1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Konieczność przyspieszenia w pisaniu mojej książki o kulisach śledztwa w sprawie zbrodni na Narożniku 17 sierpnia 1997 roku spowodowała, że normalnie brakuje mi czasu na codzienne pisanie w moim Dzienniku Szarego Obywatela , nad czym mocno ubolewam. Dlatego postanowiłem "wrzucić" tu moje uwagi, które dzięki funkcji przetwarzania głosu w litery na moim androidzie, dyktuję do pamięci telefonu. Niektóre z zapisków są już być może nieaktualne, ale zapisze je tu "ku pamięci".

Władza

W czasach PRL tak zwana opozycja demokratyczna, przy wsparciu papieża Jana Pawła II, a także dobrego chrześcijanina prezydenta USA Ronalda Reagana oraz polskich katolików z Solidarności, którzy na klapach marynarek nosili znaczki z wizerunkiem Matki Boskiej, w sposób niegodny chrześcijan i katolików odrzuciła boskie prawo, że "wszelka władza pochodzi od Boga". Wskazanie to wynika wprost z Nowego Testamentu, gdzie w 13 rozdziale listu świętego Pawła do Rzymian autor pisze o tym wprost". Szczególnie zaznaczone jest to w IV i V wersecie tej księgi, które mówią "(...) Jeśli jednak czynisz zło, bój się, bo (władza) nie na próżno nosi miecz. Jest przecież sługą Boga, wymierzającym kary, temu, kto popełnia zło.

Dlatego należy się podporządkować, nie tylko z powodu jej gniewu, lecz także ze względu na w sumienie." Dlaczego zatem ci wierni chrześcijanie i prawdziwi katolicy władzy boskiej się sprzeciwiali, buntując się wobec władzy, jaką Bóg w łaskawości swej w Polsce ustalił? Z drugiej strony patrząc, to słaby jest to Bóg, któremu jego wyznawcy - mówiąc bardzo oględnie - figę z makiem pokazali i "komuszą" władzę obalili. A może, aby owego Boga nie obrażać, powiedzieć wypada wreszcie prawdę, że nikt tej władzy nie obalił, tylko ona sama z siebie doszła do wniosku, że dalej już nie pociągnie i ze swoimi oponentami dogadała się przy Okrągłym Stole. Inna rzecz, że bardzo naiwna była, sądząc, że ma do czynienia dżentelmenami, którzy danego słowa dotrzymują.

Niemieckie odszkodowania

Ze środowiska Prawa i Sprawiedliwości coraz głośniej dobiegają głosy, żądające od Niemców reparacji za krzywdy, jakie wyrządzili nam podczas wojny. Pierwszy w surmy bojowe zadał mściwie nam panujący prezes, a sygnał z miejsca podchwyciły, raczej mało lotne intelektualnie, całe zastępy wyznawców smoleńskiej religii. Oczekuję zatem od mściwie nam panującego prezesa, aby poszedł dalej. Niech nakaże, aby wszelkie organa podległej mu władzy zgłosiły formalne żądania odszkodowawcze pod adresem Niemiec. Prezes i jego lud smoleński, to dumny lud i nie może być mocny tylko w gębie. Niech wiec wyznaczą Niemcom czas na spełnienie żądań, a w przypadku ich zignorowania, niech zastosują stosowne restrykcje wobec naszych byłych okupantów i ciemięzców.

Ci, którzy walczyli z Niemcami

Kaczyński żądając od Niemców odszkodowania w wysokości 6 miliardów USD, powinien przeprosić żołnierzy I i II Armii Wojska Polskiego, czyli tzw. berlingowców. Tych żołnierzy, którzy naprawdę walczyli z Niemcami, a nie gadali w telewizji o tym. Tych przecinek, zdobywali dla Polski ziemię na zachodzie. Brali prawdziwe udział w zdobyciu Berlina. Żołnierzy, w których bohaterstwo jest przez PiS wymazywane z naszej historii tylko dlatego, że skutecznie walczyli z Niemcami, razem z Armią Czerwoną. Nie palili mleczarni, nie zdobywali gorzelni, jak honorowani przez POPiS tak zwani wyklęci.

Budżet

Kaczyński chcę wejść w zwarcie z Niemcami, a przecież to oni są dziś w praktyce gwarantem sukcesu gospodarczego Polski. To od nich zależy, czy nasz budżet zostanie należycie zasilony środkami pozwalającymi na realizację programów socjalnych "dobrej zmiany". Mściwie nam panujący prezes jakby nie wiedział, że rosnące przychody ze sprzedaży zagranicznej, to efekt wielkich zakupów dokonywanych ze strony państwa niemieckiego.

Wojna na wschodzie

Śmieszny, ale przez to niesamowicie straszny szef MSWiA wymyślił sobie nowy wzór polskiego paszportu z motywami z Wilna i Lwowa, czyli symbolami Wileńskiej Ostrej Bramy i Lwowskiego Cmentarza Orląt. Nie przyszło mu do głowy (dlaczego się nie dziwię ?), że to teraz Litwa i Ukraina. To wyśmienicie współgra z żądaniami reperacji od Niemiec i walką z niemieckimi udziałem w mediach. Pisiory w ogóle nie biorą pod uwagę takiej możliwości, że Niemcy w odwecie za odwołanie przez Polskę rezygnacji z wojennych reparacji, mogą wypowiedzieć układ graniczny i zażądać siłą odebranych Niemcom tak zwanych Ziem Odzyskanych, stanowiących 1/3 terytorium III Rzeszy, które przyznano Polsce decyzją Stalina jako rekompensata za nasze Kresy Wschodnie włączone w 1939 roku do ZSRR. Putin umyje ręce, bo niby dlaczego miałby Polsce (III i IV RP) sprzyjać ? Przyzna, że Stalin niesłusznie odebrał Polsce część Podlasia,Wołyń, Podole oraz Wilno, więc niech teraz Polska oda Niemcom, co niemieckie, a Litwie, Białorusi i Ukrainie odbiorze, to, co zawsze było polskie. A co? Cudze się łatwo rozdaje. Rzecz w tym, że Niemcy "swoje" nam łatwo odbiorą, ale Litwini, Białorusini i Ukraińcy, mogą nam pokazać zbrojny gest Kozakiewicza, a Ukraińcy na dodatek powiedzą, ze lwów to możemy sobie nałapać w Afryce, a kijów nam z chęcią dadzą "skolka ugodno". A my w tym całym ambarasie zostaniemy sami, bo ani na wschodzie, ani na zachodzie wojsk Macierewicza nikt bać się nie będzie, a już zwłaszcza jego OTK.