1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

   Trochę czasu opłynęło od dnia, kiedy ostatni raz coś tu napisałem. Tak się porobiło, że znów nie miałem na to czasu, bez przerwy zajmując się sprawami, które napadają mnie z dnia na dzień. Później napadło mnie wiosenne przeziębienie i groziła mi angina, ale mężnie walcząc - bez pomocy medykamentów - dałem sobie radę. I kiedy będąc już przekonany żem zdrów jak ryba, wyściubiłem na kilka tylko godzin nos poza własne mieszkanie, już po dwóch dniach poczułem, że coś znów nie jest tak. Tym razem udałem się do przychodni, gdzie dowiedziałem się, że złapałem infekcyjne zapalenie gardła. Otrzymałem receptę, ale znów postanowiłem, że będę się leczył sam, co dało ten efekt, iż zdrowy jestem, a przypisane mi antybiotyki nawet apteki nie opuściły. Na pewno organizm jest mi bardzo wdzięczny, że go tymi antybiotykami nie trułem.

* * *

Ponad połowę kwietnia i pierwszy tydzień maja spędzam w towarzystwie żony, która musiała wreszcie pójść na zaległy urlop wypoczynkowy. Z tego powodu więc bez rozwalił mi się całkowicie "tryb dzienny" i bez przerwy wydaje mi się, że jest sobotą, albo niedziela. Przez to fałszywe przekonanie nie mogę się skupić, bo w zasadzie w te dni raczej nie robię tego, co robię w ciągu tygodnia. "Na szczęście" już od poniedziałku idzie do pracy, wiec będę miał szanse powrócić w stare utarte koleiny, co rokuje, że może wreszcie ruszę z pisaniem, tego, co sobie założyłem jeszcze w ubiegłym roku. I tak fajnie żarło, póki nie zorientowałem się, że piszę w zasadzie bez planu, czyli wcześniej przygotowanej konstrukcji chronologicznej i faktograficznej. Zacząłem wszystko od nowa, ale po jakimś czasie pogubiłem się z tym, co napisałem wcześniej z tym, co napisałem obecnie. Ponownie wszystko rozłożyłem na czynniki pierwsze i od kilku dni robię porządek z całością dokumentacji. Musze ja posegregować i opisać, tak abym wiedział, co w książce umieścić, a czym sobie głowy nie zajmować. Muszę przeanalizować kilkaset stron dokumentów, a na kolejne kilkaset czekam. Bo wystąpiłem do pana prokuratora, o dopuszczenie mnie do kolejnych kilkuset stron dokumentów procesowych. Ale najważniejsze jest to, ze wreszcie mam plan nie tylko w głowie, ale i na papierze. I od tego powinienem zaczynać.