1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

Mam nawyk czytania wszystkiego, co mi zadrukowane w ręce wpadnie. Czytam zatem od deski do deski Dziennik Trybuna, tygodniki Przegląd, NIE, Tygodnik Faktycznie, a od czasu do czasu, kiedy zauważę jakiś ciekawy tytuł, także inne gazety i tygodniki. I zawsze żal mi jest je po przeczytaniu wyrzucić.  Po za tym dużo piszę. Moje trzy książki na raz oraz teksty do DB 2010 i na moją stronę internetową Ad rem, no i komentarze na FB. W rezultacie wydłuża mi się kolejka nieprzeczytanych jeszcze książek, jakie namiętnie kupuję. A tempus fugit niestety.

Dzieje się tak z totalnego braku czasu, ponieważ natomiast ogromny wpływ na taki stan rzeczy mają coraz liczniejsze prośby o pomoc w sprawach prawnych, kierowane przez tych którzy czują się skrzywdzeni, a sami są bezradni z braku pieniędzy na zawodowych prawników. Mam taką już naturę, że nie potrafię w takich przypadkach być asertywnym, a ponadto jak się czegoś podejmę, to muszę skończyć. No i nie lubię odwalać tzw. kaszany, abym się tego, co komuś napiszę nie musiał się wstydzić.  I wszystko to, w co może ktoś nie uwierzy, czynię pro publico bono, przez co żona ma pretensje o to moje trzy komputery, jakie wykorzystuję jednocześnie przy pisaniu, bo sporo prądu ciągną, a ponadto niekiedy, to co napisałem, drukuję na laserowej drukarce, która ma to do siebie, że jej się co jakiś czas toner kończy. To samo z kolejnymi ryzami papieru.

Postanowiłem zatem ograniczyć ten męczący już mnie niekiedy samarytanizm i to nadmierne "rozpisywanie się". Na pierwszy rzut idzie Facebook, bo ostatnie doświadczenie pokazało mi, że jak komuś ten portal jest potrzebny (tak jak mi), to naprawdę nie warto się z komentarzami narażać. Zwłaszcza kiedy ma się kilku nieprzejednanych, a przy okazji nadzwyczaj prymitywnych, zdeklarowanych wrogów. Nie będę się więc narażał, aby jakiś niedouczony ignorant mnie blokował, co w rezultacie może doprowadzić do usunięcia profilu. Zatem od dziś nic z tych rzeczy.

Wszystko co mam do powiedzenia będę publikował wyłącznie na mojej stronie, a na FB wrzucać będę jedynie linki do tego, co U SIEBIE piszę. Tego, co piszę na własnej stronie, nikt mi nie będzie cenzurował, a wchodzi na nia każdego dnia około 400- 500 osób, a więc znacznie więcej niż moje komentarze czyta na Facebooku.

* * *

Wczoraj rano przeczytałem na Onecie, że "Prokuratura sformułowała nowe zarzuty wobec rosyjskich kontrolerów i trzeciej osoby przebywającej wówczas w wieży kontroli lotów – przypisano im przestępstwo umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym - poinformował zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek."

Facet wstydu nie ma, ale wcale się temu nie dziwię. 10 kwietnia był w Moskwie i brał udział w czynnościach identyfikacji zwłok. I jakoś nic niestosownego wtedy nie zauważył. Mało tego, nadzorował prowadzone śledztwo, w ramach którego prokuratorzy postawili rosyjskim kontrolerom zarzuty nieumyślnego sprowadzenia katastrofy, na co prokuratura przedstawiła dowody, a Rosjanie gwałtownie zaprotestowali. Teraz żadnych dowodów Pasionek nie pokazał (tłumaczy się dosyć mętnie i bzdurnie) i zapewne nigdy nie pokażę. Z resztą powinien się umówić z Maciarem, co do jednej wersji, bo głupio tak, kiedy jeden mówi, że nie ma dowodów na wybuch, a winę umyślną ponoszą ruscy kontrolerzy, a drugi z uporem maniaka opowiada o serii wybuchów. Nie wspominam o innych już dowodach, bo się jeszcze posikam ze śmiechu.

* * *

Kaczystan rozmyśla nad tym, aby rocznicę katastrofy smoleńskiej ustanowić świętem państwowym? Cóż za nieznośny minimalizm. Uważam, że dniem wolnym od pracy winien być każdy 10-ty każdego miesiąca. Takie ogólnopolskie świąteczne miesiącznice smoleńskie. A gdyby się dobrze zastanowić, to dlaczego wolnym nie może być 10 dzień KAŻDEGO miesiąca. A co ... niby dlaczego nie. Ale to nie wszystko, bo jeszcze zamiarują dniem świętym ogłosić datę chrztu Mieszka I, chociaż po prawdzie nikt nie wie, kiedy akt ten miał faktycznie miejsce. Projekt ustawy do laski marszałkowskiej złożył już niejaki Jan Klawiter, poseł, członek Prawicy RP Marka Jurka.

Obecnie mamy w kalendarzu 7 państwowych świąt: 1 marca (Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych), 1 maja (Święto Pracy), 3 maja (Święto Konstytucji 3 maja), 8 maja (Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności), 1 sierpnia (Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego), 31 Sierpnia (Dzień Wolności i Solidarności) i 11 listopada (Święto Niepodległości). Jak widać świąt ci u nas pod dostatkiem, ale i te dwa przyjmiemy jako wróżbę niechybnej i całkowitej klęski prawicowych oszołomów i ich sukienkowych protektorów.