1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

 3 grudnia po południu wróciłem z Warszawy, dokąd wyjechałem w niedziele z samego rana (05.00), aby wziąć udział w programie TV Polsat z cyklu „Państwo w państwie”. Nie pierwszyzna to dla mnie, ponieważ programie w tym występowałem bodajże wczesnej chyba z 5 razy, ale pierwszy raz w tak dziwnej. Zresztą może ona samo w sobie nie jest jest wcale dziwna, ale dziwne wydaje mi się to, że – chyba po raz pierwszy w tym cyklu – red. Przemek dał się lekko „wpuścić w maliny”.

Po pierwsze dlatego, że zajął się sprawą, w której toczy się regularne śledztwo i nikt jeszcze nie wie czym się skończy. A ponieważ śledztwo trwa, to zgodnie z przepisami proceduralnymi prokuratura jego wyników i tego w jakim kierunku podąża, absolutnie nie może ujawnić. Więc co tu komentować, do czego się odnosić?

Oczywiście poza dyskusją pozostaje fakt, że po znalezieniu zwłok przybyli na miejsce policjanci i pan prokurator, prowadzone czynności związane z oględzinami miejsca zdarzenia i zabezpieczeniem śladów, spieprzyli koncertowo. Temu sama prokuratura (wyższego rzędu) nie zaprzecza i w stosunku do winnych (prokurator i policjanci) prowadzone jest postępowanie w sprawie niedopełnienia obowiązków, a zapewne także i stosowne postępowania dyscyplinarne.

W skrócie rzecz ma się następująco:

28.03.2018 r. ok. godz. 23:30 – Mateusz Kawecki (dane personalne wielokrotnie publikowano w mediach papierowych o elektronicznych) wyjechał z Hanoweru do swej konkubiny zamieszkałej chyba gdzieś w woj. zachodniopomorskim. Miał zamiar spędzić tam święta i oczekiwać narodzin swego dziecka.

29.03.2018 r. godz. 10:22 miał miejscejegoostatni telefoniczny kontakt z rodziną i wówczaspowiedział swymim, że jest w okolicach Szczecina.

30.03.2018 r. rodzina ta zgłosiła jego zaginięcie, albowiem ani do nich, ani do narzeczonej nie dojechał. Policjanci z wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej w Zamościu kwalifikowali to zgłoszenie do II kategorii, co jest normalną procedurą, ponieważ zgłoszenie dotyczyło osoby dorosłej, zdrowej psychicznie i fizycznie, a samo zaginięcie nie nastąpiło w okolicznościach uzasadniających podejrzenie, że może mu zagrażać utrata zdrowia bądź życia.

12.09.2018 r., a więc prawie pół roku od daty zaginięcia, jego zwłoki zostały ujawnione w stodole gospodarstwa jego rodziców w miejscowości Hutkowo Znajdowały się w tak silnym rozkładzie gnilnym, że ciało wiszące na linie przytwierdzonej do jednej z belek, po prostu się urwało, a głowa oddzieliła się od jego korpusu. Natychmiast zostaje powiadomiona Policja i Prokuratura Regionalna w Zamościu. Śledczy przeprowadzają oględziny miejsca ujawnienia zwłok, a wszystko wskazuje na to, że mają do czynienia z klasycznym przypadkiem samobójstwa. W kieszeniach ubrania znaleziono dowód osobisty, prawo jazdy, karty bankomatowe i telefon komórkowy. Ciało zostało zabrane do zakładu Medycyny Sądowej AM w Lublinie, gdzie też pobrano wycinki w celuzbadania kodu DNA denata, aby w celu potwierdzić jego tożsamość.

13.09.2018 r.prokuratura Prokuratura Rejonowa w Zamościu wszczęła śledztwo (PR 1 Ds 398.2018) w sprawie doprowadzenia Mateusza Kaweckiego do targnięcia się na własne życie (art. 151 kk), a na prośbę rodziny zleciławydanie jej zwłok i przeprowadzenie pochówku.

14.09.2018 r. ktoś z rodziny dokonał w stodole niezwykłego znaleziska w postaci buta z fragmentami stopu odzianej w skarpetkę. Na miejscu znajdował się dziennikarz Polsatu, który prawdopodobnie już wtedy realizował reportaż dotyczący nieprawidłowości w działaniach policji i prokuratury w sprawie o zaginięcie, ponieważ jego siostra nie mogła się pogodzić, że nie prowadzi się fizycznych poszukiwań brata.Po rozmowie dziennikarza z prokuraturą do gospodarstwa rodziców zaginionegood razu przyjeżdżają policjanci, którzy ponowne przeszukują miejsce ujawnienia zwłok oraz zabezpieczają butelkę po wódce, butelkę po napoju pomarańczowym oraz pustą paczkę po papierosach. Oczywiście poza wszelką dyskusją pozostaje fakt, że przeprowadzone 12 września oględziny i zabezpieczenie śladów, panowie prokurator i policjanci spieprzyli koncertowo. Nie zaprzecza temu prokuratura (wyższego rzędu) bo w stosunku do winnych (prokurator i policjanci) wszczęła postępowanie w sprawie niedopełnienia obowiązków, a komendant wojewódzki policji zarządził przeprowadzenie wewnętrznego postępowania dyscyplinarnego.

17.09.2018 r. – pogrzeb Mateusza Kaweckiego

20.09.2018 r.sprawę w całości przejęła Prokuratura Okręgowa w Zamościu i poleciła zabezpieczenia pominiętych do tej pory dowodów w postaci odzieży i opakowań po napojach.

21.09.2018 r. Prokuratura Okręgowa w Zamościu wydała postanowienie o zasięgnięciu opinii biegłego z zakresu analizy kryminalnej i badania informatycznych nośników danych, w celu ustalenia zawartości telefonu komórkowego marki HTC, zabezpieczonego w trakcie oględzin budynku stodoły, w którym znaleziono zwłoki Matusza Kaweckiego.

02.11.2018 r.uzyskano wyniki badań DNA, które potwierdzają, iż znalezione w budynku stodoły zwłoki należały do Mateusza Kaweckiego.

Ponieważ widziałem emitowaną tydzień wcześniej pierwszą część tej sprawy, orientowałem się, że siostra zaginionego ma pretensję o zbyt powolne i niby nieskuteczne działania organów ścigania. Natomiast ja dla takiego zarzuty żadnych podstaw nie byłem w stanie dostrzec. I w takim nastawieniu (po przeanalizowaniu materiały jakie zostały mi nadesłane) pojechałem do Warszawy. Ponieważ praktycznie we wszystkim zgadzałem się z obecnym w studio prokuratorem, redaktorowi Przemkowi nie pozostało nic innego, jak skrócić tę cześć programu o ponad 10 minut. Ale nie mogłem przecież wyrażać jakichś opinii, które byłyby sprzeczne nie tylko z logiką, ale i podstawowymi zasadami prowadzenia czynności procesowych, jakimi również i policja musi się kierować. Gdybym postąpił inaczej, na pewno naraziłbym się na śmieszność, przynajmniej w moim policyjnym środowisku.

Przede wszystkim nie można wypowiadać się co do skuteczności i zasadności jakichkolwiek czynności policyjnych i prokuratorskich, w sytuacji, kiedy śledztwo jest jeszcze w toku. Trudno zarzucić prokuraturze, że z góry zdarzenie zakwalifikowała jako samobójstwo, jeżeli od samego początku wszczęła je z art. 151 kk, czyli w kierunku ustalenia, czy ktoś Mateuszowi Kaweckiemu nie pomagał lub nie namówił (lub w inny sposób wpłynął) do tego ostatecznego rozwiązania jakichś jego problemów. Z tego przepisu bardzo łatwo można przejść do innego, dotyczącego zbrodni zabójstwa, ale trzeba na to poświęcić wiele czasu, uwagi i zaangażowania. Przede wszystkim należałoby definitywnie ustalić, dlaczego (z jakich powodów) telefon chłopaka na terenie kraju nie zalogował się ani razu, dlaczego nie odnotowano prowadzonych z tego telefonu rozmów i dlaczego nie zdołano uzyskać zapisów monitoringu drogowego, aby udowodnić, że do Polski wjechał samochodem. Bo samochodu nie znaleziono, ale tez nie uzyskano takiego zapisu nie tylko z monitoringu polskiego, ale również niemieckiego. Ponadto, zapytałbym, dlaczego nie sprawdzono billingów rozmów rodziny Mateusza z telefonu, z którego korzystali, aby sprawdzić, czy Mateusz dzwonił do nich ze swojego lub cudzego telefonu. Myślę, że dla sprawy powinno to mieć olbrzymie znaczenie. Postawiłbym też pytanie, czy pobrano próbki z podeszwy butów denata, aby postarać się ustalić, w jakich miejscach mógł się on znajdować przed dotarciem do rodzinnego domu. Jest to możliwe i niezbyt trudne do przeprowadzenia. Zresztą nie wykluczam, że w ramach tego śledztwa, tego rodzaju czynności prokuratura prowadzi.