1 1 1 1 1 1 1 1 1 1

 Znów mnie sprawy pilne, aczkolwiek nie moje, oderwały od klawiatury na kilka dni,. W sumie zły jestem bardzo, bo już drugi tydzień nie jestem w stanie napisać chociażby kilku stron mojej książki o Narożniku. Rodzi się ona z coraz większym bólem i przyznam szczerze, że już że dwa razy myślałem o tym, aby to wszystko walnąć do kąta i zająć się czymś innym. Tylko czym? Pracować mi się nie chce, bo ani takiej potrzeby, ani zbytniej możliwości nie mam. Na piwko do „Fantazji” też mi się nie chce chodzić, zwłaszcza, że po likwidacji „Stodoły” starzy znajomi gdzieś się zaszyli i nasze nie tak dawne, niekiedy gorące, dyskusje odeszły w niebyt. Ostatnio w tym opuszczonym pomieszczeniu zauważyłem jakiś ruch, więc być może ktoś się zdecydował na reaktywację tego pubu. Dobrze by było, bo wygodnie. Pod samym prawie nosem.

* * *

Na niedawnym spotkaniu z okazji 75 urodzin i 35 rocznicy otrzymania przez Lecha Wałęsę nagrody Nobla Wałęsy, miała miejsce dosyć głośna uroczystość zorganizowana w Gdańsku na cześć jubilata. Oczywiście Jarek Despotek, Jędruś Kelnerek i Mateuszek Kłamczuszek swą obecnością jublu nie zaszczycili, ale wcale się temu nie dziwię i mówiąc prawdę, lata mi to koło siedzenia, a nawet zwisa obojętnym kalafiorem. Zdaje się, że nawet ten były komandos z „Czerwonych Beretów” WP czasów PRL, a obecny szef związku, który nieudolnie udaje robotniczy związek zawodowy, pokłonić się swemu byłemu idolowi nie przybył. Było za to wielu innych, w tym przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. I to właśnie ten facet rozsierdził mnie najbardziej.

* * *

Wygłaszając peany na cześć „wielkiego” Lecha, Donaldo przejmująco opowiadał o tym, jak haniebnie postępują dzisiejsi władcy Rzeczpospolitej, którzy każdego dnia posługują się kłamstwem, wymazując prawdę z polskiej historii, którą chcą napisać od nowa i oczywiście po swojemu. A to bardzo Tuska złości i obraża, bo w tej historii miejsca dla Lecha Wałęsy zabraknie. Zresztą nie tylko dla niego. Zasadniczo się z nim zgadzałem, ale tylko do pewnego momentu, a mianowicie do chwili, kiedy zaczął odczytywać tekst życzeń, pod którymi podpisali się ponoć wszyscy przywódcy Unii Europejskiej. Im się nie dziwię, bo być może Polska ich tak mało w rzeczywistości obchodziła, że po prawie 30 latach nic z tego, się w niej działo, nie pamiętają. Ale Tusek … Polak i ponoć historyk, bredni takich nie powinien Polakom i światu serwować.

* * *

Otóż Tusku zaczął czytać: „Lechowi Wałęsie, bohaterowi polskiej i europejskiej solidarności, pierwszemu prezydentowi odrodzonej Rzeczpospolitej ...” Myślałem, że kopnę w telewizor. O żeż ty ruda łachudro, historyku z bożej łaski. Przed chwilą opowiadałeś o wierutnych kłamstwach pisiorów, co to chcą historię pisać na nowo, a sam co czynisz? Łeż jak bura suka (sukę oczywiście przepraszam) bez wstydu i honoru, bo doskonale wiesz, że pierwszym prezydentem odrodzonej Rzeczpospolitej był generał Wojciech Jaruzelski, dzięki któremu nie tylko powstać ona mogła, ale także bez napięć i zawirowań przetrwać pierwsze miesiące, co pozwoliło na ustabilizowanie się solidarnościowej władzy.

* * *

Nie wiem czy Tusku jest tylko prymitywnym i cynicznym kłamcą, czy też zwykłym bęcwałem, który nawet najnowszej historii własnego kraju nie zna. Nie mnie to osądzać, ale uważam, że od dziś nie ma prawa komukolwiek kłamstwa zarzucać. Tymi słowami skierowanymi do Wałęsy, utracił do tego prawo całkowicie i na zawsze. Chyba, że odszczeka. Najgorsze jest to, że lewica (SLD) na ten temat milczy jak zaklęta. Czyżby tego nie zauważyła ? Dlaczego się nie dziwę?