1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

   W rządzie premiera Morawieckiego mamy 22 ministrów i 106 ich zastępców. W rządzie Leszka Millera było 15 ministrów i 60 zastępców. To dowód na to, że dobra zmiana realizuje swe zapowiedzi o tak zwanym tanim państwie, bo przecież ministrów mogłoby być np. 60, a zastępców 300. A co, rządzenie to przecież niełatwa rzecz.

* * *

Na zaprzysiężeniu staro-nowego rządu PZPR (Prezesa Zarządu Partii Rządzącej) A. Duda znów wyskoczył przed szereg, chcąc zapewne pokazać PZPR, że i on chce grać na rządowych skrzypcach. Dlatego tez zaproponował członkom tego rządu, aby z każdymi problemami przybiegali do niego, a on postara się im pomóc. Ciekawe czy zostało to uzgodnione z PZPR, chociaż ja odnoszę wrażenie, że nie, bo PZPR nie znosi, aby ktoś się w jego sprawy nosa wtykał. Nie po to A. Dudę namaszczał na wykonawce jego woli, ale wygląda na to, iż Duda uwierzył w swe zdolności do kierowania tym, co się w kraju dzieje.

* * *

Rekonstrukcja rządu pokazała też, że opozycja miała rację żądając usunięcia nieudolnych i szkodzących interesom państwa i jego obywateli ministrów, ponieważ wszystkim wskazanym PZPR dał kopa. Fakt, że po jakimś czasie, ale przecież nie mógł pokazać, że opozycji ustępuje. Wszak nie interes państwa był tu ważny, a interes rządzącego, czyli PZPR.

* * *

Mariusz zwany „Płaszczakiem” rzucony został na wojsko, co dowodzi, że rządzić (bo nie kierować) potrafi wszystkim. I chociaż przez policjantów uważany był za postać komiczną, a przez opozycję za niezbyt sprawnego intelektualnie, to do rządzenia wojskiem będzie nadawał się akuratnie. Dużo zapewne nie zmieni, bo będzie to zależało jakie PZPR wyda mu dyspozycje, ale emerytowani wojskowi mogą być pewni, że prace nad ustawą represyjną (emerytalną) wobec byłych żołnierzy Wojska Polskiego z czasów PRL dostaną przyspieszenia, jak F-16 na dopalaczu.

* * *

Policjanci nie mogą się cieszyć z tego, co ich po zmianie ministerialnego szefa czekać będzie. Minister Brudziński to inny typ człowieka. Gościu o bardzo silnej osobowości, intelektualnie bardzo wydolny, ale też pamiętliwy i cyniczny jak mało kto, no i zakochany bez pamięci w PZPR. Obywatele winni wiedzieć przede wszystkim, że nowy policyjny capo di tutti capi znany jest tez z tego, że nie odpuszcza wszystkim tym, którzy chociażby nawet nie świadomie nastąpili na jego eleganckie kamasze. Wiedzę fachową posiada, bo w czasach szkolnych trzy miesiące przesiedział w areszcie pod zarzutem dokonywania rozbojów, z czego wprawdzie sąd go uniewinnił, ale jak organy ścigania działają chyba doskonale zapamiętał.

* * *

Łukasz Szumowski, który księcia pana zastąpił na stanowisku ministra zdrowia, jest jednym z 4 tysięcy lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary, przez co widać, że w Ministerstwie Zdrowia niewiele się zmieni. A o prawie do aborcji i programie In Vitro kobiety powinny zapomnieć.

* * *

Szkoda tylko minister Anny Streżyńskiej od cyfryzacji, jedynej kompetentnej i sprawnej minister w rządzie administrowanym przez „Becię Broszkę”, którą PZPR wyrzucił ponieważ miała konkretny plan i nie zgadzała się na różne głupkowate pomysły rodzące się w główkach podwładnych PZPR.

* * *

Henryk Kowalczyk wiele nie zmieni, bo podziela poglądy pogromcy polskich drzew, a zwłaszcza Puszczy Białowieskiej i choć na ochronie środowiska zna się w takim samym stopniu jak Zbigniew Ziobro na medycynie, to jednak wiernie stał u boki Szyszko podczas wielu spędów mających na celu mordowanie leśnej i polnej zwierzyny. Oczywiście nie stał bezczynnie, bo lufa grzała mu się niesamowicie za każdym razem.

* * *

No i Antoni, znawca lotniczych katastrof. Nie uchroniła go jego podkomisja, która jest już tuż tuż od odkrycia dowodów na to, iż Lecha Kaczyńskiego zamordował Putin do spółki z Tuskiem. Widać, że i PZPR miał go serdecznie dosyć za to, iż polską (i tak słabiutką) armię całkowicie położył na łopatki, bo mu się zamarzyli chłopaczkowie latający z karabinami po lesie, których mógłby często odwiedzać i oglądać ich wytężone torsy, kiedy w karnym ordynku staliby przed nim na baczność. Nie zginie. Jest posłem, więc solidną kasiorę i tak co miesiąc za nic nierobienie dostanie. A mi się marzy jedynie, że może w nerwach PZPR zaszkodzi.