1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Powstanie Warszawskie jest przykładem niewybaczalnej głupoty i cynizmu ówczesnych polityków i dowódców Armii Krajowej ale także przykładem niesamowitego bohaterstwa Polaków, gotowych poświęcić swoje życie za wolności ojczyzny. Jest też przykładem niewyobrażalnego cierpienia ludności cywilnej stolicy, a także śmierci ponad 200 tysięcy jej mieszkańców mieszkańców, w tym radiu 33 dzieci. Dlatego też oddając cześć bohaterom tamtych dni, z wielką pogardą myślę o tych, którzy te niewyobrażalne tragedie mieszkańcom Warszawy zafundowali.

* * *

Tomasz Jastrun o Jarosławie Kaczyńskim w felietonie pt. "Maska spadłą z twarzy" w tygodniku "Przegląd" nr 30/2017:

 "(...) Warto było przemęczyć się wiele godzin, patrząc na spektakl w sejmie, aby po pierwszej w nocy doczekać chwili, gdy prezesowi spadła maska z twarzy. To, co było pod nią, mogło przerazić każdego. Co za oblicze, nagie mięso. Wołał:" Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie  swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego świętej pamięci brata. Zniszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami." Jak na dłoni widać, że wszystko, co robi Kaczyński, to zemsta za śmierć brata. Ma poczucie winy, że się do niej przyczynił, wypiera je, co zwiększa jego agresję wobec innych. Dostajemy nie tylko lekcje historii, jak powstawały dyktatury, ale też psychologii. Demokracji nie zagrażają hordy imigrantów ani terroryzm, największym niebezpieczeństwem dla niej jesteśmy my sami, ogłupiali, ślepi obywatele. I przywódca psychopata.(...).

No cóż ... nic dodać, nic ująć.

* * *

Nie zawsze się jednak z Tomaszem Jastrunem jestem w stanie się zgodzić. W tymże samym tekście napisał, że też kiedyś był pewien,że nie dożyję wolnej Polski. A jak stałaś się już wolna i demokratyczna, to do głowy mu nie przyszło, że dożyje czasów, gdy jego koledzy z opozycji będą niszczyć demokrację i zabierać nam wolność. Zezłościł mnie, bo bardzo mnie irytuje, kiedy ludzie z dawnej tak zwanej opozycji, uważający się zza szczerych demokratów, używają określenia Polska Niepodległa i odnoszą to jedynie do czasów po 1989 roku.

Czyżby pan Jastrun żyjąc w latach 1945 - 1989 mieszkał w okupowanym kraju i nie mógł chodzić do polskich szkół, nie mógł pracować w polskich zakładach pracy, musiał służyć w obcej armii, na ulicy widział okupacyjnych policjantów i żołnierzy? Zapewne pan Jastrun ma na myśli to, że Polska leżała w strefie wpływów Związku Radzieckiego i znacznym stopniu była uzależniona od jego polityki. Czy zatem mam sądzić, że Polska znów stała się krajem okupowanym, albowiem leży w strefie polityki amerykańskiej, na ziemi polskiej znajdują się amerykańskie wojska. Wszystko to dzieje się dzięki proamerykańskim politykom prawicy, czyli tak samo jak przed 1989 działo się z woli polityków proradzieckich. Powie pan Jastrun, że kiedyś Rosjanie do nas weszli, a Amerykanie przyszli naszą prośbę. Być może pozornie wydaje się to prawdziwe, ale nie nie zapominajmy, że obecność wojsk radzieckich była przez ówczesne władze polskie akceptowana, a weszły to one nie po to aby nas o kupować, tylko przez to że wyparły z naszych ziem prawdziwego okupanta, czyli Niemców, a pozostały na mocy układu zawartego w Teheranie i Jałcie.

Owszem w czasach PRL Polska nie była krajem w pełni suwerennym, ale i również dziś swą w suwerenność utraciła na rzecz Unii Europejskiej, do której sama wstąpiła. W czasach PRL byliśmy członkami RWPG i część społeczeństwa była za, a inna temu przeciwna. Ale czy to znaczy zaraz, że Polska była okupowana. Przecież dzisiaj też nie wszyscy Polacy są zwolennikami naszej obecności w Unii.

Nikt nie powinny się wpisywać w pisowską retorykę, a jeżeli chcemy koniecznie mieć pretensje do tamtych czasów, to mówmy o Polsce o mocno ograniczonej suwerenności w polityce zagranicznej, określonej przynależnością Polski do bloku potężnego bloku militarnego. Ale absolutnie tego nie można równoważyć z okupacją i ktoś taki jak Tomasz Jastrun powinien ważyć słowa i powinien umieć odróżnić okupacją od uzależnienia. Bo i dzisiaj jesteśmy bardzo mocno uzależnieni odpływów nie tylko Unii, ale przede wszystkim Stanów Zjednoczonych.

* * *

Świetna opinia Włodzimierza Cimoszewicza na temat usprawniania polskiego sądownictwa:

"(...) To prawda, że można mieć wiele uwag do sprawności sądów, poziomu orzekania, właściwego rozumienia własnej roli przez niektórych sędziów itd. Ale dobrze by było, żeby operacji mózgu nie robił mechanik samochodowy, a poprawy wymiaru sprawiedliwości nie podejmował się niedouczony magister prawa Z., do spółki z magistrem politologii. Poziom intelektualny obecnego kierownictwa resortu sprawiedliwości jest nie mniej zawstydzający niż ich partyjniactwo. (...) wiemy zatem że trzeba poprawić działanie sądów. Czy rządząca większość, politycy PiS do tego się nadaje. Nie. To kłamcy oportuniści i durnie. Mogą tylko niszczyć.(...)"

* * *

Bardzo mi się też podobają słowa redaktora Roberta Walenciaka w artykule pt. "Co zrobi Kaczyński?": "PiS nie będzie rządził o do końca świata. Przy takich kadrach wpadki ma jak w banku, a na końcu gwarantowaną niechęć wyborców. Może więc podporządkować sobie sądy, kontrolować opozycję, likwidować wrogie media, budować pomniki Lecha Kaczyńskiego w każdym mieście. To wszystko przeminie. A im mocniej dokręcić śrubę tym mocniej ona odbije. I przyjdą ludzie którzy pomniki zburzą wyniosą Lecha Kaczyńskiego z Wawelu A Jarosława postawią przed sądem."

I oby stało się to jak najszybciej.

 * * *

W Polsce całą prawicę niesamowicie mierzi PRL, jako państwo "komunistyczne" i ci wszyscy, którzy jej się wysługiwali, mają teraz mocno przerąbane. A jednak Jarosław po cichu z komunistami, oczywiście nie polskimi, a chińskimi interesy ubija i ostatnio zabiegał o wielu miliardową pożyczkę, aby pomnik, postaci nikomu niepotrzebnego lotniska, bratu wystawić. Dlatego w Polsce pisowskiej o Chinach się nie mówi źle, a w zasadzie nic się nie mówi. Do tego stopnia, że pisiory udają, iż nie wiedzą, że blisko naszych brzegów na Bałtyku odbywały się (22- 28. 07.2017) wspólne rosyjsko - chińskie manewry marynarek wojennych tych państw. Centrum manewrów znajdowało się na położonym na Mierzei Wiślanej Bałtijsku, a więc tuż pod nosem odpoczywającego na Helu prezydenta Dudy. Polskie media milczały, aby nie pokazywać, że ci, od których bierzemy kasę i w Polsce po cichu fetujemy (ostatnio wizyta trzeciej osoby w ChRL) razem z Putinem ćwiczę wspólne działania wojenne.

* * *

Młodzi nie pamiętają więc przypomnę. Demokracja nie skończyła się w 2009 roku, kiedy PO złamała konstytucję w sprawie emerytur byłych funkcjonariuszy MSW, bo tak naprawdę skończyła się zanim się zaczęła. Skończyła się z chwilą, kiedy butny i cyniczny Adam Michnik zakrzyknął, że lewicy wolno mniej. A co to jest za demokracja jeżeli jednej grupie społecznej wolno mniej? To jest karykatura demokracji. Z demokracją mamy tylko i wyłącznie wtedy, kiedy rządy większości respektują prawa i wolności mniejszości. Niestety lewica była wówczas bardzo uległa, w wyniku czego z ponad 40% poparcia skarlała do zaledwie 8%. Przypomnę, że to, co się dziś dzieje, jest efektem tego, że część społeczeństwa odwróciła się od SLD, przez co PiS zdobył w Sejmie i Senacie większość, uzurpując sobie prawo do do zmiany ustroju. Warto by było o tym pamiętać.