Janusz "Bartek" Bartkiewicz

TRYBUNA MYŚLI NIESKRĘPOWANEJ

środa, 05 sierpień 2026 10:58

Betonowe patelnie i kosiarkowy obłęd. Czy Wałbrzych doczeka się zielonej rewolucji?

  •  
Oceń artykuł
(3 głosów)

   Od dłuższego czasu dręczy mnie jedno proste pytanie: kto i kiedy w Wałbrzychu zdobędzie się wreszcie na odwagę, by wbić pierwszy kilof w te nasze „betonowe” zmory? Kto uwolni Rynek i plac Ratuszowy oraz inne liczne publiczne miejsca z kamiennych pęt betonozy?

Miejskie place w upalne dni zamieniają się w gigantyczne patelnie, które bezlitośnie podnoszą temperaturę w całym mieście. Może urzędnicy tego nie dostrzegają, bo kryją się przed upałem w chłodnych, klimatyzowanych gabinetach? Pamiętajmy jednak, że te nowoczesne urządzenia ciągną prąd niczym Smok Wawelski wodę z Wisły. Ale co tam koszty – ważne, że władzy żyje się komfortowo.

Tymczasem zmiany klimatyczne to już nie czarne scenariusze ekologów. To brutalna rzeczywistość. Dlatego, zamiast udawać, że problemu nie ma, trzeba działać natychmiast: zerwać kamienne płyty, posadzić drzewa i stworzyć oazy zieleni oraz niewielkie oczka wodne. A wśród drzew postawić ławki, aby każdy przechodzeń mógł się w cieniu liści skryć się przed słonecznymi promieniami.

Drugim palącym problemem jest wałbrzyska psychoza nieustannego koszenia trawy. To prawdziwy kosiarkowy obłęd! Gdy tylko z ziemi nieśmiało wystartuje źdźbło trawy, natychmiast rusza na nie zmechanizowana armia.

Czy ktoś w magistracie kojarzy jeszcze pojęcie biosfery?

W czasach, gdy każda kropla wody winna być chroniona jak niepodległość, my z uporem maniaka fundujemy sobie zbiorowe samobójstwo rozszerzone w rytm warczących silniczków elektrycznych kosiarek i spalinowych silników kosiarek dewastujących zieleń na zielonych placach Podzamcza.

Wałbrzyscy decydenci nakazujący tę barbarzyńską dewastację, nie zwracając uwagi na to, że w tych z pozoru zwykłych zaroślach tętni przecież bogate życie biologiczne, będące kluczowym elementem ziemskiej biosfery. Ogolony do gołej ziemi trawnik ma zdolności retencyjne zbliżone do wspomnianego wyżej betonu, a niska trawa błyskawicznie wysycha i traci zdolność magazynowania wody. A żyjemy w czasach, w których każda jej kropla jest na wagę złota – lub, mówiąc dosadniej, na wagę krwi, bez której czeka nas nieuchronna śmierć. Kosząc wszystko do gołej ziemi, fundujemy sobie zbiorowe samobójstwo rozszerzone.

Czas się obudzić. Liczę na to, że lokalne organizacje ekologiczne, które przecież w Wałbrzychu działają, wreszcie podniosą głos i realnie powalczą o ratunek dla powoli umierającej Ziemi. Ratunek dla nas samych, bo innej Ziemi nie mamy. Zanim doszczętnie spłoniemy w słońcu i utoniemy w betonie.

2751251