1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

 KANDYDAT POTRAKTOWAŁ DZIŚ SWYCH WAŁBRZYSKICH ZWOLENNIKÓW JAK PRZYGŁUPÓW, ALE REAKCJA WIWATUJĄCYCH POKAZAŁA, ŻE JEGO OCENA BYŁA NADZWYCZAJ CELNA.

Łysiejący tonsurowo kandydat na prezydenta zawitał dziś do Wałbrzycha i przez jakiś czas dudlił do zebranych wokół siebie swych wałbrzyskich zwolenników. Nie wiem ilu ich było, bo nie chciało mi się dla tego pana z domu wychodzić, a leniwy lub słabo wyszkolony kamerzysta, potrafił obsłuchiwać kamerę ustawioną jeno na wprost. 

Na szczęście wiem, że w Wałbrzychu miłośnik amerykańskiego Trumpa, który być może w listopadzie swe wybory przegra, w Wałbrzychu przegrał. 

Obejrzałem więc to widowisko w TVN24, do której bał się udać na debatę, bo tam w odróżnieniu od TVP, nikt by mu pytań nie ustawiał i podpowiedzi nie pisał. Ponieważ była to relacja na żywo, to wszystko, co w Wałbrzychu dudlil, nie mogło być przez nikogo zniekształcone i wyrwane z kontekstu, a ja to wszystko sobie nagrałem. Więc w razie czego, dowody mam nie do obalenia. 

Ale ad rem, jak po łacinie mawiali starożytni Rzymianie. 

Przyznam szczerze, że po tym jak dudlenie dobiegło końca, zdałem sobie sprawę, że w pamięci pozostanie mi tylko widoczek kiwającej się głowy kandydata, co jakoś tak skojarzyło się mi z kiwającą się głową popularnego za PRL gadżetu w postaci psa, stawianego na tylnej półce samochodu. Rzecz w tym, że ten sztuczny pies kiwał głową tylko wtedy, kiedy samochód jechał, na co on sam nie miał żadnego wpływu. 

I tak mi przyszło do głowy, że kandydat wciąż na wiecach tak swą głową kiwa tylko dlatego, że silniki włączył ktoś inny. Ktoś, kto jest faktycznym kierowcą tego pojazdu. Zresztą dowód na to dał sam kandydat, który przemawiając do swoich zwolenników, myślał, że jest na wiecu wyborczym do parlamentu i zagrzewa do głosowania na PiS, aby mógł wybory wygrać i w Polsce rządzić. Bo sam żadnego własnego pomysłu na prezydenturę nie przedstawiał, tylko się na mityczne sukcesy rządu bez przerwy powoływał. 

Jedyne na co się we własnym imieniu zdobył, to było potraktowanie wałbrzyszan jak zwykłych półgłówków, którym opowiadał o tym, że to on prowadzi politykę, że to on jest ojcem wszystkich sukcesów, którzy wszyscy Polacy od 2015 roku doświadczyli. Tak jakby Polacy nie wie wdzieli, skąd się wzięła ksywa „Adrian” bądź „Długopis”. Żenada. 

Ba, z tego dudlenia wynikało, że to dzięki niemu rozpoczęły się w Wałbrzychu wielkie inwestycje drogowe oraz odbudowa pięknego dworca na Szczawienku, że to jego zasługa. Nie wiem, czy to cyniczne kłamstwa, czy intelektualne niedostatki. Bo przecież w Wałbrzychu nie prezydent z PiS, tylko z Platformy rządzi i to już drugą kadencję, którą wygrał bez żadnego trudu, uzyskując takie poparcie, o jakim tenże kandydat z coraz bardziej widoczną tonsurą, może jedynie sobie pomarzyć. Przypomnę, że prezydent Roman Szełemej w 2018 roku już w pierwszej turze wygrał poparciem 84,49% głosów. I wszystko to,co się dobrego w mieście dzieje, jest jego a nie tegoż kandydata zasługą. 

Ale najbardziej zaskoczył mnie dudleniem historycznym, kiedy klaszczącym i skandującym zwolennikom opowiadał o tym, jak to w czasach, kiedy Polska odbudowywała swą niepodległość i świetność, to wałbrzyscy górnicy stali w pierwszym rzędzie budowniczych lepszej przyszłości. Zapomniał jednak powiedzieć, że tę Polskę odbudowywali wprawdzie wszyscy Polacy, ale pod rządami PZPR i wszystkich rządów z czasów PRL. A to, co zbudowali, zostało za grosze oddane lub zrujnowane, jak stadion wałbrzyskiego klubu „Górnik” na Nowym Mieście, o którym też wspominał. Tylko, że nie powiedział również, że to staraniem wałbrzyskich, a więc nie pisowskich władz, stadion ten zostanie przywrócony do stanu dawnej świetności 

Przypomniał, że to górnicy stali się ofiarami gospodarczej rewolucji po 1990 roku, kiedy pozostawiono ich bez pracy, a w Wałbrzychu zniszczono nie tylko kopalnie, ale też cały przemysł. I ani słowa o tym, że do likwidacji górniczych miejsc pracy przyczynili się przedstawiciele wałbrzyskiej „Solidarności” brylującej wówczas w sejmie i Senacie. Organizacji, której przedstawiciel z siwymi włosami i brodą (obecny radny PiS) stał za plecami kandydata. Stał i się ze wstydu nie spalił. Było to możliwe, bo ONI wstydu nie znają. 

Przypomniał wałbrzyszanom, że został odebrany im status wojewódzki i nie dziwię się, że nie wspominał, kto tego dokonał. Bo było to sztandarowe dzieło solidarnościowego rządu AWS kierowanego przez premiera Buzka, sterowanego z tylnego siedzenia przez przewodniczącego AWS Krzaklewskiego. Takiego samego sternika, jakim jest dziś faktyczny nieformalny władca Polski, sterujący wszystkimi poczynaniami bezwolnego kandydata. 

Ale było w tym dudlenie coś, co i ja bardzo mocno podkreślam. Otóż kandydat wydudlił coś, z czego wynikało, że jednak żadnej okupacji Polski w latach po 1945 roku nie było, bo walka o jej niepodległość prowadzona była RÓWNIEŻ z na zachodnich frontach II wojny światowej.

Podkreślam słowo RÓWNIEŻ – jest ono bardzo ważne, bo niepodległość dla Polski w 1945 roku przyszła właśnie ze wschodu, chociaż na zachodzie RÓWNIEŻ walczyli polscy żołnierze, pod polską flagą.