1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

W dzisiejszym wydaniu Dziennika Trybuna (nr 180/2017) przeczytałem artykuł pt. Deblokada, autorstwa Krzysztofa Podgórskiego, który - jak zwykle bardzo fachowo - opisuje to, co się dzieje w Syrii na froncie walki z terrorystami z tzw. ISIS. Właśnie 5 września br. wojska syryjskie wspierane przez rosyjski kontynent (lotnictwo, komandosi z Sił Specjalnych Operacji, marynarkę wojenną) przebiły się do obleganego przez islamistów od 3 lat miasta Deir er Zor, gdzie schroniło się też ponad 150 tys. ludności cywilnej, w większości szyici, druzowie i chrześcijanie. Z powodu ich odmienności religijnej, w przypadku poddania miasta, groziło im natychmiastowe wymordowanie.

Obrońcy miasta 16 września 2016 roku zostali niespodziewanie zaatakowani z powietrza przez amerykańskie samoloty, w wyniku czego zginęło lub zostało rannych 200 syryjskich żołnierzy. Ilu zginęło cywilów nie wiadomo. Amerykanie jak zwykle tłumaczyli się pomyłką (???). Ten jankeski atak wykorzystali islamiści z ISIS i pod osłoną amerykańskich rakiet i bomb przeprowadzili silny atak, odcinając od miasta lotnisko, które jednak się nie poddało i broni do dnia dzisiejszego. W chwili obecnej przygotowywany jest atak na pozycje islamistyczne, aby bohaterskim żołnierzom syryjskim broniącym się na tym lotnisku, przyjść jak najszybciej z pomocą militarną i humanitarną.

Nie tak dawno wszystkie polskie media przez długie ni nie robiły nic innego, tylko piały z zachwytu, że jakaś obywatelka Wielkiej Brytanii o imieniu Kate urodziła dziecko, a o bohaterskiej obronie Deir er Zor i zwycięstwie nad islamistycznymi terrorystami z ISIS praktycznie ani słowa.

* * *

Ponoć nieszczególnie zdrowy na umyśle przywódca Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej już niedługo będzie się mógł pochwalić bombą termojądrową oraz rakietami balistycznymi, potrafiącymi osiągnąć cele na terenie USA, a już na pewno na terenie jej zamorskich terytoriów. A mnie się wydaje, że Kim Dzong Un żadnym psychopatą nie jest, a wszystko co czyni jest niesamowicie pragmatyczne i ma na celu ochronę jego państwa przed jakąś, inspirowaną przez CIA, "koreańską wiosną" na wzór tych, przez które upadła państwowość w Libii i Iraku. Jest więcej niż pewne, że gdyby Kadafi i Saddam Hussein posiadali to, czym dysponuje dziś Kim Dzong Un, to zarówno w Iraku jak i Libii rządziliby do dziś, a świat nie miałby aż tak wielkiego kłopotu z islamskim fundamentalizmem. Tenże Kim aż tak głupi nie jest, aby wywoływać wojnę atomową, bo wie, że byłby to nie tylko dla niego koniec. Wie natomiast na pewno, że posiadanie broni nuklearnej skutecznie chroni jego państwo przed jakimikolwiek zakusami.

* * *

Zresztą, czy niespełna rozumu może być przywódcą partii głoszącej idee nacjonalizmu gospodarczego, prymatu planowej gospodarki państwowej nad liberalną gospodarką wolnorynkową, samowystarczalności gospodarczej państwa, rozbudowy wojska i sił obrony terytorialnej zdolnych do samoobrony w razie ataku nieprzyjaciela, pełnej suwerenności w stosunkach międzynarodowych, tworzenia nowoczesnego przemysłu obronnego, podziału społeczeństwa na lepsze i gorsze kasty, służebnej wobec władz roli mediów publicznych i takiej samej roli sądów. No i wreszcie kultu wybitnego wodza i dobroczyńcy narodu. A takie cele stawia przed sobą Wódz i Ojciec narodu koreańskiego. Brzmi to znajomo? Oczywiście, bo jest to wypisz wymaluj program prezesa Jarosława i całej jego partii. Takie pisowskie Dżucze.