1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

 Chyba w piątek (08.01.2021) w programie „Fakty po faktach” (TVN 24) miałem okazję wysłuchać (częściowo, ponieważ po kilku minutach przełączyłem się na HBO) bełkotu dwóch panów, z których jeden był zdaje się jakimś narodowym ministrem lub wiceministrem z narodowego rządu narodowego wicepremiera Jarosława. Drugim był poseł z PO, którego nazwiska już nie pomnę. Obydwaj zajmowali się wymianą bzdur na temat nowej propozycji niszczenia narodowego systemu prawa, w postaci jego zmiany, co do stosowania mandatów karnych.

Rzecz ma się tak, że ponoć grupa narodowych posłów z politycznej kanapki zwanej Solidarną Polską (poparcie na poziomie błędu statystycznego), złożyła projekt zmian ustawowych, oparty na pomyśle narodowego ministra Ziobry z narodowego etc. etc. Pomysł ten zakłada, że obywatel, którego narodowy funkcjonariusz policji zechce ukarać narodowym mandatem, nie będzie miał możliwości odmowy jego przyjęcia. Bo nawet jeżeli oświadczy, że mandatu nie przyjmuje, to i tak narodowe państwo nałożoną karę wyegzekwuje w drodze postępowania administracyjnego, przy ewentualnym wykorzystaniu komornika. A mandaty (grzywna) mogą sięgać nawet 5 tys. zł., więc komornik z miejsca zablokuje wynagrodzenia względnie konta, albo przyjdzie zabrać z domu co cenniejsze (mogące znaleźć kupca) przedmioty. I na dodatek do tych 5 tys. zł dołoży jeszcze koszty postępowania egzekucyjnego oraz (przewidywalne) koszty zastępstwa procesowego wierzyciela.

Oczywiście obywatelowi będzie służyło prawo do wniosku skierowanego do sądu o unieważnienie mandatu, co na pewno nie zastanie załatwione w ciągu kilku dni, a więc na orzeczenie sądowe przyjdzie czekać przez naprawdę długie miesiące, bez gwarancji wygranej. A to wiąże się z kolejnymi kosztami przegranego procesu. Aby obywatelowi obrzydzić dochodzenie sprawiedliwości, na złożenie skargi będzie miał tylko 7 dni, a w skardze będzie musiał podać wszystkie dowody swojej niewinności, pod rygorem zakazu zgłaszania nowych dowodów po dacie złożenia skargi. Tym samym narodowy minister planuje zablokowanie pełnego udokumentowania stanu faktycznego danego zdarzenia, będącego powodem zastosowania mandatu, bo przez 7 dni zwykły obywatel (nie znający z reguły zasad prawa) nie zdąży z zabezpieczeniem wszystkich dowodów, a przede wszystkim nie będzie umiał napisać profesjonalnej skargi do sądu, co może się łączyć z jej odrzuceniem z powodów formalnych.

W uzasadnieniu projektu stoi jak byk, że jednym z ważnych powodów jego złożenia, jest to, że obywatel odmawiając przyjęcia mandatu działa pod presją emocji, przez co tylko sam sobie szkodzi, a jednocześnie przyczynia się do nadmiernego obciążenia sądów zbędnymi postępowaniami. Szkoda, że narodowi posłowie, którzy taki wniosek złożyli, nie sprawdzili wcześniej, że sprawy dotyczące odmów przyjęcia mandatów, to w skali roku jedynie 1% wszystkich wszczynanych w sadach postępowań. Ja się temu nie dziwię, bo zdaje się pojemność ich czaszek nie pozwala na rozwiniecie głębszej myśli.

Inna sprawa, że ten poselsko-narodowy wykwit intelektu ze znakiem ujemnym, dokona światowej rewolucji w demokratycznych systemach prawnych, w których to państwo musi udowodnić obywatelowi, że dopuścił się złamania prawa, a nie obywatel udowadniać, że nie jest wielbłądem. Taki system, jakim narodowy obłęd chce nas uszczęśliwić, to system państwa policyjnego, charakterystyczny dla różnego rodzaju satrapii, w których obywatel jest nic nie znaczącym pyłkiem, a zasadzie zwykłym śmieciem.

Ale sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało, wrzucając nie tak dawno karty z głosami do urn.

Wracając do wymiany głupot przez rzeczonych panów, to poszło o to, że ten z narodowego rządu powoływał się właśnie na kretyńskie argumenty, jakie narodowi posłowie zapisali w uzasadnieniu projektu, a ten jego oponent z opozycji (PO), starał się nieudolnie je obalić. Przełączyłem się na HBO w momencie, kiedy uznałem, że obaj mogą pochwalić się porównywalnym poziomem intelektu i zdolności i szybkiej skutecznej repliki.

Nie mogłem się nadziwić, że na argument facecika z rządu, iż proponowane zmiany mają uchronić obywatela przed traumą spowodowaną tym, iż (UWAGA, UWAGA) obecnie przyjęcie mandatu powoduje brak możliwości jego późniejszego uchylenia. Ja na miejscu tego z PO od razu odpowiedziałbym facecikowi, że w takim razie, niech wprowadzą zmianę prawa polegająca na tym, że odwołać do sądu się będzie można od każdego nałożonego, a przyjętego przez obywatela mandatu, z zachowaniem prawa do odmowy jego przyjęcia. Wówczas (tak jak obecnie) wniosek do sądu złoży organ, który chciał mandat nałożyć, albo obywatel, który uznałby, że nałożony prawomocny mandat jest bezprawny . I to byłoby naprawdę dla obywatela korzystne posunięcie. Bardzo proste i skuteczne, ale tu nie o to przecież chodzi, tylko o to, aby obywatelowi założyć obroże z łańcuchem oraz dodatkowo kaganiec z kneblem i umożliwić narodowemu rządowi dalej śnić o narodowej szczęśliwości narodu.

Zresztą dziwię się (chociaż coraz rzadziej), że obaj ci panowie opowiadali o nieuchronności egzekucji przyjętego przez obywatela mandatu, co niestety powtórzył występujący po nich bardzo ceniony przeze mnie profesor prawa. Otóż nie jest to prawda, o czym każdy może się przekonać zapoznając się z treścią art. 101 §1 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, wedle którego prawomocny mandat karny podlega niezwłocznie uchyleniu, jeżeli grzywnę nałożono za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie albo na osobę, która popełniła czyn zabroniony przed ukończeniem 17 lat, albo gdy ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia wykroczenia z przyczyn, o których mowa w art. 15–17 Kodeksu wykroczeń.

Przy okazji podpowiem, że bardzo ciekawie przedstawia się treść wspomnianych art. art. 15-16, ponieważ według nich nie popełnia wykroczenia, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem, albo kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem. Myślę, że wiele sądów uzna, iż niepodporządkowanie się bezprawnym rozporządzeniom ministra łamiącym Konstytucję, która jest dobrem chronionym przez prawo, żadnym wykroczeniem nie jest i nałożone i prawomocne mandaty uchyli. Trzeba tylko umieć się bronić, ale aby to czynić, trzeba się przysługującym obywatelowi prawem zapoznać.

* * *

Od dawien dawna twierdzę, że pisizm to żaden nurt polityczny, tylko klasyczny przykład stanu umysłu, zainfekowanego wirusem intelektu bezobjawowego. Jego wiadomym znakiem rozpoznawczym jest przede wszystkim durnowaty wyraz twarzy i zachowanie, jak po spożyciu psiej pietruszki, czyli pospolitego blekotu inaczej szalejem zwanym. Nie przypuszczałem jednak, że pisizm, tak jak COVID-19, może roznosić się sposobem kropelkowym, co na zakażenie naraża każdego, kto przez dłuższy czas obcuje z już zarażonym.