1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

 Na wszystkich dostępnych dla mnie telewizyjnych kanałach smuta przeokrutna, więc wczoraj (12.08.2020) po 22.00 wrzuciłem TVN 24 i okazało się, że jest transmisja z obrad senatu. Panowie senatorowie mieli na tapecie Komendanta Głównego Policji Jarosława Szymczyka, któremu zadawali pytanie dotyczące policyjnej interwencji na Pl. Trzech Krzyży w Warszawie, podczas spontanicznego zgromadzenia jakie miało miejsce 7 sierpnia.

Założyłem, że intencją ich było przygwożdżenie pana komendanta i wykazanie, jakich bezeceństw dopuszczali się podlegli mu funkcjusze. Zatrzymałem się więc z ciekawości, jak Komendant Główny się wytłumaczy z tego, co mojej własne oczy na dziesiątkach filmików z zajść widziały i co moje własne uszy słyszały, kiedy zajścia te relacjonowali nie tylko ich uczestnicy, ale także posłowie opozycji, do których z uwagi na różne zaszłości mam pełne zaufanie.

Niestety ze smutkiem skonstatowałem, że oglądam kiepskie widowisko, w którym główni aktorzy są do swych ról całkowicie nieprzygotowani, a główny bohater jaja sobie z widowni robi, zbijając wszelkie zarzuty przytaczaniem przepisów, jakie obowiązują policjantów interweniujących na Pl. Trzech Krzyży i zresztą nie tylko.

Panowie senatorowie z trudnością wielką formułowali kierowane do komendanta pytania, które zresztą w zdecydowanej większości nie miały sensu, co komendant bezlitośnie wykorzystywał, cytując w odpowiedzi obowiązujące policjantów przepisy. I tym zamykał panom senatorom usta.

A przecież nie chodziło o to, żeby wykazać, iż komendant Szymczyk przepisy te zna, tylko o to, że jego podwładni nagminnie je łamali i łamią. Ale aby tego dokonać, trzeba by mieć wiedzę o tychże przepisach i silne argumenty w ręku, aby od razu to co komendant opowiadał, zbijać. I można było wdeptać go w senacką podłogę, ale pod warunkiem, że na przepytywania komendanta przyszło się merytorycznie przygotowanym. A tak nie było i wyszła kicha. 

Podam jeden tylko przykład.

Senator mówi, że zatrzymywani za udział w zgromadzeniu byli poddawani szykanom w ten sposób, że kazano im się rozbierać do naga i kucać.

Komendant na to, że przepisy mówią o przeszukaniu zatrzymanych przed osadzeniem, bo mogli sobie tu i ówdzie jakieś niebezpieczne narzędzia powtykać. I panowie senatorowie zrobili rybie ryjki, bo nie potrafili wykazać, że w świetle obowiązującego prawa były to właśnie, szykany zagrożone z pociągnięciem do odpowiedzialności stosujących je funkcjonariuszy.

Bo nawet w świetle obowiązujących przepisów Policja nie ma podstaw do rozbierania ludzi do naga, nawet jeżeli szuka niebezpiecznych narzędzi. Bo trudno sobie wyobrazić, aby młody chłopak czy dziewczyna idąc na demonstrację wtykali sobie w intymne otwory noże, siekiery, granaty czy chociażby tylko żyletki. Starzy urkowie takie mojki trzymali sprytnie ukryte pod językiem, ale było to dosyć dawno i dziś w dobie aparatury wykorzystywanej na rożnego rodzaju bramkach kontrolnych, takich rzeczy ukryć nie da rady.

O innych przykładach brutalności i poniżania obywateli nie chce mi się nawet pisać, szkoda tylko, że senatorzy pozwolili temu komendantowi tak łatwo ukryć nagą prawdą. Jednym słowem obejrzałem taki sobie senatorski teatrzyk.