1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

 Kilka tygodni temu postanowiłem, że w niedzielę nie będę już czasu rano marnotrawił, na oglądanie politycznego kabaretu w wykonaniu przede wszystkim polityków Prawa i Sprawiedliwości, ale także tych z Platformy Obywatelskiej i PSL, jak również dosyć śmiesznych ludków od Kukiza. Postanowiłem tak, ponieważ dla mnie nie mają już nic ciekawego do przekazania, albowiem każdej niedzieli mówią dokładnie to samo i tak samo, niezależnie od tego jaki temat przedstawia prowadzący audycję dziennikarz. Wciąż to samo … ble ble ble, ale ja panu nie przeszkadzałem.

Jednakże dzisiaj postanowiłem złamać daną sobie obietnicą i obejrzałem dwa programy, które od kilku tygodni sobie odpuszczam. Pierwszy o godz. 09.00 w Polsat News – „Śniadanie w Polsat News” i drugi w TVN24 o godz. 10.45 – „Kawa na ławę”. Obejrzałem, ponieważ wiedziałem, że na tzw. tapecie będzie film Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu” i chciałem usłyszeć, co do powiedzenia będą mieli zaproszeni do studio politycy Prawa i Sprawiedliwości. Mówiąc szczerze nic wielkiego sobie po nich nie obiecywałem, ale chciałem poczuć trochę złośliwej satysfakcji, na widok skręcających się pod wpływem niepodważalnych faktów tych „rycerzy Maryi” spod pisowskich sztandarów. I znów się rozczarowałem i mogę mieć pretensję tylko do siebie, że oczekiwałem czegoś szczególnego.

Osobiście bardzo wątpię, aby film ten cokolwiek zmienił, tak jak nic nie zmienił „Kler”. Ci, którzy temat znają, będą mieli okazję do mniej lub bardziej zawziętych dyskusji, ci dla których słowo księdza to „świętość”, będą wołali o bluźnierczym ataku na Kościół, a politycy, po tym jak wykorzystają to dla swoich własnych politycznych potrzeb, po jakimś czasie zapomną, tak jak zapomnieli o wielu innych istotnych sprawach. Na mnie film ten nie był czymś zaskakującym, niczego nowego się z niego nie dowiedziałem. Potwierdził jedynie to, o czym od wielu wielu lat wiedziałem, a jeżeli o czymś jeszcze nie wiedziałem, to domyślałem się, albowiem trwające od wieków bezeceństwa Kościoła od lat nie były dla mnie żadną tajemnicą.

W obu programach poruszono również sprawę matki Boskiej w tęczowej aureoli, którą to owa aureola ma obrażać, przez co doszło ponoć do obrazy czyichś uczuć religijnych. Wszytko to to jedna wielka ściema. Dlatego, że obrazę uczuć religijnych musi zgłosić konkretna osoba fizyczna, po czym Policja zgodnie z k.p.k musi wszcząć dochodzenie (bo nie śledztwo) i w jego ramach musi zabezpieczyć dowody wskazujące na popełnienie przestępstwa. Dowodami tymi są obrazki z malunkiem Matki Boskiej w tęczowej aureoli, zawieszone na murach kościoła i ponoć na śmietnikach i kibelkach. Tu od razu zauważam, że w żadnej jeszcze telewizorni nie pokazano takiego kibelka lub śmietnika ozdobionego malunkiem ze świętymi osobami. Co najwyżej słup „elektryczny”, ale chyba taki słup to żadne obraźliwe miejsce. Po zabezpieczeniu dowodów (rzeczonych obrazków) Policja winna wezwać na przesłuchanie wszystkich świadków i osoby podejrzewane o dokonanie takiego czynu, a następnie po ich przesłuchaniu i postawieniu zarzutów, jako oskarżyciel publiczny skierować akt oskarżenia sprawę do sądu, który dopiero ustali, czy faktycznie doszło do obrazy uczuć religijnych.

W tym pisowskim burdelu wszystko zostało postawione na głowie, ponieważ to nie minister może wydawać policjantom polecenia, ale tylko i wyłącznie ich przełożeni, co niejaki „Jojo” winien sobie do ministerialnej głowiny wbić. Ale jeżeli już tak bardzo chce tych obrazków z Matką Boską chronić, to winien się bardziej zainteresować paniami zakonnicami, które Matkę Boską z Dzieciątkiem zeskrobywały z kościelnych murów szpachlami. I tak właśnie w Polsce wygląda szacunek do przedmiotów kultu religijnego. A te panie zakonnice sam osobiście w telewizyjnym przekazie Polsatu dziś widziałem. I to by było na tyle. Amen – co po hebrajsku znaczy „koniec”. O czym informuję, aby mi jakiś dureń nie zarzucił obrazy świętego wizerunku.