1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

 Afera goni aferę i mówiąc szczerze, mam coraz mniejszą ochotę, by tracić czas na coś, co praktycznie nikogo nie obchodzi. Przedwczoraj rano obudziłem się z refleksją, że świat jest tak porąbany, że wszyscy mamy przesrane, ale wielu ma to szczęście, że sobie z tego sprawy nie zdaje. Po co więc odbierać iluzje, w jakich się wielu zasklepiło?

* * *

Wielkim echem – chyba nie tylko w kraju – odbiła się informacja, że po 18 latach prokuratura nagle zorientowała się, że fałszywie oskarżyła w 2000 roku dwudziestotrzyletniego Tomasza Komendę, przez co wraz z sądem (w tym Sądem Najwyższym) zafundowała chłopakowi 18-letnią więzienną gehennę. Myślę sobie, że tym wszystkim, którzy taki los mu zgotowali, należałoby zafundować chociażby tygodniowy pobyt w warunkach jakich te 18 lat chłopak spędził. Zwłaszcza to, co musiało się dziać w więziennej łaźni.

* * *

Pomyłki sądowe zdarzają się pod każdą szerokością geograficzną, ale rolą wymiaru sprawiedliwości jest robienie wszystkiego, aby ich liczbę zmniejszyć do minimum. A robi się raczej niewiele, bo statystycznie rzecz biorąc w polskich zakładach karnych przebywa około 5 tysięcy skazanych, chociaż nie byli winni. Pięć tysięcy złamanych ludzkich żyć, do czego dołożyć należy jeszcze, co najmniej, kilkadziesiąt tysięcy skrzywdzonych członków ich rodzin. No i pięć tysięcy przestępców na wolności, co bezpieczeństwa obywatelom nie przysparza. Pamiętam jak na wykładach z prawa karnego śp. prof. Witold Świda tłumaczył nam, że lepiej uniewinnić 100 winnych, niż skazać jednego niewinnego, bo takie – chociażby tylko jedno – skazanie jest totalną porażką wymiaru sprawiedliwości. Pięć tysięcy (a może i więcej) to dużo, czy mało? Nie zdobędę się na odpowiedź, ale mam świadomość, że ja do tego NIGDY ręki nie przyłożyłem i nie znajdzie się nikt, kto mógłby wskazać przykład skazania niewinnego, którego ja z moimi kolegami z wydziału doprowadziłem do prokuratury.

* * *

Dlaczego tak jest? Odpowiem na przykładzie tragicznego przypadku Tomasza Komendy. Jako EWENTUALNY sprawca został wskazany przez jakąś swoją sąsiadkę, które rozpoznała go na publikowanym portrecie rysunkowym. Przypomnę, że było to trzy lata po zbrodni, do której doszło w nocy z 31 grudnia 1996 roku na 1 stycznia 1997 roku w jednej z dyskotek w Miłoszycach ok. 28 km od Wrocławia. W tym czasie Tomasz Komenda przebywał we Wrocławiu, co poświadczyło podczas śledztwa i procesu 12 osób. Powtórzę – rozpoznany został na publikowanym portrecie. Takie rozpoznanie nie może być absolutnie jakimkolwiek dowodem. Nie sądzę, aby Tomasz Komenda został okazany tej kobiecie, ponieważ nie można było tak postąpić z tej prostej przyczyny, że ona go znała z osobistych kontaktów. Nie wiem, czy był okazywany innym uczestnikom dyskoteki, ponieważ nie znam materiałów procesowych. Wiem tylko tyle, że obecnie prokuratura wykazuje aż 19 dowodów jego niewinności, jednocześnie podważając wszystkie dowody winny, na podstawie których został skazany.

* * *

W mojej milicyjno - policyjnej karierze wielokrotnie posługiwaliśmy się portretami rysunkowymi i nie pamiętam aby jakikolwiek portret przyczynił się do ustalenia i zatrzymania sprawcy. Nie znaczy to jednak, że nie wykorzystywaliśmy informacji przekazywanych nam w oparciu o publikowane portrety. Rzecz w tym, że NIGDY nie zdarzyło się, abyśmy dokonali zatrzymania osoby wskazanej nam przez kogoś, jako podobną do portretu. Zawsze w takim przypadku taki wskazany był poddany operacyjnemu sprawdzeniu, przy wykorzystaniu wszelkich możliwych sposobów operacyjnych (podsłuchy, inwigilacja, kombinacje operacyjne itp. itd.), które miały nam dać odpowiedź, czy taki delikwent może być rany pod uwagę jako sprawca. Zresztą, jeżeli te zastosowane metody potwierdzały taką możliwość, to jednocześnie wskazywały na dowody mogące potwierdzić jego sprawstwo. I dopiero wtedy dopadaliśmy takiego osobnika, przy czym jednocześnie procesowcy i eksperci kryminalistyki zabezpieczali wskazane przez nas dowody. Niewinni nie musieli się obawiać, bo nie musieliśmy nikogo bić, aby wymusić przyznanie się do winy. Myśmy ZAWSZE mieli dowody. A jeżeli ich nie mieliśmy, to sprawy były umarzane.

* * *

Tomasz Komenda został zatrzymany w marcu 2000 roku przez funkcjonariuszy wydziału kryminalnego KWP we Wrocławiu, do którego zresztą dołączyłem w czerwcu tego samego roku. Moim zadaniem było dokończenie śledztwa w sprawie zabójstwa studentów na Narożniku, które miało miejsce 17 sierpnia 1997 roku. W powołanej grupie operacyjno-śledczej było również dwóch policjantów z wydziału kryminalnego, których wtedy – w czerwcu 2000 - też poznałem. I to oni – a wiem o tym od ich kolegów – biciem i poniżaniem chłopaka zmusili go do przyznania się, z czego później się wycofał.

* * *

I tu jest pies pogrzebany. Nie wiem dlaczego, ale przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości niesamowicie szybko i bardzo mocno przywiązują się do zeznań, w których podejrzewany przyznaje się do winny. I już mu w zasadzie NIGDY nie odpuszczają i czynią wszystko, aby dopasować do niego cokolwiek tylko da się dopasować. W tym przypadku były to wyniki badania śladu DNA i odcisków zębów, które nie wskazywały na niego, bo były jedynie ZBLIŻONE. W takim przypadku KAŻDY uczciwy sędzia (a wcześniej prokurator) musi zastosować zasadę in dubio pro reoczyli że każda nie dająca się usunąć wątpliwość musi być przyjęta na korzyść oskarżonego. Dodając do tego 12 świadków, których zeznania dawały mu niepodważalne alibi, wyrok mógł być tylko jeden. NIEWINNY.

* * *

Tomasz Komenda został skazany, bo tak pasowało to niektórym policjantom, prokuratorom i sędziom, z sędziami Sądu Najwyższego włącznie. Do dziś śpią zapewne snem sprawiedliwych i nawet obecne ustalenia tego spokojnego snu im nie zakłócają. Wiedzą dobrze, że popełnione wówczas przez nich przestępstwa niedopełnienia obowiązków, stosowania przemocy, fabrykowania lub niszczenia dowodów i utrudniania przebiegu śledztwa, dawno się już przedawniły (po 5 latach – art. 101 k.k.) i Wielki Szeryf może im obecnie na pukel naskoczyć. Chyba, że znów wykręci jakiś numer i w pisowskim, bo stachanowskim, trybie wprowadzi do kodeksu karnego spec poprawkę, która tego typu przestępstwa będzie traktować jako nieprzedawniawalne z mocą działania wstecz. I wówczas zakrzyknę: brawo ministrze Ziobro.

https://wroclaw.onet.pl/dlaczego-tomasz-komenda-spedzil-w-wiezieniu-18-lat/0v8fydt