strzela, tam przysłowiowy Pan Bóg kule nosi

* * *

Kaczy już nawet nie udaje, że IV RP - ta rodem z lat 2005 -2007 - wróciła i ma się coraz lepiej. Tak dziś, jak i w tamtym okresie, ministrowie, prokuratorzy, szef NBP i inni pomniejsi państwowi urzędnicy, latają do Kaczego na audiencje, podczas których otrzymują od niego szczegółowe wskazówki, co maja robić, aby PiS rósł w siłę, a działacze żyli dostatniej. Kaczy doskonale wie, że "ciemny lud" dawno już zapomniał, jak na takie instrukcje latali do niego tacy sami (a często ci sami) ministrowie, prokuratorzy itp., którzy składali mu dokładne informacje, do których, zgodnie z przepisami, nie był uprawniony. Dobrze wie, że "ciemny lud" już zapomniał, że skończyło się to śmiercią Barbary Blidy, która kacza prokuratura chciała wrobić, na podstawie fałszowanych dowodów, w wielkie afery korupcyjne. Miały one w istocie pogrążyć, i tak biorący nieustanne cięgi, Sojusz Lewicy Demokratycznej.

* * *

Wyjazd Kaczego do May, czyli spotkanie premier W. Brytanii z szeregowym posłem z polskiego sejmu, jest dla mnie bardzo znamienny.  Podejrzewam, że jest to dowód na to, że Kaczy bardzo perfidnie przymierza się do wyjścia z UE, bo zdaje się nie jest to zbytnio skomplikowane, a przede wszystkim bardzo realne. Wprawdzie ponad 60% Polaków chce być w Unii, ale też ponad 50% Polaków  (w tym i ja sam) popiera zamiar wprowadzenia kary śmierci. Wystarczy więc wprowadzić w Polsce takie rozwiązania prawne, które są sprzeczne z podstawowymi zasadami UE, a Unia sama pozbawi nas członkostwa i całą  winę za będzie można właśnie jej przypisać. Dlatego też Kaczy czyni wszystko, aby Unię Polakom obrzydzić wciska im do głów, że UE to w instytucja nadzwyczaj wredna, a rządzą nią jak własnym kondominium Niemcy, nasi odwieczni wrogowie. Przecież nawet niebieskooka i jasnowłosa Wanda wolała się w Wiśle utopić, niż za wrednego Niemca się wydać.

Napisz komentarz (1 Komentarz)

17 marca 2017 Sąd Rejonowy w Wałbrzychu orzekł (nieprawomocnie), że Romana Gileta dopuścił się przestępstwa groźby karalnej wobec trzech radnych rady miejskiej z klubu PiS w osobach Mirosława Bartolika, Cezarego Kuriaty i Beaty Muchy.

Jednakże sąd uznając winę Romana, uznał, że nie zasługuje on, aby go za czyn ten ukarać, albowiem nie dostrzegł takiej potrzeby, co w ustnym uzasadnieniu wyroku przedstawił.

Nie zgadzam się z tym wyrokiem, albowiem według mnie sąd orzekając o winie Romana dopuścił się rażącego naruszenia prawa. Szczegółowo to uzasadnię w mojej prywatnej "apelacji", złożonej pro publico bono w formie felietonu, który 23 lutego ukaże się w najnowszym wydaniu tygodnika DB 2010.

Poniżej pełny tekst uzasadnienia wyroku spisany z nagrania dokonanego w trakcie jego ogłoszenia.

* * *

Stenogram ustnego uzasadnienia wyroku ogłoszonego na rozprawie 17.03.2017

Czyn oskarżonego polegał na tym, że w dniu 21 czerwca 2016 roku na portalu społecznościowym Facebook kierował groźby karalne zabójstwa przeciwko członkom klubu politycznego zasiadającym w radzie miejskiej Wałbrzycha, Cezaremu Kuriacie, Beacie Mucha i Mirosławowi Bartolik, których treść wzbudziła uzasadnioną obawę, że groźba zostanie spełniona.

Okoliczności czynu w niniejszej sprawie nie budzą żadnych wątpliwości, w związku jednak z tym, że z jednej strony jest to sprawa zbyt błaha, z drugiej strony jednak niezwykła, sąd odniesie się w pierwszej kolejności do kwestii zasadniczej. Otóż zarówno pan oskarżony, jak i inne osoby, które w ramach swych obowiązków zawodowych, czy też zainteresowań życiem publicznym, winni mieć świadomość jednego. To nie jest proces o wolność słowa w Polsce. Sąd w pełni - trudno, żeby było inaczej, by sąd nie szanował Konstytucji, każdy sędzia ma szanować konstytucję, każdy obywatel ma szanować konstytucję - tak więc, sąd akcentuje to, co wynika z art. 54: każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów, oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Sąd odwołuje się również do art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Sąd zwraca uwagę, że żadne z kolidujących dóbr, zarówno wolność wypowiedzi, jak i obrona dobrego imienia, nie mają charakteru pierwotnego w tym sensie, że jego ochrona ma być silniejsza od ochrony drugiego dobra. Podkreśla sąd, że to zakres ochrony dobrego imienia i ograniczenie prawa do wyrażania opinii musi (słowo niezrozumiałe) niezbędnością i formą ustawy.

Po uczynieniu tego wstępu sąd stwierdza jednak, że w tej sprawie nie chodzi o kwestię wolności słowa. o uczynieniu tego wstępu sąd stwierdza jednak, że w tej sprawie nie chodzi o kwestię wolności słowa. Oskarżony miał pełne, zapewnione mu konstytucją prawo do krytyki działania pokrzywdzonych. Krytyki, która w realiach konkretnej sprawy, zarzewia tej sprawy, była uzasadniona. Zachowanie pokrzywdzonych, którzy sprzeciwiali się nadaniu tytułu honorowego obywatela Wałbrzycha, pani Oldze Tokarczuk, rzeczywiście mogło prowadzić rozsądnie myślącą osobę do krytyki takiej postawy. Ale to, że oskarżony miał zagwarantowane prawo do krytyki takich zachowań pokrzywdzonych, nie oznacza, że miał prawo do wyrażenia tych słów, które wyraził. Te słowa nie były bowiem krytyką, ale wyrażały groźby. Pan Roman Gileta w swoich wypowiedziach wprost odwołał się do gróźb karalnych cyt. "głowy im maczetą poucinam, zamorduje tych skur...w na sesji". Te słowa stanowiły groźbę, to nie ulega dla sądu wątpliwości. Nie ulega dla sądu wątpliwości, że nie były te słowa paralelą literacką. Pan oskarżony jest twórcę, twórcy można więcej, ale w ramach swojej działalności literackiej. Tu nie cytował pan swojego wiersza. Tu nie odnosi się pan do kwestii twórczości. Zacytował pan słowa, które nie mogą być w ocenie sądu traktowane jako przenośnia literacka. Te słowa w ocenie sądu stanowią groźbę.

Powracając do kwestii stricte prawnej, to, że pan oskarżony nie wskazał w swym wpisie na Facebooku nazwisk pokrzywdzonych, również nie oznacza depenalizacji pana zachowania. Krąg osób, do których odnosiły się pana słowa, był kręgiem bardzo wąskim. Kilka osób spełniało kryteria, a mianowicie były radnymi określonego ugrupowania politycznego w radzie miasta Wałbrzycha. W ocenie sądu, z doświadczenia zarówno zawodowego, doświadczenia życiowego, w taki sposób wyrażane groźby, w taki sposób wyrażone słowa, były groźbami realnymi. Pokrzywdzeni mogli się przestraszyć tych gróźb, mogli uznać je za realne i w rzeczywistości tak je przedstawili w swoich zeznaniach, że się przestraszyli. Sąd nie ma podstaw, żeby odmówić wiarygodności zeznaniom pokrzywdzonych, co do tego, że rzeczywiście uznali groźby za realne. I teraz rzecz bardzo ważna. To, że pan Roman Gileta nie miał w rzeczywistości (zamiaru spełnienia groźby) sąd stwierdza to z całym przekonaniem. Nigdy nie chciał pan kogoś zabić. W szczególności zabić pokrzywdzonych. Nie ma to jednak znaczenia przy ocenie kwalifikacji prawnej. Sąd stwierdza, że były to słowa stanowiące groźby realne, których pokrzywdzeni się obawiali. Nie ma więc znaczenia, że pan nie chciał nikogo zabić, przy ocenie kwalifikacji prawnej, ale kategoryczne i kluczowe znaczenie przy ocenie stopnia pana winy.

Przejdzie wobec tego sąd do oceny stopnia winy, okoliczności czynu, którego dopuścił się oskarżony. Tu sąd znajduje szereg okoliczności o charakterze łagodzącym. Po pierwsze oskarżony nigdy nie był karany, jest osobą zaangażowaną społecznie, co nie budzi żadnych wątpliwości. Po drugie, co sąd już zaakcentował we wcześniejszej części tego ustnego uzasadnienia, nigdy nie miał zamiaru spełnienia tych gróźb. I wreszcie trzecia okoliczność o charakterze fundamentalnym. Otóż oskarżony już na wstępnym etapie, kiedy zdał sobie świadomości z niewłaściwości swego postępowania, przeprosił. Przeprosił w sposób szczery i nie były to przeprosiny pod kątem toczącego się postępowania karnego. Pan bezpośrednio po tym, kiedy zdał sobie sprawę z naganności swego postępowania skierował oficjalne pisemne przeprosiny na ręce przewodniczącej organu, w ramach którego pełnią swe obowiązki pokrzywdzeni. Nie może być kwestionowana forma tych przeprosin, nie może być kwestionowana kwestia tego, że były to przeprosiny szczere.

Te wszystkie okoliczności, w szczególności pana niekaralność i zaangażowanie społeczne, to że pan grożąc nie miał zamiaru realizacji tych gróźb, i to, że od początku pan szczerze przeprosił za swoje postępowanie, skutkując tym, że sąd uznając sprawstwo i winę pana oskarżonego, uznał, że nie ma potrzeby wydawania wyroku skazującego. Miarkując stopień pana winy, społecznej szkodliwości czynu, sąd zdecydował zastosowanie środka probacji, warunkowego umorzenia postępowania. Co to oznacza. Sąd uznaje pana sprawstwo i winę, natomiast nie wydaje wyroku skazującego. Nie wymierza żadnej kary, lecz warunkowo umarza postępowanie, zakreślając okres próby dwóch lat od uprawomocnienia się wyroku. Jeżeli w tym okresie oskarżony w rażący sposób naruszy porządek prawny lub popełni przestępstwo, sąd będzie miał możliwość, bądź obowiązek, podjęcia warunkowo umorzonego postępowania. W przeciwnym wypadku po upływie okresu próby, to umorzenie stanie się umorzeniem definitywnym.

Odnośnie jeszcze jednej kwestii, która jest tutaj kwestią istotną i sąd powinien wyjaśnić dlaczego nie zamieścił jednego (słowo niezrozumiałe), a mianowicie pan oskarżony i wszyscy obecni zauważyli, nie ma w wyroku orzeczenia zobowiązującego oskarżonego do przeproszenia pokrzywdzonych. Są dwa aspekty tego niezamieszczenia takiego orzeczenia. Pierwsza kwestia jest już oczywista. Oskarżony już to uczynił. Oskarżony nie czekając na wynik postępowania karnego, bezpośrednio po popełnieniu czynu, skierował oficjalne przeprosiny. Natomiast drugi aspekt to dotyczy chyba stanowiska pokrzywdzonych, którzy wyrażali na rozprawie taką oto wątpliwość, że skoro oskarżony dopuścił się tego czynu w sieci, mówiąc kolokwialnie, zawiesił to na portalu Facebook, to w taki sam sposób winien przeprosić. Sąd z takim stanowiskiem się nie zgadza. W ocenie sadu zobowiązywanie oskarżonego przez sąd do przeproszenia również w sieci, w jakimkolwiek portalu typu Facebook, mogłoby znowuż doprowadzić do eskalacji niepotrzebnych w tej sprawie komentarzy, odnośnie przeprosin, odnośnie, czy to oskarżonego, czy to pokrzywdzonych. Pokrzywdzeni otrzymali te przeprosiny w formie pisemnej i winni byli nimi usatysfakcjonowani. Nie ma tutaj potrzeby, aby dodatkowo eskalować ten konflikt, poprzez zamieszczanie tych przeprosin w Internecie.

Zaczął sąd uzasadnienie wyroku, albowiem sprawa z jednej strony jest zwyczajna, ale z drugiej strony zwyczajna nie jest, zaczął sąd od ogólnej o wolności słowa i zacytował art. 54 konstytucji RP i zakończy sąd również taką o charakterze ogólnym, dotyczącą się tylko do tej sprawy. Niniejsza sprawa, w której sąd musiał zważyć racje zarówno pana oskarżonego i państwa pokrzywdzonych, jest klasyczną sprawą, którą wyjaśnia osobom, które mają co do tego wątpliwości, po co są w Polsce niezawisłe sądy. Oczywiście każda ze stron może być z orzeczenia niezadowolona, gdyż ma do tego prawo. Ale obowiązkiem, prawem, ale przede wszystkim obowiązkiem sądu jest orzekanie zgodnie ze swoim sumieniem i zgodnie ze swoją wiedzą i doświadczeniem życiowym. Sąd przedstawił wszystkie okoliczności w sprawie i wydał wyrok w dniu dzisiejszym, kory został ogłoszony. W przeciwieństwie do jakichkolwiek organów podległych władzy wykonawczej sąd może ocenić zarówno prawa pokrzywdzonych, jak i prawa oskarżonego i wydać wyrok niezawiły w imieniu Rzeczpospolitej i właśnie po to jest niezawisłe sądownictwo, żeby wszystkie strony, czy to oskarżony, czy to pokrzywdzony, miały do tego prawo. Kierując się tymi motywami sąd wydał wyrok w dniu dzisiejszym, który został ogłoszony.

Napisz komentarz (3 Komentarze)

Po kilku tygodniach przerwy - z li tylko prostej ciekawości włączyłem o 10:45 kanał TVN 24, gdzie nadawano program "Kawa na ła". Jeszcze sporo przed pierwszą przerwą na reklamy, z obrzydzeniem, wyłączyłem telewizor, uznając, że tego po prostu nie da się oglądać. Szkoda czasu na najzwyklejszy w świecie magiel. Jednakowoż, aż mnie nosiło, aby to co ujrzałem i usłyszałem, chociaż w kilku słowach skomentować, co niniejszym poniżej czynię.

* * *

Konferencja prasowa nowej szefowej Trybunału Konstytucyjnego była tragicznie skandaliczna, albowiem ta pani, która z namaszczenia prezesa Jarka wykonuje funkcję przewodniczącej tego gremium, zachowywała się jak przekupka z zieleniaka, co powadze tej instytucji i tak zresztą już w niczym nie zaszkodzi. Widać było wyraźnie, że nie mogła ukryć uczucia triumfu i zadowolenia, iż taką zabawkę do ręki dostała. Faktycznie, ma powody triumfować, bo stołek jaki jej prezes ofiarował, jednocześnie chroni jej Wolfganga, który z czystego patriotyzmu w czasach PRL podpisał dobrowolne zobowiązanie szpiclowania własnego środowiska. Teraz prezes może mu naskoczyć, bo jak go Waszczykowski posunie, to paniusia w Trybunale może nieźle narozrabiać i prezes nie będzie mógł już wyrokować, co jest zgodne, a co nie z Konstytucją.

* * *

Pozostając jeszcze przy Trybunale, mogę pocieszyć rodaków, że nie ma potrzeby specjalnie się nim przejmować, ponieważ każdy wyrok, w którym orzekać będzie jeden z trzech "sędziów zastępczych" obarczony będzie nieważnością z mocy samego prawa, ponieważ ci sędziowie zostali wybrani w sposób niezgodny z Konstytucją. A więc wybór ich jest nieważny, co każdy sąd powszechny, stosujący prawo, a więc przede wszystkim Konstytucję, orzec będzie mógł. A jeżeli Ziobro tak w sądach namiesza, że sędziowie ogony podkulą, to zostaje jeszcze Trybunał Międzynarodowy w Strasburgu, któremu prezes Jarek i jego Zbyniu od prawa i sprawiedliwości, podskoczyć nie będą w stanie.

* * *

Brudziński robiący za wicemarszałka sejmu oświadczył, że cieszy go, iż do polskiego parlamentu wróci wreszcie powaga, co w istocie było kpiną w odniesieniu do konstruktywnego votum nieufności wobec rządu prezesa Jarka. Tenże wicemarszałek rozwodził się nad tym, jak to prezes Jarek i całe PiS szanuje demokrację i chroni ją przed Schetyną i jego szajką A czynią to, jak nie przymierzając za w PRL Partia chciała chronić zdobyczy socjalizmu. Nie chce mi się tego nawet specjalnie komentować, więc poprzestanę na konstatacji, że Brudziński zachowuje się jak przysłowiowy złodziej, który najgłośniej krzyczy łapać złodzieja. Takiego kabaretu jaki PiS z parlamentaryzmu zrobił, nigdy w polskim sejmie nie było. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że 1,5 roku rządów PiS jest jeszcze gorszym czasem niż 8 lat rządów PO,  które dla mnie osobiście były czasem zmarnowanym dla Polaków. Ale dla ludzi  PO czasem rwania fruktów i koszenia "kokosów".

* * *

Zresztą votum nieufności nic nie zmieni, bo PiS ma wystarczającą przewagę, aby w okopach się otrzymać jeszcze przez spory szmat czasu, ale będzie okazja publicznie wykazać, jak szkodliwy dla Polski jest rząd Jarosława Kaczyńskiego. Po za tym opozycja nie ma szans również dlatego, że absolutnie nie jest w stanie zawieść na kółku tych wszystkich personalnych swarów i wojenek podjazdowych.

* * *

Poza polskim parlamentem mocno śmieszą mie amerykańskie filmidła, gdzie nieodmienne padają rysopisy: mężczyzna, wiek 35 lat, wzrost 180 cm, włosy ciemne, biały. I już każdy jankeski policjant, jak i każdy Amerykanin, jest w stanie poszukiwanego rozpoznać. Albo: ucieka na wschód. I każdy jankeski glina już precyzyjnie wie gdzie poszukiwanego odszukać. Tak samo, jak praktycznie każdy ścigany nieodmiennie ucieka na dach, bo jak wiadomo stamtąd można "uciec jak najbliżej".

* * *

Andrzej. Duda w Pałacu Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu prowadzi nader rozbudowaną kancelarię  notarialną, której faktycznym właścicielem jest pewien zwykły poseł  PiS - gdzieś to usłyszałem, albo przeczytałem i bardzo mi się spodobała trafność tego spostrzeżenia.

* * *

Tak zwana przez polską prawicę okupacja komunistyczna przyniosła Polsce odbudowę z powojennych ruin, uprzemysłowienie itp. Natomiast okupacja kapitalistyczna zniszczyła polską  gospodarkę i zubożała ludność. Toteż nucę sobie nieraz pod nosem "gdzie te fabryki, prawdziwe takie .... Nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma. Gdzie, gdzie, no gdzie, gdzie, no gdzie!? - Jeeee ".

* * *

A od poniedziałku wracam do pisania "Zbrodni pod Narożnikiem".

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Widziałem relacje manifestacji kobiet w dniu 8 marca w TVN 24, w TV Polsat i w TVP, czyli tzw. KURWIZJI. Miałem wrażenie, że w dniu tym odbyły się jednocześnie dwie identyczne manifestacje, tyle że w jednej brało udział co najmniej kilka tysięcy wkurzonych na zwykłego posła kobiet, a w tej równoległej (rzeczywistości) były to garstki sfrustrowanych bab, z środowiska "komunistów i złodziei". Jednym słowem, aby nie owijać w bawełnę, Kurwizja udowodniła że propaganda z czasów ZSRR, w porównaniu z tym jak działa w IV RP, to mały pikuś.
Zastanawiam się,  czy oni widzów naprawdę uważają za zwykłych durni, czy tylko na razie zmierzają do tego, aby takimi ich uczynić. Zdaje się, że pisiory są tak ograniczeni, że nie są w stanie pojąć, że suweren ma dziś możliwości oglądania nie tylko Kurwizjii i TV TRWAM, ale też kilku innych stacji, które - mimo wielu wad - są jednak bardziej obiektywne, przynajmniej w operowaniu obrazem.

* * *

Wynik meczu 27:1. Jaki trener mając świadomość, że jego drużyna MUSI sromotnie przerżnąć, bo w turnieju występuje ansambl złożony z najlepszych europejskich graczy, wystawi się na ową sromotę? Wiem, że nie muszę odpowiadać, bo suweren inteligentny sam odpowiedź sobie znajdzie.

* * *

Właściwie powinienem - jako Polak i obywatel Rzeczpospolitej - czuć się zażenowany tym, co na konferencji prasowej opowiadała namaszczona na funkcje premiera Beata Szydło, a ja rżałem ze śmiechu jak koń. Naprawdę nigdy nie widziałem tak takiej tragifarsy na żywo. Namaszczona opowiadał wiec historie horrendalne, wskazujące, że nie ma zielonego pojęcia jakie zasady obowiązują w Unii Europejskiej, jaki faktyczny sens mają przepisy regulujące wybór szefa (przewodniczącego) Rady Europy, a także te dotyczące obrad szczytu UE. Amatorszczyzna w najczystszym wydaniu, wskazująca, że jedynym partnerem z którym pisowski rząd Polski mógłby nawiązać normalne relacje, jest jedynie znane już - dzięki szefowi polskiego MSZ - na całym świecie San Escobar. Ale zdaje się, nawet ten potencjalny sojusznik rządów PiS doskonale wie, że w przypadku wyboru przewodniczącego Rady Europy, zgodnie z unijnymi przepisami, kandydatury aktualnie pełniącego tę funkcję nie trzeba zgłaszać, jeżeli on sam przedstawi wolę dalszego jej pełnienia. I D. Tusk tak uczynił, a żadne inne państwo swojej kandydatury nie zgłosiło. Więc tylko ktoś naprawdę mający dyplomatyczną słomę w butach, mógł sobie wyobrazić, że ktoś nie będzie głosował na dotychczasowego przewodniczącego. Przecież tego rodzaju ustalenia trwają miesiącami i zdolny do logicznego myślenia polityk, na długo przed szczytem UE już wiedział, ze jedynym kandydatem będzie D. Tusk, więc tylko na niego można głos oddać.

* * *

Śmieszne, ale jednocześnie politycznie i intelektualnie niesamowicie naiwne było też opowiadanie, że się tego wyboru nie uzna, tak samo jak to, że nie podpisze się tzw. konkluzji szczytu przez co ustalenia przyjęte przez ten szczyt nie będą miały mocy prawnej. Namaszczona została ograna jak przedszkolak - ale zgodnie z obowiązującymi procedurami - albowiem rzeczone konkluzje zostały przedstawione jako konkluzje Przewodniczącego Rady Europy i następnie przez 27 prezydentów i premierów reprezentujących unijne państwa, przyjęty. Europa i śiat rży ze śmiechu z Polski, na szczęście utożsamianej jedynie z rządem kierowanym ponoć przez namaszczoną, a w istocie przez jednego zwykłego posła, jak mawiano wI Rzeplitej, nikczemnego wzrostu.1

* * *

Namaszczona z wielkim przejęciem ogłosiła, że ONI MAJA SIŁĘ, MY ZASADY, nie dziwota więc, że z miejsca jakiś zagraniczny dziennikarz zapytał się, co Polska pocznie z tymi zasadami, kiedy przyjdzie jej podpisywać czeki z unijnymi dotacjami. A ja się pytam, aby temat doprecyzować, czy wówczas zasady owe nakażą Namaszczonej czeki te wywalić do kosza? Zresztą w sposób dosadny, ale najbardziej zrozumiały, odpowiedział Namaszczonej prezydent Francji Holland, że WY MACIE ZASADY, ALE TO MY MAMY DOTACJE. I wszystko w temacie, bo kiedy owe czeki nadejdą, to trzeba będzie podkulić i nie czeki, ale te mityczne zasady w buty sobie wsadzić. Ale może Namaszczona postąpi tak, jak kiedyś postąpił prezydent RP Bolesław Bierut i rząd PZPR, kiedy 23 sierpnia 1953 roku zrezygnował z wojennych reparacji od Niemiec. Kwota ta na dzień dzisiejszy wynosi 6 bilionów złotych. Historia najczęściej kiedy się powtarza, powtarza się w postaci farsy.

* * *

Nigdy nie lubiłem Tuska i nie lubię go nadal, ale to dzięki PiS  ma on dziś moje poparcie, bo mimo wszystko jest on dla nas mniej niebezpieczny niż Kaczyński. Faktem jest, ze 8 lat rządów PO, w tym 7 pod jego kierownictwem, zdecydowanej większości Polaków nie przyniosły nic dobrego, a ilość afer i aferek osiągnęła niewyobrażalne szczyty. Jednakże jako przewodniczący RE nie ma on większego znaczenia dla nadawania kierunku w jakim UE będzie dążyć. On zajmuje się jedynie sprawnym organizowaniem funkcjonowania wszystkich organów UE i wychodzi mu to całkiem dobrze, stad też wynik glosowania. Jego funkcja ma dla nas w zasadzie znaczenie prestiżowe, ale jest on przede wszystkim najwyższym URZĘDNIKIEM unijnym, ale nie jest jej STERNIKIEM.

* * *

Namaszczona powiedziała też na tej nieszczęsnej konferencji w czasie szczytu, ze Unia musi pamiętać iż 60% dotacji dla Polski do UE wraca, bo z dotacji tych finansowane są inwestycje, które następnie są wykonywane przez zachodnie firmy działające na terenie Polski. No to ja się pytam kurna wasza taka owaka, a kto do tego doprowadził?  Kto zniszczył polski przemysł i polskie przedsiębiorstwa? Czy bracia Kaczyńscy nie byli wtedy u szczytu władzy?

* * *

Donald Tusk komentując wygłupy polskiego rządu powiedział: strzeż się mostów które za sobą palisz bo nie będziesz miał po czym wrócić. Znamienne słowa. Ale ONI  są zdaje się wyznawcami innego hasła: PO NAS CHOĆBY POTOP.

* * *

A wszystko wskazuje na to, że Jarosław Kaczyński i wszystek lud smoleński żyje w jakims świecie równoległym w innym całkowicie wymiarze czasoprzestrzeni.

1. Wg Słownika Języka Polskiego: mały wzrost, kurduplowatość.

Napisz komentarz (3 Komentarze)