1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Zgodnie z zapowiedzią pojechałem wczoraj (06.05.2017)do Świdnicy na spotkanie (godz. 11:00 Klub Bolko) z europosłem SLD Januszem Zemke. Spodziewałem się, że na to spotkanie dojedzie większa grupa osób z Wałbrzycha, których POPiS-owy bolszewizm dotknął swymi - nie tylko ekonomicznymi - represjami. Niestety, poza Stanisławem Deską, Krzyśkiem Kobusińskim (którego przez zarost na twarzy w pierwszej chwili nie poznałem) i Krzyśkiem Dymalskim, poza mną z Wałbrzycha nikogo nie było. Dopisała za to reprezentacja byłych mundurowych z MON i MSW ze Świdnicy i Świebodzic. Miło było spotkać się z kilkoma dawno nie widzianymi kolegami.

Razem z Januszem Zemke, w klubie Bolko pojawili się działacze z wojewódzkiego kierownictwa SLD z Wrocławiu, z Markiem Dyduchem na czele. Byli też przedstawiciele władz samorządowych ze Świdnicy z panią prezydent Beatą Moskal-Słaniewską.

Tematem spotkania były, ogólnie rzecz biorąc, problemy związane z działalnością Sojuszy w kraju i na łonie - że tak powiem - Unii Europejskiej - ale przyszedł czas na zadawanie pytań, więc skorzystałem i jako pierwszy zadałem Januszowi Zemke pytanie, dotyczące tego, co Sojusz zamierza uczynić, aby sprawa represji ekonomicznych i politycznych w stosunku do byłych funkcjonariuszy służb mundurowych była nie tylko przedmiotem kameralnych dyskusji i różnego rodzaju petycji, ale stała się naprawdę bardzo nośnym tematem dni naszych powszednich. Co Sojusz chce uczynić, aby sprawa ta stała się tematem tak zwanej ulicy, bo wszyscy zdajemy sobie doskonale sprawę, że ta "ulica" w zdecydowanej większości wyraża stanowisko, że "dobrze im tak, bo mają za duże emerytury, kiedy inni przymierają głodem". I tylko MY wiemy, że jest to bardzo niesprawiedliwe, a jedyny, piszący o tych sprawach "Dziennik Trybuna" to za mało, bo prawicowe media tylko niechęć do mundurowych rodem z PRL, podsycają. Zwłaszcza TVPiS, TV TRWAM i TVN 24, nie wspominając o innych niszowych telewizjach. Po za mną, drugim pytającym się o ten sam problem był Wiesiek Hyży.

Odpowiadając na nasze pytania, Janusz Zemke zwrócił przede wszystkim uwagę na to, że tzw. ustawa dezubekizacyjna to nie jest tylko pomysł PiS, albowiem to Platforma w 2009 roku pierwsza zainicjowała ekonomiczne represje wobec funkcjonariuszy, którzy przed 1990 rokiem służyli w SB, zmieniając przelicznik emerytury z 2,6 % na 0,7% za każdy rok służby. PiS-owskie represje poszły dalej i współczynnik ten obniżyły (od października 2017) do 0%. I słusznie w tym miejscu Janusz Zemke zauważył, że dla kryminalistów odsiadujących kary pozbawienia wolności, współczynnik przeliczeniowy wynosi 0,3%. Te fakty mówią same za siebie.

Warte podkreślenie jest to, że te dwa akty (bezprawia - JB) prawne można uznać za przykłady prawa represyjnego, albowiem łamią konstytucyjne zakazy stosowania odpowiedzialności zbiorowej oraz naruszania praw nabytych.

W dalszej części wystąpienia Janusz Zemke realistycznie zauważył, że jak na razie, w tej sprawie siły i możliwości SLD są równe zeru, albowiem nie ma on swej reprezentacji w Sejmie. Stało się tak też i dlatego, że część byłych funkcjonariuszy służb mundurowych dała się uwieść socjalnej bajce PiS i wielce obrażona na SLD, odwróciła się od tej partii. A to SLD właśnie jako jedyna siła polityczna obecna w parlamencie była przeciwna nie tylko ustawie o IPN, CBA i ustawie dezubekizacyjnej. I także dziś, jako jedyna partia polityczna twardo stoi na stanowisku, że zarówna tamta pierwsza ustawa represyjna, jak i ta obecna, jest złamaniem Konstytucji RP, a objęci represjami nie mają co liczyć na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Z powodów wiadomych. Przypomnę tylko, że również wtedy (2010 rok) nie mieli oni co na TK liczyć, bo organ ten, pod przewodem wielkiego obrońcy prawa, praworządności i zasad konstytucyjnych, niejakiego Andrzeja Rzeplińskiego, uznał, represje i złamanie konstytucji za wyraz sprawiedliwości dziejowej. Tak wiec PiS miało swego godnego poprzednika.

Obecnie najważniejszą rzeczą jaką można uczynić, to doprowadzić do sytuacji, aby projekt ustawy obywatelskiej, znoszącej w całości "ustawę dezubekizacyjną", trafił do sejmu i stał się przedmiotem konsultacji społecznych. Bo nawet jeżeli nie zostanie (a nie zostanie) przyjęty, to w nowej kadencji sejmu (2019-2023), będzie go można z "zamrażarki" wyjąć i procedować. Rzecz w tym, że aby byli mundurowi mieli swych godnych zaufania obrońców, lewica w przyszłych wyborach musi wejść do parlamentu. A wejdzie jedynie wtedy, kiedy ci od niej odwróceni, powraca i oddadzą na nią swój głos. Wejście SLD do sejmu (i senatu) spowoduje, że żadna prawicowa partia nie uzyska samodzielnej większości i SLD może stać się "języczkiem u wagi", a wówczas - jak stwierdził Janusz Zemke - warunkiem Sojuszu - nie podlegającym dyskusji - będzie uchylenie tej ustawy represyjnej w całości.

Sojusz aktywnie wspiera prace Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych, w jej pracach zmierzających do opracowania projektu "ustawy naprawczej", ale aby mogła ona zostać wprowadzono pod obrady komisji sejmowych projekt musi uzyskać wsparcie co najmniej 100 tysięcy obywateli. I dlatego też niezbędna będzie szeroka akcja zbierania podpisów, w co powinny włączyć się wszystkie stowarzyszenia wchodzące w skład Federacji.

Na razie każdy, kto będzie dotknięty represją, po otrzymaniu nowej decyzji emerytalnej, będzie musiał wystąpić z pozwem do sądu (nie wcześniej), a Federacja wraz z prawnikami z SLD będzie ich wspierać merytoryczną pomocą prawną.

Tyle - w wielkim skrócie - o tym, co na temat pisowskich represji miał nam do powiedzenia poseł Janusz Zemke.