1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

 Śmieszą mnie nagle obudzeni miłośnicy Roberta Biedronia, którzy już chyżo bieżą, aby razem z nim nową lewicową partię zakładać. Jeszcze nie tak dawno biegali tak, aby z Barbarą Nowacką zakładać Inicjatywę Polską. Czym się to skończyło, każdy wie.

Śmieszy mnie Robert Biedroń, który natchniony Patrioty Duchem z nagła ogłosił się Zbawcą nie tylko lewicy, ale i całej okrutnie doświadczonej przez los Ojczyzny. Ciekawe, czy sam na to wpadł, czy też ktoś mu to skutecznie wmówił. Stawiam na to drugie, bo przez długi już czas sam o tym osobiście słyszałem, czytałem i widziałem. O tym, że tylko ON może Ojczyznę zbawić, że tylko ON janczarów sułtana Jarosława pokonać może. Taki współczesny Mały Rycerz, który na głos surm bojowych za szablę (polityczną) chwyta i do boju staje, gotów dla Umiłowanej Ojczyzny życie (polityczne) złożyć, albo Victorię Wielką nad pisowskim pohańcem odnieść.

Tak sobie myślę, że gdyby Robert Biedroń naprawdę chciał pomóc w odsunięciu PiS od władzy, to z uwagi na swoje lewicowe i liberalne (nie mylić z neoliberalnymi) poglądy, winien zasilić Sojusz Lewicy Demokratycznej, do którego poza swą popularną osobą, wprowadziłby jakąś (być może znaczną) liczbę szabel, co na pewno miałoby duży wpływ na procentowe słupki poparcia dla polskiej lewicy. I nawet jeżeli R. Biedroniowi nie wszystko się w SLD podoba, to mając tak dużą popularność miałby szanse na jakieś programowe wyprostowanie tej partii, a być może nawet miałby szansę (myślę, że wielką) stanąć na jej czele. Byłoby to z oczywistą korzyścią (polityczną) dla niego samego, bo SLD jest partia posiadająca swe logistyczne zaplecze w całej Polsce, jak i dla samej partii, bo obecność Biedronia wpływałaby na jej popularność i możliwość zdobycia większej ilości poselskich mandatów. A im więcej mandatów lewica w sejmie uzyska, tym gorzej dla sułtana Jarosława, który będzie się musiał w takiej sytuacji ze swym samodzierżawiem pożegnać.

Tak więc każdy rozumny polityk, którego mierzi cały ten POPiS, nie powinien absolutnie ręki do dalszego rozdrobnienia lewicowej sceny politycznej ręki przykładać. Bo na takim jej osłabieniu zależy bardzo nie tylko sułtanowi Jarosławowi, ale przede wszystkim kniaziowi Schetynie, które biedroniowe szable chciałby pod swoim sztandarem skupić, albo siły hetmana Czarzastego tak osłabić, by u jego klamki musiał się zawiesić. I dlatego co rusz w tefałenie jeno o Biedroniu słychać, tak jakby SLD jako partia polityczna z szansą na wejście do sejmu nie istniała, bo chodzi o to, aby to Biedroniowi ludzisków napędzić, bo jego partia być może progu samodzielnie nie przekroczy (jak ongiś Razem z Zandbergiem), ale procenty SLD urwie. Tyle, że wtedy procenty te (przeliczone na mandaty) zagarnie zwycięski sułtan Jarosław i autorytarne rządy zaprowadzi, a przy okazji być może i jakąś autarkię z powodu samowyizolowania się z europejskiej społeczności i międzynarodowego podziału pracy.

Wiadomo bowiem chyba wszystkim, że przyszłe wybory do sejmu Rzeplitej partia sułtana Jarosława wygra zdecydowanie, ale nie na tyle silnie, aby mogła w Polsce rządzić samodzielnie i mieć konstytucyjna większość. Wiadomo chyba wszystkim, że Platforma znajdzie się na drugim miejscu, więc aby mogła pisowszczyznę od cycka władzy odsunąć, musi mieć silnych sejmowych koalicjantów. A tych pozyska tylko w SLD i PSL, które to partie wyborów nie wygrają, ale mogą razem z Platformą współrządzić i sułtana Jarosława wraz z całą armią jego akolitów wszelkiej maści sprawiedliwie, aczkolwiek surowo, osądzić wedle praw i zwyczajów przez owego sułtana wprowadzonych. I oby rozumu i politycznego wyczucia ludziom z lewicy nie zabrakło.